Strona 1 z 8

Post: 25 lipca 2005, 23:46 - pn
autor: merogne
Jeśli ktoś czytał to bardzo was proszę skomentujcie te książki, chociażby w kilku słowach. Jakie ksiązki fantasy innych autorów przypominają?
Nie wiem czy mam się zdecydować na zakup, a nazwisko autora nic mi nie mówi.

Kearney - z czym to sie je...

Post: 25 lipca 2005, 23:46 - pn
autor: juergen
Przyzwoita fantasy, osadzona w swiecie, ktorego historia budzi silne skojarzenia z dziejami Europy w sredniowieczu i renesansie, epoce odkryc geograficznych, wojen religijnych... Ciekawe postacie, wielowatkowa fabula, czyta sie jednym tchem. Sporo zeglarstwa, sporo bitew (i to takich z rozmachem, ciekawie opisanych), troche magii, odkrywania nowych swiatow, walk o trony i o wplywy, zakulisowych intryg (koscielnych i nie tylko), swietych i heretykow, schizm i sojuszow... Mocne tlo "historyczne".
Troche trudno tak pisac, zeby nic nie zdradzic :D
Przykro mi, ale nie wiem, z czym porownac Kearneya, zeby obudzic wlasciwe skojarzenia.

Mam nadzieje, ze nie ja jeden sie wypowiem, to bedziesz miala pelniejszy obraz. Nie zaluje, ze kupilem.

Post: 26 lipca 2005, 23:46 - wt
autor: merogne
Dzięki. Brzmi to nader obiecująco. :lol:

Post: 27 lipca 2005, 23:46 - śr
autor: Gość
Kearney to taki nieopierzony Martin jakby...Ma zadatki choć trochę mu jeszcze brakuje :D

Post: 27 lipca 2005, 23:46 - śr
autor: ASX76
Anonymous pisze:Kearney to taki nieopierzony Martin jakby...Ma zadatki choć trochę mu jeszcze brakuje :D


Trochę to niezwykle delikatnie powiedziane... :wink:
"Boże Monarchie" mają bardzo interesujący początek w postaci "Wyprawy Hawkwooda" , niestety wraz z każdym kolejnym tomem robi się coraz bardziej heroicznie , a nieprawdopodobieństwo zachodzących wydarzeń jest zbyt duże jak na mój ograniczony rozumek , zwłaszcza w "Drugim Imperium". W sumie cykl całkiem nieźle się czyta , jednak porównywanie go do "Pieśni Lodu i Ognia" Wielkiego Mistrza - G.R.R. Martina jest herezją.
P.S. Stos już czeka... :wink:

Post: 27 lipca 2005, 23:46 - śr
autor: niepco
Bez przesady, nie mam zamiaru bronić jakoś specjalnie Kearneya ( chociaż to Irlandczyk przecie ), ale najgorszy nie jest :D Zgadzam się że pierwszy tom był najlepszy. Ostatni bedzie niestety najgorszy AFAIK :( Mówiąć że Kearney jest nieopierzony chciałem mu nadać status czeladnika pióra w porównaniu do Martina, który dla mnie jak i dla Ciebie ASX76, jest Mistrzem Gildii. Generalnie oprócz owego postępującego z tomu na tom heroizmu pewnego żołnierza, drażni mnie nieco brak rozmachu: jakby ktoś mu przycinał powieści do z góry założonego rozmiaru. Moim zdaniem powinny mieć one po 1000 stron - jak u Martina - może wtedy okazałoby się że i Kearney ma zadatki na Mistrza a jego talent ujawniłby się w pełnej krasie....Reasumując: przeczytać trzeba, chociażby po to aby skrócic meki oczekiwania na "Strawe dla kruków" Martina...
:D

Post: 04 sierpnia 2005, 23:46 - czw
autor: merogne
Widzę, że jeszcze oprócz mnie wielu kocha Martina :D
Dzięki za recenzje. Karneya kupiłam, napiszę coś jak przeczytam, a wszystkich którzy też z niecierpliwością czekają na "Strawę" zapraszam do Przystani Miłośników Martina: Ogień i Lód. Każdego nowego witamy z radością ! :P

Post: 28 października 2005, 23:46 - pt
autor: Zeb
Boję sie tego, że gdyby Kerneyowi kazac napisać 1000 stronicową książkę to by nie wiedział co pisać - a jego książki są w sumie o tyle fajne, że właśnie szybko się je czyta, w korku w samochodzie, w pociągu, przy śniadaniu czy innym KFC lub "literce M", jak to mowi moja córka.

Post: 16 listopada 2005, 23:46 - śr
autor: Himura
Mnie "Boże monarchie" się podobały, i z miłą chęcią przeczytałbym "The mark of Ran" pierwszą część "The Sea Beggars". Jest jakaś szansa na wydanie tej książki przez MAG?

Post: 27 listopada 2005, 23:46 - ndz
autor: niepco
Jeżeli ten cykl jest tak samo dobry jak "Okręty z zachodu" to może lepiej go nam zaoszczędzić?

Post: 28 listopada 2005, 23:46 - pn
autor: Himura
Owszem "Okręty..." nie są może najwyższych lotów (w porównaniu z poprzednimi tomami), ale Kearney ma (moim zdaniem) bardzo ciekawe pomysły, a "The Sea Baggers" są o tym, na czym Kearney naprawdę się zna - osadzone są w tematyce marynistycznej.

Post: 13 grudnia 2005, 23:46 - wt
autor: Gość
Witam forumowiczów !
Polecam mapkę
http://emeric.maury.free.fr/yoshitsune/ ... rchies.jpg
Pomoga przy lekturze :))

Post: 17 grudnia 2005, 23:46 - sob
autor: Tigana
Spoiler
Himura pisze:Owszem "Okręty..." nie są może najwyższych lotów (w porównaniu z poprzednimi tomami), ale Kearney ma (moim zdaniem) bardzo ciekawe pomysły, a "The Sea Baggers" są o tym, na czym Kearney naprawdę się zna - osadzone są w tematyce marynistycznej.

Właśnie skończyłem "Statki z Zachodu" i zamierzam bronić autora. Jak dla mnie jedynym mankamentem książki jest jej objętość.Akcja, dzieje się za szybko - poszczególni bohaterowie giną za szybko nie mając nic do zagrania, a szkoda (no może poza R.H). No i zanim człowiek tak naprawdę wczuł się w akcję to przyszła 300 strona i the end :cry: Z drugiej strony autorowi udało sie dopiąć wszystkie wątki do końca bez zbędnego wodolejstwa co w dzisiejszych czasach jest sporym sukcesem (vide Jordan, Goodkind). Dla mnie tylko pozostaje jedna niejasność czy ON zginął- bo polubiłem faceta i już przy czytaniu "Drugiego imperium" po raz pierwszy od dłuższego czasu bałem się o bohatera książki. I za takich hero pana P.K. bardzo cenię :lol:

Post: 18 grudnia 2005, 23:46 - ndz
autor: Himura
Drobny? SpoilerOn chyba nie zginął, a epilog dzieje się kilka lat później.Koniec
Takie ja odniosłem wrażenie :)
Przede mną bronić autora nie trzeba - zaliczam go do swoich ulubionych pisarzy :)
Nie zmnienia to jednak faktu, że "Okręty" są najsłąbszą częścią cyklu.
Zresztą Kearney przyznał, iż cykl ten ma aż pięć tomów z powodu nacisków wydawcy - sam skończyć chciał go wcześniej (i moim zdaniem to widać).
I jeszcze co do Niego - w początkowym zamyśle autora wcale nie miał być głównym bohaterem (miał być nim Hawkwood), jak stwierdził Kearney po prostu tak jakoś mu wyszło :)
P.S. Też faceta polubiłem i "syndrom" ten sam co u Ciebie Tigana :wink:

Post: 18 grudnia 2005, 23:46 - ndz
autor: Tigana
Himura pisze:On chyba nie zginął, a epilog dzieje się kilka lat później.
Takie ja odniosłem wrażenie :)
Przede mną bronić autora nie trzeba - zaliczam go do swoich ulubionych pisarzy :)
Nie zmnienia to jednak faktu, że "Okręty" są najsłąbszą częścią cyklu.
Zresztą sam Kearney przyznał, iż cykl ten ma aż pięć tomów z powodu nacisków wydawcy - sam skończyć chciał go wcześniej (i moim zdaniem to widać).

W sumie to mógł się zmieścić w 3 tomach, połącżyć jakoś "Królów heretyków" i "Żelaze wojny" a w "Drugim imperium" zakończyć wszystkie wątki z Aruną włącznie. Na dobrą sprawę te 18 lat przerwy niczemu nie posłużyło, chyba,że autor szykuje "Boże monarchie" - następne pokolenie :D
Jedna rzecz jeszcze nie daje mi spokoju Heria i jej czyn, przecież miała tyle lat na zemstę. Zazdrość, matczyna miłość, stare nigdy nie zagojone rany - co ją teraz do tego pchnęło ? Gdyby to zrobiła w 3 albo 4 tomie byłoby to bardziej dla mnie zrozumiałe.
Sprawę Jasminy też bym inaczej poprowadził, no i bym zdradził prawdę R.H. , byłby gościu szczęśliwy. Atak poza tym to końcówka z "Drugiego Imperium" mogłaby być zakończeniem całej serii.