Boże Monarchie

Moderatorzy: Nightchill, Dhuaine, Andrzej Miszkurka, Kalriem

Postautor: Himura » 19 grudnia 2005, 23:46 - pn

SPOILERY
Tigana pisze:Jedna rzecz jeszcze nie daje mi spokoju Heria i jej czyn, przecież miała tyle lat na zemstę. Zazdrość, matczyna miłość, stare nigdy nie zagojone rany - co ją teraz do tego pchnęło ? Gdyby to zrobiła w 3 albo 4 tomie byłoby to bardziej dla mnie zrozumiałe.

Co ją do tego pchnęło? Impuls po prostu! Tłumisz w sobie coś latami i nagle wybucha to ze zdwojoną siłą! Czemu nie wcześniej - dzieci - gdyby zrobiła to wcześniej nie wiadomo jaki czekałby je los.
Tigana pisze:Sprawę Jasminy też bym inaczej poprowadził, no i bym zdradził prawdę R.H. , byłby gościu szczśliwy.

Koniec SPOILER-ów
"Kto powiedział, że główny bohater ma mieć monopol na długie i szczęśliwe życie" (Kearney)
Tigana pisze:Atak poza tym to końcówka z "Drugiego Imperium" mogłaby być zakończeniem całej serii.

Zgadzam się - tak chyba byłoby lepiej!

P.S. Fajnym bohaterem był też Formio nie? :)
Ostatnio zmieniony 26 lutego 2007, 23:46 - pn przez Himura, łącznie zmieniany 1 raz
“It has always seemed to me that my existence consisted purely and exclusively of nothing but the most outrageous nonsense.”
Awatar użytkownika
Himura
Tom Bombadil
 
Posty: 3788
Rejestracja: 16 listopada 2005, 23:46 - śr
Lokalizacja: Porando-kyowakoku

Postautor: Tigana » 19 grudnia 2005, 23:46 - pn

Himura pisze:
P.S. Fajnym bohaterem był też Formio nie? :)


Jak dla mnie to cała ekipa od Corfu to skurczybyki jakich małych :D Chyba tylko u Gemmella można znaleść podobną bandę, przy czym tam są mocno zaakcentowane ich cechy indywidualne, głównie fizyczne: fechmistrz, siłacz, łucznik, zabójca :D
Obrazek
Awatar użytkownika
Tigana
Samuraj Jack
 
Posty: 2541
Rejestracja: 03 listopada 2005, 23:46 - czw
Lokalizacja: z Krainy Deszczowców

Postautor: Himura » 19 grudnia 2005, 23:46 - pn

Tigana pisze:Chyba tylko u Gemmella można znaleść podobną bandę, przy czym tam są mocno zaakcentowane ich cechy indywidualne, głównie fizyczne: fechmistrz, siłacz, łucznik, zabójca :D

Szczerze nie czytałem. Polecasz jakiś tytuł/cykl? (ewentualnie gdzie można to dostać)
“It has always seemed to me that my existence consisted purely and exclusively of nothing but the most outrageous nonsense.”
Awatar użytkownika
Himura
Tom Bombadil
 
Posty: 3788
Rejestracja: 16 listopada 2005, 23:46 - śr
Lokalizacja: Porando-kyowakoku

Postautor: Tigana » 19 grudnia 2005, 23:46 - pn

Himura pisze:Szczerze nie czytałem. Polecasz jakiś tytuł/cykl? (ewentualnie gdzie można to dostać)

Gemmell napisał długi cykl "Saga Drenajów" (chyba tak to się nazywa)
Każda książka jest w sumie odrębną opowieścią, ale dla pełnego obrazu wartby przeczytać całość. Większość jego książek wydał Zysk ia kilka Amber. Szczególnie polecam: "Legenda", "Mroczny księżyc", Waylander ( 2 odrębne częśći) oraz Rycerzy mrocznej chwały. W sumie są pisane podobnie garstka bohaterów przeciwko wszystkim, ale czyta się kapitalnie.Dużym plusem jest to,że autor nie matkuje swoim bohaterom i wielu z nich nie dożywa ostatniej strony książki.
W skład Sagi wchodzą
- Waylander :D
- Waylander. W królestwie wilka :D
-Druss Legenda - pierwsze kroniki 1 :)
- Legenda Kroczącej Śmierci 2 :)
- Legenda 3 :D
- Król poza bramą :)
- W poszukiwaniu utraconej chwały :D
- Zimowi wojownicy :D
Obrazek
Awatar użytkownika
Tigana
Samuraj Jack
 
Posty: 2541
Rejestracja: 03 listopada 2005, 23:46 - czw
Lokalizacja: z Krainy Deszczowców

Postautor: Himura » 19 grudnia 2005, 23:46 - pn

Dzięki! Jeżeli tylko trafię na którąś na pewno przeczytam.
“It has always seemed to me that my existence consisted purely and exclusively of nothing but the most outrageous nonsense.”
Awatar użytkownika
Himura
Tom Bombadil
 
Posty: 3788
Rejestracja: 16 listopada 2005, 23:46 - śr
Lokalizacja: Porando-kyowakoku

Postautor: Adam1 » 21 maja 2006, 23:46 - ndz

Naprawdę mi się podobają Boże Monarchie Kearneya :)

To co działa na ich plus to wg mnie:

1. Świat, w którym są przebłyski wydarzeń historycznych (upadek Aekiru jak upadek Konstantynopola, inkwizycja Chimeriusa, etc.)

2. Postacie, które przyciągają: Hawkwood, Abbalayn, Corfe

3. Bardzo fajne postacie drugoplanowe: Formio, Andruw

4. Dobrze rozwiązany motyw likantropii: nie wciska się na pierwszy plan: jest jej tyle ile potrzeba :)

5. Królowa Torunny i jej związek z Corfem :)

6. Love story Corfe/Heria

7. Batalistyka na lądzie opisana z wielkimi detalami i wyczuciem. Królewska bitwa i bitwa pod Armagedirem rządzą i wymiatają :)

8. Morze, morze, morze :)

9. Inspiracje Tolkienem

10. Bohaterowie kościelni i przesłanie o Jednym bogu dla wszystkich

11. Pozytywni bohaterowie z Kościoła (Albrec i Avila)

12. Książki nietendencyjne religijnie.

13. Pkt. 10, 11 i 12 nie dziwią jako, że sam Kearney jest rzymskim katolikiem :)

14. Książki nie są przegadane - wielkie brawa za to :)

15. Gdy czytałem opisy walk z Merdukami to od razu mi Sienkiewicz stawał przed oczyma. Jak by to rzec: dla Merduków ciepłych uczuć nie miałem :)

Na minus cyklu moim zdaniem:

1. Statki z Zachodu jako tom. Bardzo mi się podobały, ale mogły być o niebo lepsze - zbyt szybki upadek Hebrionu i głupi pomysł umieszczenia i Abbalayna i Marka na jednym statku, tak jak wypaczenie postaci Murada

2. Kompletnie niewykorzystany motyw Nowego Świata.

Aż się prosiło o Indian magicznych :)

PS. Moi ulubieni bohaterowie to Andruw, Murad (nie ma to jak jego "powrót" w przedostatnim tomie :D ), Formio, Corfe, Abbalayn, Albrec, Avilla, królowa Torunny i... sułtan :D .

Nie lubiłem postaci magów: nudzili mnie :)
Love is the difficult realization that something other than oneself is real.

Iris Murdoch (1919–1999), Irish-born British novelist.
Chicago Review "The Sublime and the Good" (1959).
Awatar użytkownika
Adam1
Wielki AQ
 
Posty: 1238
Rejestracja: 19 maja 2006, 23:46 - pt
Lokalizacja: Łódź

Postautor: Himura » 22 maja 2006, 23:46 - pn

Adam1 pisze:9. Inspiracje Tolkienem

:?: :?: :?: :?: :?: :?: :?:
“It has always seemed to me that my existence consisted purely and exclusively of nothing but the most outrageous nonsense.”
Awatar użytkownika
Himura
Tom Bombadil
 
Posty: 3788
Rejestracja: 16 listopada 2005, 23:46 - śr
Lokalizacja: Porando-kyowakoku

Postautor: Adam1 » 22 maja 2006, 23:46 - pn

Himura pisze:
Adam1 pisze:9. Inspiracje Tolkienem

:?: :?: :?: :?: :?: :?: :?:


Golophin jako swego rodzaju odbicie Gandalfa - doradcy króla. Charakterystyczna fajka u Golophina. W jednym z wywiadów Kearney o tym wspomina.

Dodatkowo scena początkowa gdzie mamy u Merduków te gigantyczne słonie: coś jak Mumakile na Pelennorze, zaś Aekir zdobyty przypomina mi zdobycie przez Mordor Osgiliath: dawnego centrum Gondoru.

Zastrzegam, że to moje subiektywne wizje, Merducy zaś nie są orkami. :)

Poza tym bardzo symptomatyczne jest to, że Kearney poszedł na filologię śladami Tolkiena.

No i ostatnia szarża Andruwa przypomina mi szarże Eomera na Pelennorze tylko, że tam jest happy end. :)

Zobacz, że Katedralnicy podobnie jak Rohirrimowie z pieśnią na ustach jadą do bitwy.

Ta scena gdy Andruw szarżuje po raz ostatni przypomina mi szarżę Eomera "Śmierci" :)

Za jakiś rok zamierzam przeczytać cały cykl raz jeszcze tym razem bez przerw (spowodowanych wydawaniem ich) to umieszczę więcej spostrzeżeń.

Pozdrawiam! :)

PS. Chociaż ja jestem Tolkienistą to trochę skrzywienie zawodowe, ale Golophin mi Gandalfa przypomina.
Love is the difficult realization that something other than oneself is real.

Iris Murdoch (1919–1999), Irish-born British novelist.
Chicago Review "The Sublime and the Good" (1959).
Awatar użytkownika
Adam1
Wielki AQ
 
Posty: 1238
Rejestracja: 19 maja 2006, 23:46 - pt
Lokalizacja: Łódź

Postautor: Himura » 23 maja 2006, 23:46 - wt

A ja za WP nie przepadam, ale OK - wierzę Ci na słowo :)
“It has always seemed to me that my existence consisted purely and exclusively of nothing but the most outrageous nonsense.”
Awatar użytkownika
Himura
Tom Bombadil
 
Posty: 3788
Rejestracja: 16 listopada 2005, 23:46 - śr
Lokalizacja: Porando-kyowakoku

Postautor: Tigana » 23 maja 2006, 23:46 - wt

Adam1 pisze:PS. Chociaż ja jestem Tolkienistą to trochę skrzywienie zawodowe, ale Golophin mi Gandalfa przypomina.

Powiem szczerze, że te wtręty tolkienowskie są moim zdaniem nieco naciągane. Wspomniana przez Ciebie szarża "śmierci" czy zdobywanie poszczególnych twierdz ma miejsce w wielu książkach (chociażby u Gemmella). Co do Galophina jeśli autor mówił o inspiracji Gandalfem - kłócić się nie będę.
Z twoimi minusami się zgadzam - ostatni tom cyklu został potraktowany przez Kearney'a po macoszemu:
a) po co te 18 lat przerwy ?
b) za krótki- za szybki
c) część ważnych postaci pojawiła się jedynie po to żeby zaraz zginąć
W twojej wypowiedzi jedna rzecz mnie zastanowiła. W innych temacie zrzymasz się, że Barrker opisuje dzieje I krucjaty pod przykrywką fantasy a zachwycasz się Kearney'em, który zrobił podobną rzecz z upadkiem Konstantynopola i wyprawą do "Indii Zachodnich" Kolumba. Niekonsekwencja czy świadomy wybór ?
Obrazek
Awatar użytkownika
Tigana
Samuraj Jack
 
Posty: 2541
Rejestracja: 03 listopada 2005, 23:46 - czw
Lokalizacja: z Krainy Deszczowców

Postautor: Adam1 » 23 maja 2006, 23:46 - wt

Tigana pisze:Z twoimi minusami się zgadzam - ostatni tom cyklu został potraktowany przez Kearney'a po macoszemu:
a) po co te 18 lat przerwy ?
b) za krótki- za szybki
c) część ważnych postaci pojawiła się jedynie po to żeby zaraz zginąć


Szczerze mówiąc to mogłoby ego ostatniego tomu nie być, ale i tak mi się go świetnie czytało :)

Tigana pisze:W twojej wypowiedzi jedna rzecz mnie zastanowiła. W innych temacie zrzymasz się, że Barrker opisuje dzieje I krucjaty pod przykrywką fantasy a zachwycasz się Kearney'em, który zrobił podobną rzecz z upadkiem Konstantynopola i wyprawą do "Indii Zachodnich" Kolumba. Niekonsekwencja czy świadomy wybór ?


Ale Kearney nie opisał Konstantynopola, a sułtan Merduków to nie Mehmet II i Aekir nie upada na skutek użycia przez Merduków broni palnej jak historyczny Konstantynopol lecz jest wzięty szturmem.

Abrusio u Kearneya jest wzorowane na Hiszpanii lecz nią nie jest bo nie prowadziło rekonkwisty przeciw Merdukom.

Natomiast Bakker opisał I krucjatę tylko pozmieniał imiona bohaterom i krajom - toćka w toćkę i krok po kroku jerst opisana u Bakkera w "Mroku..." I krucjata. Tylko zamienić imiona bohaterom na historyczne.

Podczas gdy Abrusio u Kearneya nie jest Hiszpanią a jest na niej wzorowane jedynie to u Bakkera Nansur to Bizancjum: wszystko zostało dokładnie przekalkowane z historii tylko nazwa zmieniona: polityka Nansuru wobec Ludzi Kła jest identyczna z tożsamą polityką Bizancjum wobec krzyżowców, Nansurczycy ubierają się jak Bizantyjczycy i stosują makijaż (cesarz i dwór) na bizantyjską modłę, trzon ich sił to najemnicy, znów jak w Bizancjum, także motyw cesarstwa będącego następcą wcześniejszego tworu politycznego odtwarza zależność Bizancjum-Rzym.
Love is the difficult realization that something other than oneself is real.

Iris Murdoch (1919–1999), Irish-born British novelist.
Chicago Review "The Sublime and the Good" (1959).
Awatar użytkownika
Adam1
Wielki AQ
 
Posty: 1238
Rejestracja: 19 maja 2006, 23:46 - pt
Lokalizacja: Łódź

Boże Monarcihe

Postautor: Lord Sidious » 02 grudnia 2006, 23:46 - sob

Cykl autorstwa Paula Kearney`a składający się z powięści (Wyprawa Harkwooda, Królowie Heretycy, Żelazne Wojny, Drugie Imperium oraz Okręty z Zachodu) przeczytałem właściwie za jednym zamachem, choc widać różnice między tomami.
Sama opowieść o wojnach religijnych pseudo-Chrześcijan (Ramusian) i psuedo-Islamu (Merduków), w kontekście odkrywania ukrytych pergaminów, które pojednają obie religie, a dotego Ramusiańska schizma, wojny i jeszcze odkrycia geograficzne. To olbrzymi potencjał, choć autor niestety nie potrafi go do końca wykorzystać. Wprowadził zbyt wiele wątków, niż był sobie w stanie w takich krócitkich książęczkach poprowadzić. W rezultacie w późniejszych tomach często jest tak, że rozwijają się wątki jedynie potrzebne, a reszta jest niewiadomą w tle. Z pewnością dobrze opisuje wojnę i ma ciekawe opisy, ale dopiero z tomu na tom skonstuowana fabuła pozwala ukazać postaci jako więcej niż marionetki / względnie postaci historyczne, o których nic nie wiadomo. W rezultacie czytając nawet o śmierci bohaterów traktuje się to jak statystykę wojenną, choć trzeba przyznać, że z czasem ten błąd zostaje naprawiony i zwłaszcza tom 3 i 4 czyta się wspaniale (choć mają inne wady - zbytni heroizm ). Jedna z tych postaci to Corfe Cear-Inaf, którego w pierwszym tomie pewnie bym przeoczył (dzięki Carno za spoilery ), który wspaniale rozwija się później, stająć głównym bohaterem, tym razem wyrazistym i ciekawym, choć może nazbyt prawym i bohaterskim. Podobna przemiana pojawia się także w samym opisywaniu Richarda Harkwooda, choć ten to pijak i moczymorda, acz z dobrym sercem. Ale prawdę powiedziawsy najlepsze postaci i tak pojawiają się później, Ares, Odelia, Macrobius, Albrec i Avila.
Jasne po Martinie trudno jest komukolwiek dobić do wysokopostawionej poprzeczki, i z pewnością Kearney`owi się to nie udaje, acz gdyby wszyscy pisali jak on, nie byłoby czym się ekscytować. Boże Monarchie to doskonałe studium nawiązań do historii, tej wspaniałej, ciekawej, jak upadek Kosntantynopola, odsiecz Wiedeńska, epoka wielkich odkryć, reformacja, Inkwizycja i to wszystko wymieszane dodatkowo z apokaliptycznymi wizjami (choćby miejscowość której nazwa brzmi prawie jak Armageddon). Wiele rzeczy można byłoby poprowadzić lepiej, jak choćby wątki polityczne, ale i tak jest nieźle, zwłaszcza jak się czeka na kolejnego Martina
I jeszcze otwarta końcówka :>
Awatar użytkownika
Lord Sidious
Czytacz
 
Posty: 36
Rejestracja: 04 lipca 2005, 23:46 - pn
Lokalizacja: Wrocław

Re: Boże Monarcihe

Postautor: Artur Chruściel » 02 grudnia 2006, 23:46 - sob

Lord Sidious pisze:I jeszcze otwarta końcówka :>


Nie bardziej otwarta, niż w "Pani Jeziora".

A.
Artur Chruściel
Asimov
 
Posty: 260
Rejestracja: 07 lipca 2005, 23:46 - czw
Lokalizacja: Sieradz / Kraków

Postautor: Himura » 31 stycznia 2007, 23:46 - śr

Tak żeby rozruszać temat:
Która postać z cyklu najbardziej się wam podobała?
A za kim delikatnie mówiąc nie przepadacie?
Która część była najlepsza, a która najsłabsza?
“It has always seemed to me that my existence consisted purely and exclusively of nothing but the most outrageous nonsense.”
Awatar użytkownika
Himura
Tom Bombadil
 
Posty: 3788
Rejestracja: 16 listopada 2005, 23:46 - śr
Lokalizacja: Porando-kyowakoku

Postautor: toudi » 19 kwietnia 2007, 23:46 - czw

Wyprawa Hawkwooda- Paul Kearney

Wiele o tej książce słyszałem, najczęściej dobre opinie. Ale dopiero teraz miałem okazję przekonać się na własnej skórze jakim pisarzem jest Paul Kerney
Rozpoczynając lekturę wysoko podniosłem poprzeczkę i byłem dość sceptyczny. Książka nie zawiodła moich oczekiwań, ale niestety nie poczułem się porażony oryginalnością
Wyprawa Hawkwooda rozpoczyna cykl Boże monarchie, czyli opowieść o wojnie toczonej przez pięć królestw i ościenne imperia, tło dal całej historii stanowią dworskie intrygi, miłość i magia. Na samym początku widzimy obraz upadającego i płonącego świętego miasta. Aekir. Miasto zdobywa barbarzyńska Armia ze wschodu. Właśnie ta armia jest zagrożeniem dla zachodnich królestw. Ale nawet sytuacja wewnętrzna Bożych Monarchii jest niestabilna i bardzo napięta. Konflikt pomiędzy kościołem i państwem, spojrzenie na magię i podziały etniczne powodują brak jedności i kłótnie. Richarda Hawkwooda, żeglarza, który postanawia przemierzyć zachodni ocean i odnaleźć legendarny kontynent - kontynent, na którym mogliby schronić się uciekający przed hordami Murduku ludzie. Zanim jednak schronienie zostanie odnalezione, Hawkwood musi odbyć wędrówkę, z której nikt przed nim nie wrócił z życiem.
Religia, kościół i jego struktura wydają się być podobne to tej w Trylogii Demona R.A Salvatore. Najazd barbarzyńskich plemion na bardziej cywilizowane państwo tez nie wydaje się być niczym oryginalnym. Za to pomysł Wyprawy Hawkwooda jest już zdecydowanie lepszy. Na uwagą zasługuj też to że fabuła nie jest umieszczona w pseudo średniowiecznych realiach ale w okresie XVII – XVIII w. To bardzo przysłużyło się fabule. Dużą zaletą Wypraway Hawkwooda jest chyba kunszt literacki autora.
Książkę można ocenić jako dobrą i na pewno godną uwagi. Bo czyta się ją z dużą przyjemnością. Możliwe, że nie doceniałem jeszcze całości ale o tym przekonamy się jak dokończę ostatnią książkę z cyklu

Subiektywna ocena Toudiego 7/10
Obrazek
Awatar użytkownika
toudi
Wielki AQ
 
Posty: 1276
Rejestracja: 28 czerwca 2006, 23:46 - śr
Lokalizacja: Myślenice

PoprzedniaNastępna

Wróć do Paul Kearney

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości

cron