Magia twórczości Robin Hobb

Moderatorzy: Nightchill, Dhuaine, Andrzej Miszkurka, Kalriem

Postautor: Tigana » 03 września 2007, 23:46 - pn

No to proponuje dla odmiany "Żywostatki". Więcej akcji, ikry a także mniej szablonowe postaci. Moim zdaniem dzieło bardziej dojrzałe od "Skrytobójcy" Z drugiej strony powieść Hobb nie zatraciła swojej magii i rozpoznawalnego stylu.
Obrazek
Awatar użytkownika
Tigana
Samuraj Jack
 
Posty: 2541
Rejestracja: 03 listopada 2005, 23:46 - czw
Lokalizacja: z Krainy Deszczowców

Postautor: ASX76 » 03 września 2007, 23:46 - pn

Dziękuję za propozycję, ale póki co muszę od twórczości tej pani (i nie tylko) "odpocząć". Być może nawet na wieczność. :P
Znacznie bardziej pociągają mnie inne książki.
Awatar użytkownika
ASX76
Samuraj Jack
 
Posty: 2878
Rejestracja: 02 lipca 2005, 23:46 - sob

Postautor: Tyraela » 31 października 2007, 23:46 - śr

Jeden wielki spoiler ze Złotoskórego, zawiera zakończenie całej trylogii

Po raz pierwszy od bardzo długiego czasu wzruszyłam się nad zakończeniem jakiejś książki. Nie to, żebym płakała, ale parę razy pociągnęłam nosem O.o
W ogóle mam strasznie mieszane uczucia odnośnie zakończenia całej trylogii. Niby jestem zadowolona, bo nie wszystko skończyło się tak do końca happy endem, szczególnie żal było mi Błazna, summa summarum mojej ulubionej postaci. Do tego ta cała figurka, którą dostał Bastard od Błazna - ta z czarnego kamienia. Smutne to było, nie przeczę.
Z drugiej zaś strony zakończenie było okrutnie rozwleczone. Byłam zaskoczona, bo jakby nie patrzeć, można było zakończyć bardzo klasycznie - zszedł się z Sikorką i amen. A autorka opisała wszystkie perypetie, cały proces powrotu Bastarda do koziej. No i zakończeniem nie było tutaj uwolnienie smoka, co liczy się bardzo na plus. Nie było zakończenie questa = koniec książki.
Ogólnie to szkoda tych wszystkich postaci, które lubiłam najbardziej. Szkoda Lamówki. A i tak żyli długo i szczęśliwie. Cholera, nie lubię czytać zakończeń dłuższych utworów, bo za bardzo się przywiązuję do postaci ;P
"Okrucieństwo jest czymś, czego może nauczyć tylko własne doświadczenie."
R. Hobb


Obrazek
Awatar użytkownika
Tyraela
Asimov
 
Posty: 321
Rejestracja: 03 lipca 2007, 23:46 - wt
Lokalizacja: Szczecin

Postautor: _Aldarion_ » 02 listopada 2007, 23:46 - pt

Tyraela pisze:Cholera, nie lubię czytać zakończeń dłuższych utworów, bo za bardzo się przywiązuję do postaci ;P


Przyznam się że, mam to samo :)
Przeżywam wtedy wewnętrzne rozdarcie - między moją wrogością do happy endów a przywiązaniem do postaci, którym życze wszystkiego najlepszego...
Awatar użytkownika
_Aldarion_
Czytacz
 
Posty: 17
Rejestracja: 03 listopada 2006, 23:46 - pt

Postautor: Wezyr » 14 listopada 2008, 23:46 - pt

Trylogię o Królewskim Skrytobójcy i drugą o Złotoskórym przeczytałem już jakiś czas temu. Zastanawiam się, czy warto sięgać jeszcze po Żywostatki? Nie powiem, żeby postać Błazna interesowała mnie jakoś szczególnie. W dodatku zakończenie Złotoskórego zupełnie mi się nie podobało. A skoro znalazłem już trochę wolnego czasu, oto kilka moich przemyśleń.

Pierwszy cykl (Królewski Skrytobójca) opowiada o dorastaniu, nauce i pierwszych poważnych krokach w dorosłość królewskiego syna z nieprawego łoża, który w zasadzie nie mając wyjścia zostaje terminatorem nadwornego skrytobójcy (ale nie ma mowy o jakimś mordowaniu z zimną krwią, zresztą zabijania jest tu niezwykle mało jak na taki zawód, tytuł może być mylący). Jest intryga polityczna, jest pierwsze zauroczenie, jest magia choć w małych ilościach, gdzieś w tle przewijają się legendy o smokach, a całość obserwujemy bezpośrednio oczami głównego bohatera, ponieważ narracja od początku do końca jest pierwszoosobowa. Ani scen erotycznych, ani przesadnej brutalności nie stwierdziłem. Oczywiście to nie jest opowieść o pacyfistach i pszczółkach, ale Robin Hoob nie ma w zwyczaju zagłębiania się w opisy rozczłonkowanych ciał, powiedziałbym, że jest wręcz oszczędna w tym względzie, a erotyki to już tutaj jak na lekarstwo, czasami coś zostanie wspomniane, bo w końcu ludzie muszą się jakoś rozmnażać no i są tylko ludźmi, ale żaden nastolatek nie dowie się z tutaj niczego, czego by już nie wiedział z podwórka.

Drugi cykl (Złotoskóry) to już dorosłe życie głównego bohatera i jego problemy też są poważniejsze, a świat brutalniejszy, choć wciąż opisany w sposób dość oszczędny. Jednakże ten świat jest przedstawiony w sposób niezwykle barwny, pobudzający wyobraźnię, a umiejętność autorki do opisywania uczuć i rozterek wewnętrznych głównego bohatera oraz jego relacji z innymi ludźmi i zwierzętami zachwyca.

Jako całość cykl ten jest... dość specyficzny. Najważniejszą rzeczą, która bardzo wyraźnie wyróżnia twórczość Hobb na tle innych pozycji, z którymi miałem dotychczas do czynienia jest narracja pierwszoosobowa. Widzimy i odczuwamy świat oczami głównego bohatera, autorka kładzie duży nacisk na warstwę psychologiczną w kreacji bohaterów. Niektórzy twierdzą, że wyraźnie można odczuć tutaj kobiecy styl pisania, zwłaszcza sposób zachowania Bastarda ma być tego dobrym przykładem. Nie wiem, ile w tym prawdy, bo kobietą nie jestem, ani zbyt wiele książek napisanych przez kobiety jeszcze nie przeczytałem. Mało jest bohaterów książek, którzy tyle czasu poświęcają na myślenie i użalanie się nad sobą co tytułowy Bastard (czy kobiety są podobne, to inna sprawa - powtarzam tylko zasłyszaną opinię :wink:). Warto też poznać cykl pani Hobb ze względu na Błazna i jego skomplikowane relacje z Bastardem, które rozwijają się w dość niezwykły sposób zwłaszcza w Złotoskórym.

Akcji jest sporo, ale też nie przeważa jakoś mocno nad opisami świata i poznawaniem przemyśleń głównego bohatera, tego ostatniego jest w zasadzie najwięcej. Zresztą cały cykl o przygodach Bastarda przypomina w wielu miejscach bardzo gruby pamiętnik. Ja nie poczytuję tego za wadę. Przeciwnie, bardzo mi się to spodobało.

Nie ma tu co liczyć na magię w stylu Forgotten Realms. Owszem istnieje, lecz jest bardzo subtelna (mocno przypomina telepatię), dopiero w późniejszych częściach naprawdę nabiera znaczenia. Poza tym próżno tu szukać magicznych stworów niczym trolle i enty. Trafia się przez cały cykl kilka abominacji, ale w zasadzie tylko okładkowe smoki odgrywają tutaj poważniejszą rolę.

Sam świat, a właściwie jego bardzo niewielki skrawek jest przedstawiony dokładnie i w sposób przemyślany, Kraina Najstarszych ma swoją bogatą i ciekawą historię. Gdyby odjąć tę całą magię, to Królestwo Sześciu Księstw bardzo mocno przypomina nasze średniowiecze.

Nie jest to może literatura dla czytelnika, który popsuł już sobie oczy po latach obcowania z fantasy (wówczas pewnie już by Hobb znał;), ale i tak warto po nią sięgnąć i samemu docenić lub też nie zakończenie całego cyklu (które ma wielu zagorzałych przeciwników, ale też i wielu osobom bardzo się podoba:). Atmosfera, nastrój tego świata, trudno to jasno opisać... styl pisania Hobb jest niezwykły i kartki same się przewracają. Gdyby tylko autorka miała więcej oryginalnych pomysłów, bo jednak po 9 grubych książkach (z czego niektóre są podzielone na dwie części) można się nią zmęczyć i nie wiem, czy MAG wyda coś jeszcze tej pani. Summa summarum gorąco zachęcam do poznania tego cyklu, uważam że warto.
Awatar użytkownika
Wezyr
Mistrz Pióra
 
Posty: 157
Rejestracja: 15 stycznia 2008, 23:46 - wt
Lokalizacja: Wrocław/Legnica

Postautor: Galvar » 16 listopada 2008, 23:46 - ndz

Wezyr pisze:Trylogię o Królewskim Skrytobójcy i drugą o Złotoskórym przeczytałem już jakiś czas temu. Zastanawiam się, czy warto sięgać jeszcze po Żywostatki?
Warto. Choćby dla poznania innych rejonów świata przestawionego w Skrytobójcy i Złotoskórym, przekonania się jak Hobb radzi sobie z narracją trzecioosobową oraz w jaki sposób ewoluują jej postaci (polecam Słodką Vestrit ;) ). Poza tym jest to po prostu ciekawa historia z bardzo oryginalnymi, tytułowymi żywostatkami w rolach głównych. Polecam. :)
Galvar, mag z charakterem. ;)
Awatar użytkownika
Galvar
Asimov
 
Posty: 342
Rejestracja: 02 lipca 2005, 23:46 - sob
Lokalizacja: Gdańsk

Postautor: Paulo » 17 listopada 2008, 23:46 - pn

Ja również polecam. Kilka wątków splecionych w całość. Ciekawe relacje między magicznymi statkami i ich właścicielami. Kilka ciekawych smaczków wyjaśniających wzmianki o starszych ludach, smokach itp o których czytamy już w skrytobójcach.
Czytałem wszystkie części jakiś rok temu chronologicznie i powiem szczerze że właśnie Żywostatki najbardziej mi przypadły do gustu.
Awatar użytkownika
Paulo
Skryba
 
Posty: 126
Rejestracja: 06 marca 2006, 23:46 - pn
Lokalizacja: z fantasta.pl

Postautor: Wezyr » 17 listopada 2008, 23:46 - pn

Chronologicznie w moim przypadku już się nie da. Jednak skoro tak ładnie zachęcacie, gdy trafi się znowu jakaś promocja na całe trylogie, to zapewne kupię.

Z innej beczki, choć sam temat przewodni opowieści o Bastardzie Rycerskim według mnie zdecydowanie dobiegł końca, to uniwersum stworzone przez R. Hobb kryje jeszcze tyle tajemnic, że chętnie przeczytałbym coś jeszcze w tym świecie, ale z zupełnie innymi bohaterami np. o zagładzie Najstarszych, o dalekim południu (chyba że to jest w Żywostatkach;), o dziwnych potworach na które przypadkiem trafił Bastard jednym z portali itd.
Awatar użytkownika
Wezyr
Mistrz Pióra
 
Posty: 157
Rejestracja: 15 stycznia 2008, 23:46 - wt
Lokalizacja: Wrocław/Legnica

Postautor: Remmy-chan » 20 października 2009, 23:46 - wt

Cały cykl Skrytobójcy przeczytałam już bardzo dawno temu, ale nadal czuję, chyba zakotwiczoną, głęboką sympatię do stworzonego przez panią Hobb świata. Zgodzę się z przedmówcami, że przede wszystkim zagłębiamy się w psychikę głównego bohatera i może nam się wydawać przez to, że Bastard strasznie wszystko przeżywa, to jednak wcale nie zniechęca do czytania. Przemyśleń nie ma mało, ale wcale one nie męczą, zręcznie wplecione pomiędzy akcję, rozterki miłosne i żywe dialogi. Mają one dla mnie duże znaczenie, bo gdyby nie to, że tak się zaznajamiamy z otchłanią Bastardowych myśli, towarzyszących nam praktycznie cały czas, prawdopodobnie postrzegalibyśmy przedstawiony świat zupełnie inaczej. Zwracalibyśmy uwagę na co innego niż trzeba, lub nie śledzilibyśmy wydarzeń z tak rosnącą fascynacją, której to cechy nie można sadze odmówić. Wcale nie narzekam również na brak scen makabrycznych, bądź erotycznych. Nie tego oczekuję sięgając po fantasy, ale właśnie tego co dostałam tutaj. Przeniesienia w inny świat, do którego się przywiążę, a nie z którego będę chciała uciec.
Kiedy skończyłam ostatni tom Złotoskórego, po zamknięciu książki rozpłakałam się. Autentycznie rozpłakałam się z powodu końca historii. Nigdy w życiu wcześniej mi się coś takiego nie zdarzyło, ale przyznam się, że co do emocji w książkach, to jestem beksą.
Żywostatki zaczęłam czytać i przeczytałam trzy tomy. W sumie to nie wiem jak się to stało, ale zupełnie nie wiem od czego powinnam była zacząć, ani które muszę czytać teraz. Znajdzie się uprzejma dusza, która mi pomoże? Zapobiegając offtopom proszę o kolejność na pw, z góry dzięki :D
"Nie zmieniaj koloru, by dopasować się do ściany. Sprawiaj wrażenie, że jesteś tam, gdzie powinieneś, a ściany zmienią kolor, by dopasować się do ciebie." (Tasslehoff Burrfoot)
Awatar użytkownika
Remmy-chan
Asimov
 
Posty: 299
Rejestracja: 15 grudnia 2006, 23:46 - pt
Lokalizacja: Polska

Postautor: qca » 16 lutego 2013, 23:46 - sob

Kończąc poprzedni tom opuściliśmy Bastarda w chwili, gdy oskarżony o zabicie króla Roztropnego, torturowany, popełnił samobójstwo. Jego ciało zostało pogrzebane, a jego duch zagościł w ciele Ślepuna, dzieląc wilcze życie ze swoim zwierzęcym towarzyszem. Królestwo Sześciu Księstw padało z dnia na dzień pod rządami samozwańca Władczego i atakami Zawyspiarzy. Szczery zaginął, a Ketriken wyruszyła w nieznane jedynie pod opieką błazna. Wydawałoby się, że gorzej być nie może i musi iść ku lepszemu. Niestety, pomimo, że to książka fantasy, nie jest to bajka, nie ma tu prostych i bajkowych rozwiązań.
qca
Przechodzień
 
Posty: 5
Rejestracja: 01 stycznia 1970, 23:46 - czw

Postautor: Psotka2013 » 23 czerwca 2013, 23:46 - ndz

widzę, że piszecie pozytywnie, więc też się skuszę;)
Psotka2013
Przechodzień
 
Posty: 3
Rejestracja: 01 stycznia 1970, 23:46 - czw
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: carpin » 01 października 2013, 23:46 - wt

_Aldarion_ pisze:
Tyraela pisze:Cholera, nie lubię czytać zakończeń dłuższych utworów, bo za bardzo się przywiązuję do postaci ;P


Przyznam się że, mam to samo :)
Przeżywam wtedy wewnętrzne rozdarcie - między moją wrogością do happy endów a przywiązaniem do postaci, którym życze wszystkiego najlepszego...


Ha ha ha, mam to samo ;)
carpin
Przechodzień
 
Posty: 4
Rejestracja: 01 stycznia 1970, 23:46 - czw

Postautor: jack » 04 października 2013, 23:46 - pt

Super są jego książki ale jak czytam zakonczenie i nie zupełnie jest dobre to jakos mi sie smutno robi bo często przywiązuje się do postaci :)
[url=http://www.rafin.krn.pl/:2piya6tq]Deweloper rafin[/url:2piya6tq]
[url=http://www.bkg.com.pl/:2piya6tq]Kliknij Tu![/url:2piya6tq]
jack
Przechodzień
 
Posty: 12
Rejestracja: 01 stycznia 1970, 23:46 - czw
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: Paulo » 07 października 2013, 23:46 - pn

marcysia12 pisze:uwielbiam jego książki są super! :)


jack pisze:Super są jego książki ale jak czytam zakonczenie...


Robin Hobb to kobieta
"Kto czyta książki, żyje podwójnie"- U.Eco
Obrazek
Awatar użytkownika
Paulo
Skryba
 
Posty: 126
Rejestracja: 06 marca 2006, 23:46 - pn
Lokalizacja: z fantasta.pl

Postautor: wiolakowalko » 16 grudnia 2013, 23:46 - pn

Paulo pisze:Robin Hobb to kobieta


I osobiście prowadzi swoją stronkę na fejsbuku - można do niej napisać.
[url=http://ovenland.tdnet.com.pl:dvewdtwq]ubijaczki[/url:dvewdtwq]
[url=http://ovenland.tdnet.com.pl/piece_rurowe.php:dvewdtwq]piece rurowe[/url:dvewdtwq]
wiolakowalko
Przechodzień
 
Posty: 2
Rejestracja: 01 stycznia 1970, 23:46 - czw

PoprzedniaNastępna

Wróć do Robin Hobb

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości

cron