Boże Monarchie

Moderatorzy: Nightchill, Dhuaine, Andrzej Miszkurka, Kalriem

Postautor: Kalriem » 19 kwietnia 2007, 23:46 - czw

No to Youkai i Himura mogą się cieszyć, bo zyskali kolejną osobę z którą można porozmawiać na ten temat.
Awatar użytkownika
Kalriem
Moderator
 
Posty: 2289
Rejestracja: 04 lipca 2005, 23:46 - pn

Postautor: Tigana » 19 kwietnia 2007, 23:46 - czw

toudi pisze:. Na uwagą zasługuj też to że fabuła nie jest umieszczona w pseudo średniowiecznych realiach ale w okresie XVII – XVIII w. To bardzo przysłużyło się fabule. Dużą zaletą Wypraway Hawkwooda jest chyba kunszt literacki autora.

Raczej XV-XVI wiek. Nie odkryje Ameryki jeśli dodam, że Aekir=Konstantynopol. a Hawkwood = Kolumb. Obawiam się tylko Toudi, że następne czesci mogą Ci się nie spodobać. O ile jeszcze w "Królewskich heretykach" akcja dzieje się dwutorowo, to później autor zdecydowanie przesuwa akcent na walkę z Mardukami. No i ten nieszczęsny ostatni tom.
Ostatnio zmieniony 29 maja 2007, 23:46 - wt przez Tigana, łącznie zmieniany 1 raz
Obrazek
Awatar użytkownika
Tigana
Samuraj Jack
 
Posty: 2541
Rejestracja: 03 listopada 2005, 23:46 - czw
Lokalizacja: z Krainy Deszczowców

Postautor: toudi » 19 kwietnia 2007, 23:46 - czw

Walka z barbarzyńcami jeszcze ujdzie, ale odbierze sporo smaczku. Mam tylko nadzieje, że wątek seksualny nie poszaleje bo na razie jest znośny. Ale nie trudno przekroczyć granice dobrego smaku.
Obrazek
Awatar użytkownika
toudi
Wielki AQ
 
Posty: 1276
Rejestracja: 28 czerwca 2006, 23:46 - śr
Lokalizacja: Myślenice

Postautor: Adam1 » 19 kwietnia 2007, 23:46 - czw

toudi pisze:Religia, kościół i jego struktura wydają się być podobne to tej w Trylogii Demona R.A Salvatore. Najazd barbarzyńskich plemion na bardziej cywilizowane państwo tez nie wydaje się być niczym oryginalnym.


Zobacz opis Ostrabaru jak Renyę do Aurungzeba wiozą to zobaczysz kto tu jest bardziej "cywilizowany". :D

Ramusianie, którzy palą na stosach utalentowanych ludzi czy Merducy u których kariera zależy od talentów, nie zaś od urodzenia :)

Dla mnie Aekir równie dobrze może być też i Jerozolimą :)

Wątek seksualny nie oszaleje, gwarantuję - porządna MĘSKA fantastyka MILITARNA i wielkim plusem jest broń oparta na prochu.

Czułem się przy tej książce jak bym do Ogniem i Mieczem czy Pana Wołodyjowskiego wracał chwilami :)

W końcu Merducy są wzorowani na Turkach (Tatarzy też wystąpią :D ) a Toruna na Austrii/Węgrzech (raczej Austrii).

Ostatni tom sam Kearney obiecał przeredagować na nastepne wydanie :)

Cykl jest świetny moim zdaniem - wreszcie PRAWDZIWI bohaterowie: Corfe, Abalayn, Hawkwood, MURAD w miejsce jęczących i dzielących włos na czworo nieudaczników od których coraz częściej roi się w literaturze fantasy.

PS. A MURAD rządzi ze swym podejściem do kobiet :D Prawdziwy człowiek z epoki :D Z przyjemnością czytałem rozdziały z nim tak jak i o stosach. :) Klimat super :)
Love is the difficult realization that something other than oneself is real.

Iris Murdoch (1919–1999), Irish-born British novelist.
Chicago Review "The Sublime and the Good" (1959).
Awatar użytkownika
Adam1
Wielki AQ
 
Posty: 1238
Rejestracja: 19 maja 2006, 23:46 - pt
Lokalizacja: Łódź

Postautor: Himura » 20 kwietnia 2007, 23:46 - pt

Chciałbym dodać, że właśnie w walkach (szczególnie tom III i IV) Kearney rozwija skrzydła. Naprawdę warto przeczytać, świetna akcja, zero dłużyzn i jak to napisał Adam - prawdziwi bohaterowie.
Toudi jeżeli Ty preferujesz wątek Hawkwooda, to myślę, że tak naprawdę to spodoba Ci się dopiero nowy cykl Kearney'a "The Sea Beggars" (cykl, że się tak wyrażę o piratach), choć mam nadzieje, że i przygody Corfe przypadną Ci do gustu.
“It has always seemed to me that my existence consisted purely and exclusively of nothing but the most outrageous nonsense.”
Awatar użytkownika
Himura
Tom Bombadil
 
Posty: 3788
Rejestracja: 16 listopada 2005, 23:46 - śr
Lokalizacja: Porando-kyowakoku

Postautor: toudi » 20 kwietnia 2007, 23:46 - pt

Himura pisze:, choć mam nadzieje, że i przygody Corfe przypadną Ci do gustu.
Pewnie tak. Bo to tez ciekawa postać , może tylko mniej oryginalna.W Wyprawie wątek żeglarski jest dość ciekawy na dodatek podany w zjadliwej formie. Ze szczegółami ale nie nudzi laika
Obrazek
Awatar użytkownika
toudi
Wielki AQ
 
Posty: 1276
Rejestracja: 28 czerwca 2006, 23:46 - śr
Lokalizacja: Myślenice

Postautor: Himura » 20 kwietnia 2007, 23:46 - pt

Tu się zgodze, specjalistą od marynistyki nie jestem, choć dzięki Kearney-owi kilka pojęć poznałem :wink: ale dało się zrozumieć o czym pisze i bez tej wiedzy. Toudi powtórze się: z tego co piszesz wydaje mi się, że The Sea Beggars powinno Ci się spodobać (tam jest potężna dawka "przygód na morzu"). :)
“It has always seemed to me that my existence consisted purely and exclusively of nothing but the most outrageous nonsense.”
Awatar użytkownika
Himura
Tom Bombadil
 
Posty: 3788
Rejestracja: 16 listopada 2005, 23:46 - śr
Lokalizacja: Porando-kyowakoku

Postautor: Adam1 » 20 kwietnia 2007, 23:46 - pt

Himura pisze:Chciałbym dodać, że właśnie w walkach (szczególnie tom III i IV) Kearney rozwija skrzydła.


A którą bitwę wolałeś?

Tę pod koniec III czy IV tomu?

Bo ja wolałem tę z końca III. :)

Himura pisze:Naprawdę warto przeczytać, świetna akcja, zero dłużyzn


Po prostu książka nie jest przegadana co jest obecnie wielkim komplementem dla każdego pisarza w dobie tych co to piszą 10 tomów każdy po 500-700 stron.

A ciekawe czy kiedyś będzie wydanie Bożych Monarchii jednotomowe?

Bo na upartego to w dużym formacie i w twardej oprawie wszystkie tomy by weszły w jedną wieeeelką książkę :)

PS. Wielkim plusem Monarchii jest jeszcze osadzenie w okresie w którym jest prymitywna broń palna.

Moim zdaniem to tylko dodaje :)
Love is the difficult realization that something other than oneself is real.

Iris Murdoch (1919–1999), Irish-born British novelist.
Chicago Review "The Sublime and the Good" (1959).
Awatar użytkownika
Adam1
Wielki AQ
 
Posty: 1238
Rejestracja: 19 maja 2006, 23:46 - pt
Lokalizacja: Łódź

Postautor: Himura » 20 kwietnia 2007, 23:46 - pt

Adam1 pisze:Bo ja wolałem tę z końca III. :)

Ja także :)
“It has always seemed to me that my existence consisted purely and exclusively of nothing but the most outrageous nonsense.”
Awatar użytkownika
Himura
Tom Bombadil
 
Posty: 3788
Rejestracja: 16 listopada 2005, 23:46 - śr
Lokalizacja: Porando-kyowakoku

Postautor: toudi » 21 kwietnia 2007, 23:46 - sob

Królowie Heretycy i Żelazne Wojny przeczytane- Właściwie to dość wierna kopia pierwszego tomu. Czytało sie szybko i przyjemnie. Warto, nawet bez wątku żeglarskiego
Obrazek
Awatar użytkownika
toudi
Wielki AQ
 
Posty: 1276
Rejestracja: 28 czerwca 2006, 23:46 - śr
Lokalizacja: Myślenice

Postautor: Himura » 22 kwietnia 2007, 23:46 - ndz

toudi pisze:Czytało sie szybko i przyjemnie.

Ot i cały Kearney. :D
“It has always seemed to me that my existence consisted purely and exclusively of nothing but the most outrageous nonsense.”
Awatar użytkownika
Himura
Tom Bombadil
 
Posty: 3788
Rejestracja: 16 listopada 2005, 23:46 - śr
Lokalizacja: Porando-kyowakoku

Postautor: Tigana » 22 kwietnia 2007, 23:46 - ndz

toudi pisze:Królowie Heretycy i Żelazne Wojny przeczytane- Właściwie to dość wierna kopia pierwszego tomu.

Z tymi kopiami nie do końca się zgodzę. W porównaniu do dalszych części "Wyprawa" oraz "Królowie" są innymi książkami - chociażby dzięki wątkowi wyprawy. Jak przeczytasz więcej to zauważysz za to, że III i IV to w sumie jedna książka.
Obrazek
Awatar użytkownika
Tigana
Samuraj Jack
 
Posty: 2541
Rejestracja: 03 listopada 2005, 23:46 - czw
Lokalizacja: z Krainy Deszczowców

Postautor: Filemon_Kot » 02 maja 2007, 23:46 - śr

A ja cenię "Okręty z Zachodu" i to bardzo.
Nie przeszkadza nawet ten HEROIZM. W końcu wszyscy lubimy bohaterów, a Corfe to naprawdę jest KTOŚ ;).
Szkoda, że jedynym pełnokrwistym "antybohaterem" był Murad

Cały cykl jest równo napisany (i "Wyprawa..." nie jest najlepszym tomem ;P), zwarty, pełen akcji i co najważniejsze ciekawy. W mojej subiektywnej ocenie 9/10
Filemon_Kot
Przechodzień
 
Posty: 2
Rejestracja: 02 maja 2007, 23:46 - śr

Postautor: Himura » 03 maja 2007, 23:46 - czw

Cieszy mnie niezmiernie, że do czytelników (i zwolenników) prozy Kearney'a dołączyła kolejna "duszyczka".
Co do oceny całego cyklu to się z Tobą zgadzam, niestety jeżeli chodzi o Okręty z Zachodu to były one jednak od wcześniejszych tomów słabsze, a przede wszystkim jednak zbyt skótowe, nie było nawet czasu oswoić się z niektórymi postaciami, a one już ginęły.
Spoiler!
A już najbardziej wkurzył mnie sposób uśmiercenia króla Abelleyna - ledwie przelotna wspominka, o śmierci wcześniej jednej z głównych skądinąd postaci

Niemniej zakończenie książki (a więc i całego cyklu) naprawdę dobre.
“It has always seemed to me that my existence consisted purely and exclusively of nothing but the most outrageous nonsense.”
Awatar użytkownika
Himura
Tom Bombadil
 
Posty: 3788
Rejestracja: 16 listopada 2005, 23:46 - śr
Lokalizacja: Porando-kyowakoku

Postautor: Elektra » 27 maja 2007, 23:46 - ndz

Jestem na świeżo po przeczytaniu Bożych monarchii. Wciągnęły mnie na tyle, że trzy tomy przeczytałam w dwa dni.
Od jakiegoś czasu miałam ochotę na trochę militarnej fantastyki i Żelazne wojny były czymś, czego właśnie szukałam. Znakomicie.

Cieszę się, że autor potrafił się sprężyć i poszczególne książki nie były zbyt rozwlekłe. Oczywiście, mogłyby mieć i po 500-600 stron, ale wtedy nie byłyby już tak interesujące.

Jak ochłonę, to pewnie napiszę więcej. ;)
Nie mów kobiecie, że jest piękna. Powiedz jej, że nie ma takiej drugiej jak ona, a otworzą ci się wszystkie drzwi.
Jules Renard

Obrazek
Awatar użytkownika
Elektra
Wielki AQ
 
Posty: 1280
Rejestracja: 08 lipca 2005, 23:46 - pt
Lokalizacja: z Gdyni

PoprzedniaNastępna

Wróć do Paul Kearney

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron