Kupcy i ich Żywostatki

Moderatorzy: Nightchill, Dhuaine, Andrzej Miszkurka, Kalriem

Postautor: Nina-Lazur » 15 stycznia 2007, 23:46 - pn

Nie przyćmi Bastarda, nie przyćmi
^_^
Szczerze mówiąc mnie Bastard też się strasznie podobał, był inny, nie szablonowy i miejscami przypominał mi... mnie :D
Awatar użytkownika
Nina-Lazur
Skryba
 
Posty: 116
Rejestracja: 05 maja 2006, 23:46 - pt

Postautor: Nutiliel » 15 stycznia 2007, 23:46 - pn

Moja pisze:Wiem, że tam nie występuje :P Trochę niejasno się wyraziłam - chodziło mi o to, że żadna z występujących w Żywostatkach postaci nie przyćmi Bastarda =)


Ja tam nie przepadam specjalnie za Bastardem wolałam Błazna :wink:
A w Żywostatkach lubiłam Kennita chociaż czytałam narazie tylko pierwszy tom ...
Kodoku ni shisu, yueni kodoku -
Jesteśmy sami, bo w samotności umieramy -
Dir en Grey
Awatar użytkownika
Nutiliel
Bezimenny
 
Posty: 937
Rejestracja: 29 grudnia 2005, 23:46 - czw
Lokalizacja: Zgorzelec

Postautor: Nina-Lazur » 15 stycznia 2007, 23:46 - pn

A ja Kennita nie mogłam przetrzymać... Straszny był, on wręcz miał mannie prześladowczą oraz skrajny egocentryzm
Awatar użytkownika
Nina-Lazur
Skryba
 
Posty: 116
Rejestracja: 05 maja 2006, 23:46 - pt

Postautor: Remmy-chan » 16 stycznia 2007, 23:46 - wt

A mi się podobał. Lubiłam Kennita, ale rzeczywiście miał jakąś manię, ale to było nawet zabawne. Ale Bastard jest spoko, a ja i tak będę szukać wątków z nim w Żywostatkach, bo wiem jak...... :roll:
"Nie zmieniaj koloru, by dopasować się do ściany. Sprawiaj wrażenie, że jesteś tam, gdzie powinieneś, a ściany zmienią kolor, by dopasować się do ciebie." (Tasslehoff Burrfoot)
Awatar użytkownika
Remmy-chan
Asimov
 
Posty: 299
Rejestracja: 15 grudnia 2006, 23:46 - pt
Lokalizacja: Polska

Postautor: Nutiliel » 16 stycznia 2007, 23:46 - wt

Nina-Lazur pisze:A ja Kennita nie mogłam przetrzymać... Straszny był, on wręcz miał mannie prześladowczą oraz skrajny egocentryzm


Ja zawsze miałam słabość albo do czarnych charakterów albo do tych nie do końca normalnych :wink:
Oczywiście to się nie sprawdza we wszystkich książkach...
Kodoku ni shisu, yueni kodoku -
Jesteśmy sami, bo w samotności umieramy -
Dir en Grey
Awatar użytkownika
Nutiliel
Bezimenny
 
Posty: 937
Rejestracja: 29 grudnia 2005, 23:46 - czw
Lokalizacja: Zgorzelec

Postautor: Nightchill » 16 stycznia 2007, 23:46 - wt

Kennita uwielbiam. Był wredny, ale miał mnóstwo słabości, drobnych obsesji, co czyniło go bardzo ludzkim. Raczej wzbudzał litość, niż awersję. Poza tym, było przeurocze, że za każdym razem kiedy chciał źle, wchodziło dobrze. W ogóle, cała historia jego życia jest dosyć wzruszająca, mimo że sprowadza się do prostego wniosku, że w największym potworze może siedzieć po prostu skrzywdzone dziecko.
"Jakie jezioro, taka pani..."
Awatar użytkownika
Nightchill
Moderator
 
Posty: 1625
Rejestracja: 13 sierpnia 2005, 23:46 - sob
Lokalizacja: z piwnicy

Postautor: ghosia » 16 stycznia 2007, 23:46 - wt

Nightchill pisze:Kennita uwielbiam. Był wredny, ale miał mnóstwo słabości, drobnych obsesji, co czyniło go bardzo ludzkim. Raczej wzbudzał litość, niż awersję. Poza tym, było przeurocze, że za każdym razem kiedy chciał źle, wchodziło dobrze. W ogóle, cała historia jego życia jest dosyć wzruszająca, mimo że sprowadza się do prostego wniosku, że w największym potworze może siedzieć po prostu skrzywdzone dziecko.

A tak, wspaniały, romantyczny pirat z tego Kennita, wszystko wina jego podłego dzieciństa, tak w gruncie rzeczy, to on ma dobre intencje... A porywanie dzieci, morderstwa i gwałty - taki efekt uboczny, należy na to przymknąć oko, bo to nie jego wina... No a poza tym, jest piratem! Piratom wolno!

Jakoś to do mnie nie przemawia. Nie lubie go i tyle. Jest wredny i zły do szpiku kości. A że to nie jego wina - i coż z tego. Nie wzbudził we mnie za grosz sympatii i każdy rozdział jemu poświęcony czytałam jak najszybciej, zeby mieć go już za sobą.
---------------------------
Understanding is a three edged sword.
Your side, their side, and the truth.
---------------------------
http://www.sci-fi.pl/
ghosia
Asimov
 
Posty: 264
Rejestracja: 01 lipca 2005, 23:46 - pt

Postautor: Nina-Lazur » 16 stycznia 2007, 23:46 - wt

No i tylko ghosia i ja nie dałyśmy się oczarować "słodkim słówkom". To że miał złe dzieciństwo niczego nie zmienia. Każdy zły człowiek jest zły z jakiegoś powodu, najczęściej jest spaczany przez środowisko w jakim się urodził albo dostaje za mało miłości i później nie potrafi kochać.
Awatar użytkownika
Nina-Lazur
Skryba
 
Posty: 116
Rejestracja: 05 maja 2006, 23:46 - pt

Postautor: Nightchill » 16 stycznia 2007, 23:46 - wt

ghosia pisze: A tak, wspaniały, romantyczny pirat z tego Kennita, wszystko wina jego podłego dzieciństa, tak w gruncie rzeczy, to on ma dobre intencje... A porywanie dzieci, morderstwa i gwałty - taki efekt uboczny, należy na to przymknąć oko, bo to nie jego wina... No a poza tym, jest piratem! Piratom wolno!


Nie zrozumiałaś mnie. Gdzie ja napisałam, że on romantyczny? Żaden z niego Jack Sparrow. Ja w ogóle nie wierzę w romantycznych piratów (chyba, że w komediach). Chodziło mi o to, że mimo jego całkowicie niemoralnych intencji, wychodziło coś dobrego, co było nieco śmieszne. Poza tym otaczający go ludzie za wszelką cenę starali się widzieć w nim kogoś innego, niż był w rzeczywistości. Uważam, że to bardzo ciekawa i dobrze stworzona postać literacka, o której lubiłam czytać. Podobało mi się wiele związanych z nim paradoksów. Nigdzie nie napisałam, że pochwalam go na gruncie moralnym, albo usprawiedliwiam. Głównym uczucie do niego, jak napisałam wyżej, była litość. Jeśli miałabym wymienić jakiegoś bohatera, którego szczerze nie cierpiałam, to był Kyle Haven.
"Jakie jezioro, taka pani..."
Awatar użytkownika
Nightchill
Moderator
 
Posty: 1625
Rejestracja: 13 sierpnia 2005, 23:46 - sob
Lokalizacja: z piwnicy

Postautor: Nutiliel » 16 stycznia 2007, 23:46 - wt

Nightchill pisze: Jeśli miałabym wymienić jakiegoś bohatera, którego szczerze nie cierpiałam, to był Kyle Haven.


I tu się zgadzam. Czasami miałam wręcz ochotę ominąć fragment gdzie występował. Nie przepadam też za Keffrią.
Kodoku ni shisu, yueni kodoku -
Jesteśmy sami, bo w samotności umieramy -
Dir en Grey
Awatar użytkownika
Nutiliel
Bezimenny
 
Posty: 937
Rejestracja: 29 grudnia 2005, 23:46 - czw
Lokalizacja: Zgorzelec

Postautor: ghosia » 16 stycznia 2007, 23:46 - wt

No dobrze, może trochę z tym Kennitem przesadziłam, ale po prostu go nie ciepię, a ostatni tom jeszcze umocnił moją niechęć do niego. Jak ktoś pisze, że lubi o nim czytać, to coś mnie aż skręca w środku i po prostu musze coś napisać ;).

A Kyle jest tuż zaraz za Kannitem na mojej liście najabrdziej nielubianych postaci :).
---------------------------
Understanding is a three edged sword.
Your side, their side, and the truth.
---------------------------
http://www.sci-fi.pl/
ghosia
Asimov
 
Posty: 264
Rejestracja: 01 lipca 2005, 23:46 - pt

Postautor: Nightchill » 17 stycznia 2007, 23:46 - śr

Ja się wam w sumie nie dziwię, że nie znosicie Kennita. Możecie mnie nazwać zboczeńcem, ale ja go nie umiałam nienawidzić nawet kiedy...
spoiler ze "Statku przeznaczenia":
...podpalał Paragona.
Czułam tylko tragedię dwóch istot. Jak jesteśmy przy irytujących postaciach, to co powiecie o cesarzu/imperatorze/czyjakmutambyło? To też był irytujący typ. Miał oczywiście taki być, ale był też strasznie schematyczny. Dla mnie najbardziej niedorobiona postać.
"Jakie jezioro, taka pani..."
Awatar użytkownika
Nightchill
Moderator
 
Posty: 1625
Rejestracja: 13 sierpnia 2005, 23:46 - sob
Lokalizacja: z piwnicy

Postautor: ghosia » 17 stycznia 2007, 23:46 - śr

Zdaje się, że właściwy tytuł to satrapa :). I tak, raczej schematyczny, ale też niewielką rolę miał do odegrania, nie warto tracić czasu na rozbudowanie postaci, skoro postać ma być symboliczna ;).
Irytujący w zamierzeniu, nieco nudnawy w odbiorze... Właściwie to był mi obojętny...
---------------------------
Understanding is a three edged sword.
Your side, their side, and the truth.
---------------------------
http://www.sci-fi.pl/
ghosia
Asimov
 
Posty: 264
Rejestracja: 01 lipca 2005, 23:46 - pt

Postautor: Tigana » 17 stycznia 2007, 23:46 - śr

Według mnie to większosć bohaterów pierwszego tomu wywołuje irytację u czytelników :P Rozpieszczone bachory (sorki musiałem), apodyktyczni kapitanowie itp. Na szczeście w następnych tomach postaci te ciekawie ewoluują i zaczynają wzbudzać sympatię. Nie będe pewnie oryginalny jak stwierdzę, że najlepiej udały się pani Hobb tytułowe Żywostatki. Próżne, szalone, melancholijne - cudowne.
Obrazek
Awatar użytkownika
Tigana
Samuraj Jack
 
Posty: 2541
Rejestracja: 03 listopada 2005, 23:46 - czw
Lokalizacja: z Krainy Deszczowców

Postautor: Bianka » 17 stycznia 2007, 23:46 - śr

Tigana pisze:Nie będe pewnie oryginalny jak stwierdzę, że najlepiej udały się pani Hobb tytułowe Żywostatki. Próżne, szalone, melancholijne - cudowne.


Tak jakby bardziej ludzkie niż ludzie.
kostka sera dla Y'Ghatan

Mr Shine
Him Dimond
Awatar użytkownika
Bianka
Cthulhu
 
Posty: 551
Rejestracja: 13 kwietnia 2006, 23:46 - czw
Lokalizacja: danzig

PoprzedniaNastępna

Wróć do Robin Hobb

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość