"Shaman's Crossing"

Moderatorzy: Nightchill, Dhuaine, Andrzej Miszkurka, Kalriem

Postautor: Nina-Lazur » 22 lutego 2007, 23:46 - czw

fijau pisze:Nevare - główny bohater, bardzo przypomina Bastarda...


Słyszałam kiedyś, ze każdy autor ma własne schematy, terasz już wiem jaki schemat ma kochana Hobb. No ale za ten schemat nie będę na nią zła :) bo ja lubię Bastarda.
Awatar użytkownika
Nina-Lazur
Skryba
 
Posty: 116
Rejestracja: 05 maja 2006, 23:46 - pt

Postautor: Iwett » 22 lutego 2007, 23:46 - czw

A ja nie cierpie.... Nie podziwiam twórczości Hobb, niestety. Jeżeli wszystkie jej pozycje sa takie, to chyba na Skrytobójcy poprzestane....
Czy ktoś mnie rozczaruje?
Awatar użytkownika
Iwett
Cthulhu
 
Posty: 605
Rejestracja: 14 października 2005, 23:46 - pt
Lokalizacja: z Nibylandii

Postautor: fijau » 28 lutego 2007, 23:46 - śr

To ze Nevare jest podobny do Bastarda nie musi byc dla wszystkich minusem. Mi ogolnie odpowiada taki bohater. Chociaz - jak pewnie wszyscy - czasem mialem mu ochote w*****olic za to jak sie zachowuje. To jego ciagle poswiecanie dla innych, strach ze jego bliscy ucierpia przez niego.

Ksiazki Hobb mi sie podobaja i to mi sie wlasnie nie podoba :) Bo ona w nich wykorzystuje ludzkie slabosci do wciagania w lekture. Przeczytalem Skrytobojce, dwie czesci kontynuacji i teraz Soldier Son i wszedzie jest to samo tylko ubrane w inne ciuszki. Np. nieszczesliwa milosc. Ona stara sie fabule tworzyc tak zeby caly czas bylo jakies napiecie zachecajace do dalszego czytania. Kurcze, nie potrafie tego dokladnie ujac w slowa, ale chodzi o to ze ta moja ciekawosc to cos czego sie wstydze. Glupio mi ze wybiegi Hobb na mnie dzialaja :oops:

Jak ktos zna angielski to niech sprobuje angielskiej wersji. Ja sie uczylem od 5 kalsy podstawowki i liceum, osiagnalem poziom upper intermediate, ale z mniejsza niz u innych znajomoscia slowek, potem nie uzywalem jezyka przez 2 lata i przeczytalem dwie czesci. W sumie bylo sporo slow ktorych nie lapalem, ale to zwykle byly jakies malo wazne framgenty, jak np opis krajobrazu. Te slowa to zwykle przymiotniki i przyslowki. Przeciez nie trzeba wiedziec w jaki sposob bohater jest zdenerwowany, albo jak sie trzesie ze strachu. Wystarczy sama esencja. W pozostalych miejscach siegalem po slownik. Ogolnie czytanie oceniam na latwe. Teraz sie wzialem za s-f Reynoldsa i zauwazylem skok poziomu trudnosci.
Awatar użytkownika
fijau
Przechodzień
 
Posty: 11
Rejestracja: 12 lipca 2005, 23:46 - wt
Lokalizacja: Łódź

Postautor: Nightchill » 25 listopada 2007, 23:46 - ndz

Jakoś zapomniałam, że jestem śmiertelnie obrażona na Hobb za zakończenie Złotoskórego i zakupiłam "Shaman's crossing". Jako że wiedziałam czego się z grubsza spodziewać, to początek powieści zupełnie mnie nie zaskoczył, ale też nie rozczarował. Poznaję nowego bohatera od dzieciństwa. Baja powoli się rozkręca.
"Jakie jezioro, taka pani..."
Awatar użytkownika
Nightchill
Moderator
 
Posty: 1625
Rejestracja: 13 sierpnia 2005, 23:46 - sob
Lokalizacja: z piwnicy

Postautor: Nightchill » 01 grudnia 2007, 23:46 - sob

Powiem na razie tak: po stu stronach "Shaman's crossing" uznałam, że przczytanie "Wichru Śmierci" po raz trzeci (ale po polsku, dla odmiany) jest o wiele bardziej nęcącą perspektywą.
Wiem, że już minęły te czasy, kiedy książki (m.in. Hobb) wciągały mnie tak, że zarywałam noce, ale nie spodziewałam się takiej nudy.
"Jakie jezioro, taka pani..."
Awatar użytkownika
Nightchill
Moderator
 
Posty: 1625
Rejestracja: 13 sierpnia 2005, 23:46 - sob
Lokalizacja: z piwnicy

Postautor: fijau » 02 listopada 2008, 23:46 - ndz

Zakończyłem czytanie Renegade's Magic - trzeciej części nowej trylogii. Książka bardziej niż inne twory Hobb wkurzała mnie zachowaniem głównego bohatera. Bo Nevare non stop się waha, obawia o bliskich, lub o własny honor i za grosz zdecydowania nie można z niego wydusić (a momentami miałem ochotę go dusić, oj miałem). Druga część trylogii pozostała tą najfajniejszą, gdzie życie bohatera sypie się w drobny mak i rośnie z niego potężny mag :) No proszę, tak ładnie się zrymowało i w dodatku prawdę dosłowną napisałem :) No ale niestety już w następnej części Nevare całkowicie zapomina, że na ostatnich stronicach części poprzedniej podjął już ostateczną decyzję i znowu zaczyna się wahać ...

Poza tym do wad dodam, że w pewnych kwestiach zauważałem nieścisłości fabuły, tak jakby autorka starała się coś na siłę sklecić (np. na początku trudnym zadaniem jest rzucenie pewnego czaru na kilkuosobową grupę, a później ten sam czar zostaje rzucony z powodzeniem na kilkuSET osobową grupę!). Nadal jednak fabuła jest wciągająca, no i mamy ten konflikt dwóch przeciwstawnych mocy, czegoś co można by określić jako magia vs. technologia, co sprawia, że książki się czyta z ciekawością.

Aha, no i jak dla mnie to książka mogłaby... przepraszam - powinna się skończyć kilka rozdziałów przed. Ale pani Hobb postanowiła walnąć słodkiego happyenda od którego mnie osobiście chciało się rzygać :(

Mimo wszystko polecam.
Awatar użytkownika
fijau
Przechodzień
 
Posty: 11
Rejestracja: 12 lipca 2005, 23:46 - wt
Lokalizacja: Łódź

Postautor: Rayst » 15 sierpnia 2009, 23:46 - sob

No i co?! mieli wydać tą książkę już wieki temu! mieli w planach ostatnio na 18września i znowu zmienili i znowu jej nie ma! :evil:
Rayst
Przechodzień
 
Posty: 11
Rejestracja: 17 marca 2009, 23:46 - wt

Postautor: tred102 » 07 stycznia 2013, 23:46 - pn

Zaczytałam sobie wczoraj oczy, ale skończyłam pierwszy tom trylogii The Soldier Son. Hobb – jak zwykle zresztą – stworzyła coś wyśmienitego językowo, wciągającego i smutnego (miejscami brutalnego). Będę edytować ten wpis, aż obejmie całą trylogię. Na chwilę obecną błogosławię czytanie na Kindlu, bo w wersji papierowej książka ma 600 i kilkanaście stron, czcionkę – na oko – 9 i jest klejona, więc dla mnie rozpasanej przerzucaniem stron jednym palcem, strasznie niefunkcjonalna, :-).

Hobb uczyniła narratorem Nevarę Burvelle – drugiego syna Lorda Burvelle przygotowanego do objęcia kariery wojskowej. Co się dzieje gdy autorka daje nam powieść z pierwszoosobowym narratorem? Zachwycamy się rytmem powieści, plastycznością opisów, naturalnością (z innych pisarzy udało się to P. Rothussowi w „Imię Wiatru”). Nevara Burvelle od urodzenia był przeznaczony do tego, by zostać żołnierzem. Drugi syn świeżo mianowanego szlachcica, musi znieść rygor treningu wojskowego w elitarnej Królewskiej Akademii Kawalerii. I przetrwać nienawiść, okrucieństwo i pogardę kadetów wywodzących się ze starej arystokracji, zanim dołączy jako oficer do brutalnej kampanii Króla Gernii.
tred102
Przechodzień
 
Posty: 5
Rejestracja: 01 stycznia 1970, 23:46 - czw

Postautor: Matylda_K » 19 czerwca 2013, 23:46 - śr

Odświeżę temat bo sądzę że warto.
Naprawdę wyśmienite dzieło fantasy. Tak odmienne od większości książek tego typu, nieprzewidywalne i innowacyjne. Naprawdę warto się w nim zanurzyć. Polecam !
Pracuję w firmie [url=http://www.york-shop.pl/:1bn1agfg]York Shop[/url:1bn1agfg] która produkuje akcesora dla psów
Matylda_K
Przechodzień
 
Posty: 12
Rejestracja: 01 stycznia 1970, 23:46 - czw

Postautor: juliam990 » 21 czerwca 2013, 23:46 - pt

Bardzo fajna książka. Wczoraj zaczęłam czytać na leżaku, a dziś już prawie koniec :( wszystko co dobre szybko się kończy- niestety;(
juliam990
Przechodzień
 
Posty: 1
Rejestracja: 01 stycznia 1970, 23:46 - czw

Postautor: edin5 » 11 lutego 2014, 23:46 - wt

Mnie również bardzo się podobała!
[b:1luacc4z][url=http://www.domex.waw.pl:1luacc4z]małe kasy fiskalne Warszawa[/url:1luacc4z][/b:1luacc4z]
[b:1luacc4z][url=http://amikur.com:1luacc4z]poradnia psychologiczna online[/url:1luacc4z][/b:1luacc4z]
edin5
Przechodzień
 
Posty: 1
Rejestracja: 01 stycznia 1970, 23:46 - czw

Poprzednia

Wróć do Robin Hobb

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość