"Diamentowy wiek" i inne wcześniejsze dzieła

Moderatorzy: Nightchill, Dhuaine, Andrzej Miszkurka, Kalriem

Postautor: ASX76 » 28 września 2007, 23:46 - pt

Poczułem się "wyrwany do tablicy", więc "wtrącę parę kopiejek". :wink:
Plusy "wielkoformatowego" hardcovera i "wielgaśnej" czcionki:
1. Na początek rzecz oczywista - książka w HC jest znacznie mniej podatna na uszkodzenia, co zwłaszcza przy brutalnych sposobach czytania preferowanych przez część członków i członkiń "Elity" (zresztą powiedzmy sobie szczerze - pod tym określeniem kryje się Forumowy Układ :wink: ) ma duży wpływ na przedłużenie jej "żywotności".
Można przy tym pozwolić sobie na większy "rozchył" knigi podczas lektury, niż przy wydaniach miękkookładkowych, co zwiększa komfort czytania.
2. Przy dużej czcionce (przesadzasz pani, z tą "wielgaśnością") wzrok się mniej męczy (a ponoć zdrowie to największy skarb, choć póki wszystko jest OK, jakoś nie zawsze należycie doceniany - pogadamy za kilkadziesiąt lat :wink: ).
3. Książkę w większym formacie przyjemnie trzyma się w rączkach - po prostu czuje się, że się trzyma coś konkretnego i byle powiew zefirka nie wywieje jej z "grabek". :wink:
4. "Diamentowy wiek", pomimo sporego fomatu i HC, jest stosunkowo lekki.

Co do miejsca na półkach - może najwyższy czas przeprowadzić selekcję i pozostawić na półkach tylko te tytuły, które naprawdę zasługują na to exponowane miejsce :?: Nie wiem jak Wy, ale ja nie mógłbym postawić znakomitej książki obok przeciętnej (albo jeszcze gorszej).

Książki Stephensona na pewno zasługują na wyróżnienie w postaci takiego właśnie wydania.
Awatar użytkownika
ASX76
Samuraj Jack
 
Posty: 2878
Rejestracja: 02 lipca 2005, 23:46 - sob

Postautor: Elektra » 28 września 2007, 23:46 - pt

ASX76 pisze:Książki Stephensona na pewno zasługują na wyróżnienie w postaci takiego właśnie wydania.

Równie dobrze, jeśli nie lepiej, wyglądałyby tak jak magowa Uczta wyobraźni.

4. "Diamentowy wiek", pomimo sporego fomatu i HC, jest stosunkowo lekki.

No właśnie, to taki pustak. Najbardziej irytujące jest to, że da się ją czytać tylko w domu.

co zwłaszcza przy brutalnych sposobach czytania preferowanych przez część członków i członkiń "Elity"

Ja Cię proszę, nie rób z tutejszych ludzi wandali. :?

Nie podoba mi się taki format i nie spodoba. Choćby niektórzy wymienili jeszcze z pięćdziesiąt zalet. Ale paperback (jeśli wydadzą) podoba mi się jeszcze mniej.
Nie mów kobiecie, że jest piękna. Powiedz jej, że nie ma takiej drugiej jak ona, a otworzą ci się wszystkie drzwi.
Jules Renard

Obrazek
Awatar użytkownika
Elektra
Wielki AQ
 
Posty: 1280
Rejestracja: 08 lipca 2005, 23:46 - pt
Lokalizacja: z Gdyni

Postautor: ASX76 » 28 września 2007, 23:46 - pt

Elektra pisze:
ASX76 pisze:Książki Stephensona na pewno zasługują na wyróżnienie w postaci takiego właśnie wydania.

Równie dobrze, jeśli nie lepiej, wyglądałyby tak jak magowa Uczta wyobraźni.

(...)


Nie da się zaprzeczyć, niemniej jednak cieszę się z tego co jest. Nawet bardzo. Tyle lat czekałem na wznowienie tej książki (i nie tylko) w HC...
Czasem, jak się nie ma co się lubi, to nie ma innego wyjścia, jak polubić to, co się ma, a wydanie ISY jest według mnie OK.
Pan G. Szulc, nie pamiętam już gdzie, tłumaczył dlaczego ISA zdecydowała się właśnie na takie "wielkoformatowe" wydania z "wielgaśną" czcionką a la amerykańskie harcovery (może Shadow zechce rzucić więcej światła na tę sprawę :?: ).

Z całym szacunkiem, ale to nie ja (byłem Ewą :wink: ) robię z tutejszych ludzi wandali, lecz oni sami. Nieprzypadkowo użyłem słowa - część - , a więc na pewno nie odnosi się ono do wszystkich. Najwidoczniej niektórych gryzie sumienie... :wink:
Bardzo przepraszam jeśli uraziłem, ale jeśli ktoś, niszczy i brudzi książki podczas czytania (nie mówię, że chcący), to dla osoby przestrzegającej podstawowych zasad "BHP", będzie swoistym wandalem, jeśli już używamy tej brutalnej terminologii.
Awatar użytkownika
ASX76
Samuraj Jack
 
Posty: 2878
Rejestracja: 02 lipca 2005, 23:46 - sob

Postautor: MadMill » 28 września 2007, 23:46 - pt

GS chyba pisał, że po prostu i tak będzie niewielu chętnych i dlatego zostało wydane to w formie niby przypominające wersje kolekcjonerską. Ci co mają kupić i tak kupią, zapłacą to 50 zł. Liczy się tutaj kasa nie ukrywajmy. Stephenson nie jest czytany w tak duży groni jak niektórzy pisarze. W dodatku to są wznowienia czyli nie jest to wydanie czegoś nowego, ale czegoś co juz było w Polsce wydawane więc też będzie mniej chętnych.

Tzn tak mi się kojarzy, że o to chodziło. Nie wiem czy to są słowa i zdanie samego GS. Coś mi świta, ale nie wiem gdzie to było napisane. ;)
MadMill
Bezimenny
 
Posty: 909
Rejestracja: 20 marca 2006, 23:46 - pn
Lokalizacja: Warszawa

Postautor: Elektra » 08 października 2007, 23:46 - pn

Zodiac

Zodiac to typ pontonu, którym poruszają się bardzo często obrońcy środowiska.
Właśnie oni są bohaterami tej powieści, zawierającej podtytuł thriller ekologiczny. Mamy w niej do czynienia z wielkimi koncernami chemicznymi, zatruwającymi ziemię i wodę w okolicach Bostonu oraz z ludźmi, którzy starają się temu przeciwstawiać, ale działając zgodnie z prawem. Narratorem jest Sangamon Taylor, chemik z wykształcenia, który zrezygnował z intratnej pracy w zakładzie analitycznym na rzecz bezpośrednich działań ekologicznych. Nie jest on supermanem, ale nie daje sobie w kaszę dmuchać i nie obawia się podskoczyć tym najpotężniejszym, w garniturach i białych kołnierzykach, którzy dla własnych zysków gotowi są zanieczyszczenia całej okolicy (byle tylko tropy nie wiodły bezpośrednio do nich).

Tym utworem Stephenson pokazuje mi, że jest wszechstronnym pisarzem. Jakiego tematu nie wziąłby na tapetę, poradzi sobie z nim doskonale.

Zodiac czyta się znakomicie, a opisy chemicznych (i nie tylko) zniszczeń mogą przyprawiać o dreszcze, chociaż nie brakuje też humoru. Powieść skłania do zastanowienia się nad tym, czy my robimy coś w kwestii ochrony przyrody, a wcale nie muszą być to jakieś radykalne działania. Do tego jest napisana bardzo lekkim językiem, a niezbędne chemiczne wykłady są przedstawione tak, że każdy laik je zrozumie.

Polecam książkę wszystkim tym, którzy uważają ekologów za 'zielonych terrorystów', pragnących zniszczyć wszelkie objawy cywilizacji, a także wszystkim pseudoekologom, żeby się przekonali, że oprócz gadania i przykuwania się, można coś zrobić. ;) Oraz wszystkim tym, którzy pragną nieco inteligentnej rozrywki.
Nie mów kobiecie, że jest piękna. Powiedz jej, że nie ma takiej drugiej jak ona, a otworzą ci się wszystkie drzwi.
Jules Renard

Obrazek
Awatar użytkownika
Elektra
Wielki AQ
 
Posty: 1280
Rejestracja: 08 lipca 2005, 23:46 - pt
Lokalizacja: z Gdyni

Postautor: Youkai » 09 października 2007, 23:46 - wt

Tutaj (ISA), a także tutaj (Esensja) fragment (6 rozdziałów) 'Zamieci'
'You're gonna carry that weight'
'All that you achieve shall turn to dust in your hands'

Nikt nie mówił, że życie usłane jest różami.
Awatar użytkownika
Youkai
Cthulhu
 
Posty: 608
Rejestracja: 19 kwietnia 2006, 23:46 - śr

Postautor: Adalo » 23 stycznia 2008, 23:46 - śr

Ja jeszcze w sprawie "wielkoformatowego hardcovera ".
Posiadam w swojej kolekcji kilka tysięcy pozycji szeroko rozumianej fantastyki ale muszę z przykrością stwierdzić, że w przeważającej liczbie są to pozycje wydane w miękkich, byle jakich okładkach. Krótko mówiąc na poziomie kryminałów. :)
W ostatnim czasie zacząłem kupować twardookładkowe wydania Asimova, Herberta itp. Jestem zachwycony. To jest wreszcie to :)
Mam jeszcze Legendy, Troję i Morgana. Porównanie tych pozycji do innych (nawet twardookładkowych, ale w małym formacie) nie pozostawia żadnych wątpliwości. :)
Czy ktoś zna jeszcze inne pozycje wydane w takiej jakości?

Ps
W pełni zgadzam sie z ASX76 w jego ocenie takich wydań.
Adalo
Pisarczyk
 
Posty: 74
Rejestracja: 14 listopada 2006, 23:46 - wt

Postautor: toudi » 16 lutego 2008, 23:46 - sob

„Zamieć”

Neal Stepchenson powoli zdobywa tytuł pisarza kultowego. W Polsce ukazuje się coraz więcej jego książek i wznawia się już wydane wcześniej pozycje. Na fali tego zainteresowania i ja postanowiłem przeczytać „Zamieć”. Wcześniej znałem Neala Stephensona tylko z Cyklu barokowego, który, co prawda, zrobił na mnie spore wrażenie, jednak miał dość specyficzny charakter, który w powieści innej niż historyczna mógłby nie być już tak ciekawy.
Biorąc do ręki „Zamieć” obawiałem się, czy pisarz poradzi sobie w gatunku, jakim jest Cyberpunk.. Okazało się jednak, że moje obawy były zupełnie nieuzasadnione.
„Zamieć” to historia Hiro Protagonisty, człowieka o wielu twarzach: Haker, Samuraj i dostawca pizzy. Co i rusz chwyta się różnych zajęć, by móc spłacić swój dług wobec mafii
Hiro należy do elity hakerów i starej gwardii, która tworzyła podwaliny pod Wirtualne miasto. Jego praca polega na zdobywaniu informacji i umieszczaniu ich w bibliotece z nadzieją, że komuś będą potrzebne i za nie zapłaci. Przypadkowo trafia na ślad dziwnego narkotyku działającego i w wirtualnej jak i naszej rzeczywistości. Zamieć - bo tak nazywa się narkotyk - ma bardzo dziwne właściwości i kryje się za nim wiele tajemnic.
Oprócz Hito śledzimy losy D.U. Młodej dziewczyny, kurierki, która przez przypadek spotyka Hiro, by później zostać wspólnikami. Ta postać dodaje książce sporą dawkę humoru, ale też pozwala spojrzeć na wiele sprawa z innej perspektywy. Razem próbują odpowiedzieć na wiele pytań związanych z „Zamiecią”, co ma przynieść im zysk.
Zamieć jest książką nieprzeciętna pod wieloma względami. Świat, jaki obserwujemy, jest bardzo odmienny od naszego. Wiele ze starych państw już nie istnieje. Zastąpiły je mniejsze korporacyjne struktury tworzące małe enklawy. W tym świecie pozornego chaosu udaje się zachować ład.: Ludzie spędzają wiele czasu w wirtualnej rzeczywistości, a dowożenie pizzy jest ważną gałęzią gospodarki. USA prawie nie istnieje, zostały tylko mało znaczące enklawy, rządzone przez niesamowicie rozrośniętą biurokratyczną strukturę
Ciekawym akcentem są małe kraje jak Nowa Sycylia czy Honkong Pana Lee, mamy tez bardziej egzotyczne twory, jak jednoosobowe mocarstwo atomowe, czy Flota admirała Boba.
Zamieć nie jest książką typowo rozrywkową. Podejmuje wiele ciekawych i ważnych tematów. Zagłębia się w kwestie religijne i ewolucji społeczeństwa.
Możemy dowiedzieć się, jak mogły wyglądać pierwsze rozwijające się społeczeństwa i jak zmieniały się na przestrzeni dziejów. Bardzo ciekawym nawiązaniem jest przedstawienie mitów sumeryjskich i dość oryginalna ich interpretacja. Nasuwa to skojarzenie do „Welinu” H. Duncana.
Zamieć ma też wiele humorystycznych aspektów. Wspomniane już jednoosobowe mocarstwo atomowe, „słuchanie głosu rozumu”, czy rozmowy z bibliotekarzem powodują, że powieść nie jest śmiertelnie poważna i czyta się ją bardzo dobrze.
Niewielu jest pisarzy potrafiących odnaleźć się w tak wielu gatunkach i jednocześnie tworzących za każdym razem coś niepowtarzalnego i oryginalnego. Zawsze pisarzy na wysokim poziomie. Stephenson to jeden z tych pisarzy, których można czytać w ciemno nawet, gdyby to miała być instrukcja obsługi miksera. To warto, bo będzie to najlepsza instrukcja, jaką kiedykolwiek czytaliście.
„Zamieć” to książka zdecydowanie warta polecenia. Każdy, kto oprócz dobrej rozrywki oczekuje od książki czegoś więcej, nie powinien czuć się zawiedziony.

9/10 Subiektywna ocena Toudiego
Obrazek
Awatar użytkownika
toudi
Wielki AQ
 
Posty: 1276
Rejestracja: 28 czerwca 2006, 23:46 - śr
Lokalizacja: Myślenice

Postautor: Himura » 08 kwietnia 2008, 23:46 - wt

W zapowiedziach ISY pojawił się "Diamentowy wiek" w miękkiej oprawie.
Szczegóły tutaj
“It has always seemed to me that my existence consisted purely and exclusively of nothing but the most outrageous nonsense.”
Awatar użytkownika
Himura
Tom Bombadil
 
Posty: 3788
Rejestracja: 16 listopada 2005, 23:46 - śr
Lokalizacja: Porando-kyowakoku

Postautor: Himura » 10 maja 2008, 23:46 - sob

Na innym forum AM potwierdził, że MAG zakupił już prawa do wydania chyba najsłynniejszej powieści Stephensona czyli "Cryptonomiconu". Powieść jednak najprawdopodobniej nie ukaże się wcześniej niż w roku 2010.
AM potwierdził także, iż MAG ma zamiar wydać "Anathem" (najnowsza powieść NS) w HC i nie dzieląc powieści na tomy.
“It has always seemed to me that my existence consisted purely and exclusively of nothing but the most outrageous nonsense.”
Awatar użytkownika
Himura
Tom Bombadil
 
Posty: 3788
Rejestracja: 16 listopada 2005, 23:46 - śr
Lokalizacja: Porando-kyowakoku

Postautor: MadMill » 10 maja 2008, 23:46 - sob

I było jeszcze wcześniej podane że Anathema wyjdzie w Uczcie Wyobraźni najprawdopodobniej.
MadMill
Bezimenny
 
Posty: 909
Rejestracja: 20 marca 2006, 23:46 - pn
Lokalizacja: Warszawa

Postautor: ASX76 » 10 maja 2008, 23:46 - sob

MadMill pisze:I było jeszcze wcześniej podane że Anathema wyjdzie w Uczcie Wyobraźni najprawdopodobniej.


Coś nie bardzo to widzę, ponieważ/bo/albowiem format książek z "Uczty Wyobraźni" jest jednolity i średni, natomiast w przypadku "Anathemy" liczącej około 1000 stron przydałby się jednak większy size. :wink:
Awatar użytkownika
ASX76
Samuraj Jack
 
Posty: 2878
Rejestracja: 02 lipca 2005, 23:46 - sob

Postautor: Elektra » 10 maja 2008, 23:46 - sob

Raaaany, Ty znowu narzekasz... ;P Sam chciałeś w UW. A teraz znowu źle...
Nie mów kobiecie, że jest piękna. Powiedz jej, że nie ma takiej drugiej jak ona, a otworzą ci się wszystkie drzwi.
Jules Renard

Obrazek
Awatar użytkownika
Elektra
Wielki AQ
 
Posty: 1280
Rejestracja: 08 lipca 2005, 23:46 - pt
Lokalizacja: z Gdyni

Postautor: ASX76 » 10 maja 2008, 23:46 - sob

Elektra pisze:Raaaany, Ty znowu narzekasz... ;P Sam chciałeś w UW. A teraz znowu źle...


Z tym narzekaniem to bym polemizował. :wink: Widzę, że zostałem już na stałe zaszufladkowany jako płaczek i narzekacz i nawet zdania zmienić nie mogę. :P
Chodziło mi przede wszystkim o HC. Wydanie książki w "Uczcie Wyobraźni" to gwarantuje. Chciałem tylko powiedzieć/napisać, że aktualny format serii może okazać się za mały jak na tak obszerną knigę, jeśli ma być wydana w jednym tomie. A skoro (chyba) (za)istnieje możliwość wypuszczenia powieści na obraz i podobieństwo "Hyperiona", to byłoby lepiej tak...
Awatar użytkownika
ASX76
Samuraj Jack
 
Posty: 2878
Rejestracja: 02 lipca 2005, 23:46 - sob

Postautor: Himura » 11 maja 2008, 23:46 - ndz

Kurcze ASx Andrzej chybia wie co robi, i jeżeli chce wydać "Anathem" w serii UW to widocznie ma to wszelkie racje bytu.
I tego na razie się trzymaj :)
“It has always seemed to me that my existence consisted purely and exclusively of nothing but the most outrageous nonsense.”
Awatar użytkownika
Himura
Tom Bombadil
 
Posty: 3788
Rejestracja: 16 listopada 2005, 23:46 - śr
Lokalizacja: Porando-kyowakoku

PoprzedniaNastępna

Wróć do Neal Stephenson

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron