Strona 11 z 13

Post: 08 lipca 2006, 23:46 - sob
autor: Nightchill
Zgadzam się. Bastard za dużo przeżył, podczas gdy Sikorka stała się stateczną matroną. Jest innym człowiekiem, niż ten, który ją kochał na początku. W zasadzie, to już powinny być obce sobie osoby.

Post: 09 lipca 2006, 23:46 - ndz
autor: karolaaaa
dobrze powiedziane... ci ludzie juz sie praktycznie nie znali po tylu latach... a błazen powinien byc szczesliwy :) skoro juz ozył(jak ktos wczesniej powiedziła) to straszne całe zycie kochac i nie byc kochanym

Post: 11 lipca 2006, 23:46 - wt
autor: Kotka _mrrr
Może to rzeczywiście trochę męczące, ale pozwólcie że wrócę do zakończenia. Okropnie mnie ono męczy.
Pamiętacie jak Błazen opowiada o swoim dzieciństwie, na początku Misji.. ? Wspomina tam o zwyczajach "małżeńskich" w jego ojczyźnie, gdzie rodzine tworzyło dwóch mężczyzn i kobieta. Prawdopodobnie Byloved był/a? wierny/a tradycjom swego ludu. Wtedy łatwo można przewidzieć zakończenie, ciekawsze moim zdaniem :twisted: . Tylko kto byłby trzecią stroną takiego związku? Mam nadzieje że nie Sikorka - nie trawię jej. No i Brus nie musiałby ginąć.

ps: niedawno przeczytałam gdzieś ciekawą wypowiedź: czy nie sądzicie że pani Hobb chciała żeby Błazen był/a kobietą, a dopiero w Złotoskórym zmieniła zdanie? Żywostatki dobitnie świadczą o tym że Amber jest kobietą, zwłaszcza kiedy uczy tę "dziewczynę od Vivaci" jak udawać mężczyznę. Wydaje mi się również że pomysł na postać Błazna pojawił się dopiero w połowie skrytobójcy i wtedy zaczął rozwijać.

"Słodki Jezu co cię nie ma" jakie to chaotyczne
pzdr.Kotka_mrrr

Post: 20 grudnia 2006, 23:46 - śr
autor: Remmy-chan
To bardzo ciekawe... Ja byłam za tym by Brus był z Sikorką jak tak bardzo ją kochał. A i ona mnie wkurza. Niby kocha Bastarda a tu go zdradza z Brusem. Myśałam że nie wiem co jej zrobię za taki skok.
Trzecia osóbka byłaby bardzo interesująca. Może ta... ta ogrodniczka co Błazna tak kocha *^^*.
Mi się zdaje, że Amber na początku miała być Amber. Później pani Hobb wpadła na to by pokazać że to nasz Błazen :). Nasz Błazen, który zaczął rozkwitać dopiero w Wyprawie skrytobójcy gdzie jest pokazany ewidentny "zakochany młodzik" :D

Post: 23 grudnia 2006, 23:46 - sob
autor: Nina-Lazur
Co do Sikorki to co miła czekać na Bastrada? Myślała że on nie żyje, a przecież potrzebowała opieki jako kobieta w ciąży i ogólnie jako człowiek, każdy potrzebuje drugiej połówki. Swoją drogą tu tka realistycznie, a zakończenie... no sory. Bastrad z Sikorką znowu?

Post: 24 grudnia 2006, 23:46 - ndz
autor: Remmy-chan
No trochę nierealne. Ja bym tam mu po pysku dała :p W końcu tak się zamartwiała... A ja i tak wolałabym inne zakończenie. Zgadnijcie jakie ^^

Post: 24 grudnia 2006, 23:46 - ndz
autor: Nutiliel
Remmy-chan pisze:No trochę nierealne. Ja bym tam mu po pysku dała :p W końcu tak się zamartwiała... A ja i tak wolałabym inne zakończenie. Zgadnijcie jakie ^^


Zapewne takie jak sporo osób : Ze Bastard byłby z Błaznem :P

Post: 30 grudnia 2006, 23:46 - sob
autor: Remmy-chan
A kto się lepiej nadaje??? Nasz biedny kochany Błazen czy Sikorka z mnóstwem dzieciaków??? (nie Bastarda) ^_____^

Post: 28 stycznia 2007, 23:46 - ndz
autor: Beryl
Moja pisze:
Kobieta siedząca koło tego pledu była stara, a czas pokrył jej włosy srebrem raczej niż bielą lub szarością. Miała wydatny prosty nos i wystające kości policzkowe. Były to cechy raczej mi obce, lecz jednocześnie dziwnie znajome. Nagle dreszcz przebiegł mi po plecach; zrozumiałem, że pochodziła z gór.
(...)

Powiem szczerze, że zaskoczył mnie ten fragment, bo choć czytałam książkę tyle razy, to dopiero teraz - po przeczytaniu Złotoskórego - dotarło do mnie znaczenie tej sceny XD

Ale w sumie ta scena totalnie nie ma sensu - czemu Bastard nie pamięta w niej swojego imienia? Przecież stracił wspomnienia dopiero długo później. Logiczne jest, że na początku wspomina, ze nie pamieta nic ze swojego dzieciństwa, bo pisze to po latach, po tym, jak stracił pamięć - dlaczego jednak nie pamięta tego już w dzieciństwie?
niedawno przeczytałam gdzieś ciekawą wypowiedź: czy nie sądzicie że pani Hobb chciała żeby Błazen był/a kobietą, a dopiero w Złotoskórym zmieniła zdanie? Żywostatki dobitnie świadczą o tym że Amber jest kobietą, zwłaszcza kiedy uczy tę "dziewczynę od Vivaci" jak udawać mężczyznę. Wydaje mi się również że pomysł na postać Błazna pojawił się dopiero w połowie skrytobójcy i wtedy zaczął rozwijać.

Wręcz przeciwnie - jak w Skrytobójcy i Błaźnie nie ma żadnych oporów przeciwko spaniem czy kąpaniem się w towarzystwie, tak w Żywostatkach kręci i ewidentnie szuka sobie miejsca jak najbardziej dla siebie, jakby coś ukrywał. Uczenie Althei jest opatrzone zdaje się komentarzem, że raz było w tę stronę, raz w drugą.
Tylko kto byłby trzecią stroną takiego związku?

Jak dla mnie Sikorka już jest taką trzecią stroną. W końcu ten Bastard bigamista wymienił się z Błaznem imionami.^^

Post: 06 lutego 2007, 23:46 - wt
autor: Helikaon
Remmy-chan napisał:
A kto się lepiej nadaje??? Nasz biedny kochany Błazen czy Sikorka z mnóstwem dzieciaków??? (nie Bastarda)


Sorki, że pytam ale czy błazen nie był facetem :?: :?: Jak to jest z jego płcią :?: Tego do końca nie załapałem :oops: Myślałem, że się jednoznacznie wyjaśni na końcu a tu klops :cry: .

Post: 06 lutego 2007, 23:46 - wt
autor: first kasia
Beryl pisze: Jak dla mnie Sikorka już jest taką trzecią stroną. W końcu ten Bastard bigamista wymienił się z Błaznem imionami.^^

O to to! Nie zwróciłam uwagi, że to przecież właściwie uznać trzeba za związek do końca życia. Bastard nasz ulubiony wymienił się w końcu po wielu mękach myślenia całkiem świadomie swoim imieniem z Błaznem. A potem nagle: adio, skoro musisz - idź!

Post: 06 lutego 2007, 23:46 - wt
autor: Beryl
Moja największa pretensja to jest w ogóle o to, że mu nie dał znać, że żyje. Dla martwego to by życie poświęcił, ale żeby małym liścikiem zdjąć zywemu z serca taki kamień to już mu sił i ochoty brakło. Łobuz.

Myślałem, że się jednoznacznie wyjaśni na końcu a tu klops

Jak na mój gust jest to dość jednoznaczne - jeśli Błazenek byłby kobietką, to Bastard będąc w jego ciele zorientowałby się i jakoś zareagował. Dwa, gdybyście to wy byli Błaznem, to będąc kobietą i wiedząc, że wasz kochany dostaje apopleksji na myśl o tym, że ktoś myśli, że was dwóch może, to nie powiedzielibyście mu, usuwając spomiędzy was tę barierę?

Tak w ogóle, to chciałabym też powiedzieć, że uwielbiam to, jak Błazen wrócił do życia. Zmartwychwstały, bo nie uznano cię niegodnym członkowstwa w bardzo elitarnym gronie. Przepiękne.
A tak poza tym - można pokazać obrazek?

Post: 07 lutego 2007, 23:46 - śr
autor: Helikaon
Beryl pisze:Jak na mój gust jest to dość jednoznaczne - jeśli Błazenek byłby kobietką, to Bastard będąc w jego ciele zorientowałby się i jakoś zareagował. Dwa, gdybyście to wy byli Błaznem, to będąc kobietą i wiedząc, że wasz kochany dostaje apopleksji na myśl o tym, że ktoś myśli, że was dwóch może, to nie powiedzielibyście mu, usuwając spomiędzy was tę barierę?


Ja tam do Błazna nic nie mam dziwi mnie jednak, że jeśli na prawdę był facetem to czy mówiąc coś takiego, że on nie nakłada żadnych ograniczeń na swój związek z Bastardem, tamten drugi nie dał mu jasno do zrozumienia, że nie jest zainteresowany. Czyżby Bastard rozważał ewentualność... . Nawet nie chcę myśleć. :(

Post: 07 lutego 2007, 23:46 - śr
autor: karolaaaa
Nie, Bastard wyraźnie dał do zrozumienia Błaznowi ze nie ma co liczyc na... zwiazek... Kochał go ale jak przyjaciela... tak przynajmniej mowił, chodź ja mam wrazenie że to było coś wiecej ale Bastard sam przed sobą bał sie tej myśli i nie dopuszczał jej...

Post: 07 lutego 2007, 23:46 - śr
autor: Beryl
Gdybyś przez całe życie czuła się jak coś gorszego, bo umiesz gadać ze zwierzakami, to z pewnością nie pakowała być sie w czucie się jeszcze czymś gorszym...