Boże Monarchie

Moderatorzy: Nightchill, Dhuaine, Andrzej Miszkurka, Kalriem

Postautor: merogne » 25 lipca 2005, 23:46 - pn

Jeśli ktoś czytał to bardzo was proszę skomentujcie te książki, chociażby w kilku słowach. Jakie ksiązki fantasy innych autorów przypominają?
Nie wiem czy mam się zdecydować na zakup, a nazwisko autora nic mi nie mówi.
mimo że i w lesie ciemno
to i chwila nietutejsza
merogne
Czytacz
 
Posty: 19
Rejestracja: 18 lipca 2005, 23:46 - pn

Kearney - z czym to sie je...

Postautor: juergen » 25 lipca 2005, 23:46 - pn

Przyzwoita fantasy, osadzona w swiecie, ktorego historia budzi silne skojarzenia z dziejami Europy w sredniowieczu i renesansie, epoce odkryc geograficznych, wojen religijnych... Ciekawe postacie, wielowatkowa fabula, czyta sie jednym tchem. Sporo zeglarstwa, sporo bitew (i to takich z rozmachem, ciekawie opisanych), troche magii, odkrywania nowych swiatow, walk o trony i o wplywy, zakulisowych intryg (koscielnych i nie tylko), swietych i heretykow, schizm i sojuszow... Mocne tlo "historyczne".
Troche trudno tak pisac, zeby nic nie zdradzic :D
Przykro mi, ale nie wiem, z czym porownac Kearneya, zeby obudzic wlasciwe skojarzenia.

Mam nadzieje, ze nie ja jeden sie wypowiem, to bedziesz miala pelniejszy obraz. Nie zaluje, ze kupilem.
juergen
 

Postautor: merogne » 26 lipca 2005, 23:46 - wt

Dzięki. Brzmi to nader obiecująco. :lol:
mimo że i w lesie ciemno
to i chwila nietutejsza
merogne
Czytacz
 
Posty: 19
Rejestracja: 18 lipca 2005, 23:46 - pn

Postautor: Gość » 27 lipca 2005, 23:46 - śr

Kearney to taki nieopierzony Martin jakby...Ma zadatki choć trochę mu jeszcze brakuje :D
Gość
 

Postautor: ASX76 » 27 lipca 2005, 23:46 - śr

Anonymous pisze:Kearney to taki nieopierzony Martin jakby...Ma zadatki choć trochę mu jeszcze brakuje :D


Trochę to niezwykle delikatnie powiedziane... :wink:
"Boże Monarchie" mają bardzo interesujący początek w postaci "Wyprawy Hawkwooda" , niestety wraz z każdym kolejnym tomem robi się coraz bardziej heroicznie , a nieprawdopodobieństwo zachodzących wydarzeń jest zbyt duże jak na mój ograniczony rozumek , zwłaszcza w "Drugim Imperium". W sumie cykl całkiem nieźle się czyta , jednak porównywanie go do "Pieśni Lodu i Ognia" Wielkiego Mistrza - G.R.R. Martina jest herezją.
P.S. Stos już czeka... :wink:
Awatar użytkownika
ASX76
Samuraj Jack
 
Posty: 2878
Rejestracja: 02 lipca 2005, 23:46 - sob

Postautor: niepco » 27 lipca 2005, 23:46 - śr

Bez przesady, nie mam zamiaru bronić jakoś specjalnie Kearneya ( chociaż to Irlandczyk przecie ), ale najgorszy nie jest :D Zgadzam się że pierwszy tom był najlepszy. Ostatni bedzie niestety najgorszy AFAIK :( Mówiąć że Kearney jest nieopierzony chciałem mu nadać status czeladnika pióra w porównaniu do Martina, który dla mnie jak i dla Ciebie ASX76, jest Mistrzem Gildii. Generalnie oprócz owego postępującego z tomu na tom heroizmu pewnego żołnierza, drażni mnie nieco brak rozmachu: jakby ktoś mu przycinał powieści do z góry założonego rozmiaru. Moim zdaniem powinny mieć one po 1000 stron - jak u Martina - może wtedy okazałoby się że i Kearney ma zadatki na Mistrza a jego talent ujawniłby się w pełnej krasie....Reasumując: przeczytać trzeba, chociażby po to aby skrócic meki oczekiwania na "Strawe dla kruków" Martina...
:D
Awatar użytkownika
niepco
Cthulhu
 
Posty: 506
Rejestracja: 01 lipca 2005, 23:46 - pt
Lokalizacja: Antiquitatis Genus Crosniensis

Postautor: merogne » 04 sierpnia 2005, 23:46 - czw

Widzę, że jeszcze oprócz mnie wielu kocha Martina :D
Dzięki za recenzje. Karneya kupiłam, napiszę coś jak przeczytam, a wszystkich którzy też z niecierpliwością czekają na "Strawę" zapraszam do Przystani Miłośników Martina: Ogień i Lód. Każdego nowego witamy z radością ! :P
mimo że i w lesie ciemno
to i chwila nietutejsza
merogne
Czytacz
 
Posty: 19
Rejestracja: 18 lipca 2005, 23:46 - pn

Postautor: Zeb » 28 października 2005, 23:46 - pt

Boję sie tego, że gdyby Kerneyowi kazac napisać 1000 stronicową książkę to by nie wiedział co pisać - a jego książki są w sumie o tyle fajne, że właśnie szybko się je czyta, w korku w samochodzie, w pociągu, przy śniadaniu czy innym KFC lub "literce M", jak to mowi moja córka.
Awatar użytkownika
Zeb
Bezimenny
 
Posty: 964
Rejestracja: 06 lipca 2005, 23:46 - śr
Lokalizacja: wieś zabita dechami

Postautor: Himura » 16 listopada 2005, 23:46 - śr

Mnie "Boże monarchie" się podobały, i z miłą chęcią przeczytałbym "The mark of Ran" pierwszą część "The Sea Beggars". Jest jakaś szansa na wydanie tej książki przez MAG?
“It has always seemed to me that my existence consisted purely and exclusively of nothing but the most outrageous nonsense.”
Awatar użytkownika
Himura
Tom Bombadil
 
Posty: 3788
Rejestracja: 16 listopada 2005, 23:46 - śr
Lokalizacja: Porando-kyowakoku

Postautor: niepco » 27 listopada 2005, 23:46 - ndz

Jeżeli ten cykl jest tak samo dobry jak "Okręty z zachodu" to może lepiej go nam zaoszczędzić?
I'm not singing for the future
I'm not dreaming of the past
I'm not talking of the first time
I never think about the last

Shane MacGowan
Awatar użytkownika
niepco
Cthulhu
 
Posty: 506
Rejestracja: 01 lipca 2005, 23:46 - pt
Lokalizacja: Antiquitatis Genus Crosniensis

Postautor: Himura » 28 listopada 2005, 23:46 - pn

Owszem "Okręty..." nie są może najwyższych lotów (w porównaniu z poprzednimi tomami), ale Kearney ma (moim zdaniem) bardzo ciekawe pomysły, a "The Sea Baggers" są o tym, na czym Kearney naprawdę się zna - osadzone są w tematyce marynistycznej.
“It has always seemed to me that my existence consisted purely and exclusively of nothing but the most outrageous nonsense.”
Awatar użytkownika
Himura
Tom Bombadil
 
Posty: 3788
Rejestracja: 16 listopada 2005, 23:46 - śr
Lokalizacja: Porando-kyowakoku

Postautor: Gość » 13 grudnia 2005, 23:46 - wt

Witam forumowiczów !
Polecam mapkę
http://emeric.maury.free.fr/yoshitsune/ ... rchies.jpg
Pomoga przy lekturze :))
Gość
 

Postautor: Tigana » 17 grudnia 2005, 23:46 - sob

Spoiler
Himura pisze:Owszem "Okręty..." nie są może najwyższych lotów (w porównaniu z poprzednimi tomami), ale Kearney ma (moim zdaniem) bardzo ciekawe pomysły, a "The Sea Baggers" są o tym, na czym Kearney naprawdę się zna - osadzone są w tematyce marynistycznej.

Właśnie skończyłem "Statki z Zachodu" i zamierzam bronić autora. Jak dla mnie jedynym mankamentem książki jest jej objętość.Akcja, dzieje się za szybko - poszczególni bohaterowie giną za szybko nie mając nic do zagrania, a szkoda (no może poza R.H). No i zanim człowiek tak naprawdę wczuł się w akcję to przyszła 300 strona i the end :cry: Z drugiej strony autorowi udało sie dopiąć wszystkie wątki do końca bez zbędnego wodolejstwa co w dzisiejszych czasach jest sporym sukcesem (vide Jordan, Goodkind). Dla mnie tylko pozostaje jedna niejasność czy ON zginął- bo polubiłem faceta i już przy czytaniu "Drugiego imperium" po raz pierwszy od dłuższego czasu bałem się o bohatera książki. I za takich hero pana P.K. bardzo cenię :lol:
Ostatnio zmieniony 29 maja 2007, 23:46 - wt przez Tigana, łącznie zmieniany 1 raz
Obrazek
Awatar użytkownika
Tigana
Samuraj Jack
 
Posty: 2541
Rejestracja: 03 listopada 2005, 23:46 - czw
Lokalizacja: z Krainy Deszczowców

Postautor: Himura » 18 grudnia 2005, 23:46 - ndz

Drobny? SpoilerOn chyba nie zginął, a epilog dzieje się kilka lat później.Koniec
Takie ja odniosłem wrażenie :)
Przede mną bronić autora nie trzeba - zaliczam go do swoich ulubionych pisarzy :)
Nie zmnienia to jednak faktu, że "Okręty" są najsłąbszą częścią cyklu.
Zresztą Kearney przyznał, iż cykl ten ma aż pięć tomów z powodu nacisków wydawcy - sam skończyć chciał go wcześniej (i moim zdaniem to widać).
I jeszcze co do Niego - w początkowym zamyśle autora wcale nie miał być głównym bohaterem (miał być nim Hawkwood), jak stwierdził Kearney po prostu tak jakoś mu wyszło :)
P.S. Też faceta polubiłem i "syndrom" ten sam co u Ciebie Tigana :wink:
Ostatnio zmieniony 26 lutego 2007, 23:46 - pn przez Himura, łącznie zmieniany 1 raz
“It has always seemed to me that my existence consisted purely and exclusively of nothing but the most outrageous nonsense.”
Awatar użytkownika
Himura
Tom Bombadil
 
Posty: 3788
Rejestracja: 16 listopada 2005, 23:46 - śr
Lokalizacja: Porando-kyowakoku

Postautor: Tigana » 18 grudnia 2005, 23:46 - ndz

Himura pisze:On chyba nie zginął, a epilog dzieje się kilka lat później.
Takie ja odniosłem wrażenie :)
Przede mną bronić autora nie trzeba - zaliczam go do swoich ulubionych pisarzy :)
Nie zmnienia to jednak faktu, że "Okręty" są najsłąbszą częścią cyklu.
Zresztą sam Kearney przyznał, iż cykl ten ma aż pięć tomów z powodu nacisków wydawcy - sam skończyć chciał go wcześniej (i moim zdaniem to widać).

W sumie to mógł się zmieścić w 3 tomach, połącżyć jakoś "Królów heretyków" i "Żelaze wojny" a w "Drugim imperium" zakończyć wszystkie wątki z Aruną włącznie. Na dobrą sprawę te 18 lat przerwy niczemu nie posłużyło, chyba,że autor szykuje "Boże monarchie" - następne pokolenie :D
Jedna rzecz jeszcze nie daje mi spokoju Heria i jej czyn, przecież miała tyle lat na zemstę. Zazdrość, matczyna miłość, stare nigdy nie zagojone rany - co ją teraz do tego pchnęło ? Gdyby to zrobiła w 3 albo 4 tomie byłoby to bardziej dla mnie zrozumiałe.
Sprawę Jasminy też bym inaczej poprowadził, no i bym zdradził prawdę R.H. , byłby gościu szczęśliwy. Atak poza tym to końcówka z "Drugiego Imperium" mogłaby być zakończeniem całej serii.
Ostatnio zmieniony 29 maja 2007, 23:46 - wt przez Tigana, łącznie zmieniany 1 raz
Obrazek
Awatar użytkownika
Tigana
Samuraj Jack
 
Posty: 2541
Rejestracja: 03 listopada 2005, 23:46 - czw
Lokalizacja: z Krainy Deszczowców

Następna

Wróć do Paul Kearney

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron