Wiara i kościół

czyli dyskusje na tematy wolne.

Moderatorzy: Nightchill, Dhuaine, Andrzej Miszkurka, Kalriem

Postautor: Lee » 20 grudnia 2006, 23:46 - śr

Nightchill
...co wróży, że za jakiś czas nie będzie ciemno, jak będę wychodzić z pracy i może będzie jeszcze mi się chciało żyć po południu.


Musi Ci się chceć żyć :) - uwierz mi (najpierw mama chciała mnie hmm...wyskrobać, potem za kilkanaście lat wyskoczyłem sobie z okna - obydwie, mamy i moja, próby nie powiodły się i naprawdę jestem z tego powodu szczęśliwy)

Wprowadziłeś mnie w radosny pogański świąteczny nastrój


Zostań proszę przy tym :D

Serdeczne pozdrówka

P.S. I przepraszam wszystkich za ten temat, bo czuję, że dałem ciała (nie pierwszy i nie ostatni raz)
Awatar użytkownika
Lee
Jeszcze nienarodzony
 
Posty: 408
Rejestracja: 12 lipca 2006, 23:46 - śr
Lokalizacja: Sosnowiec

Postautor: Shadowrunner » 20 grudnia 2006, 23:46 - śr

Sędzia pisze:Shadowrunner - mam pytanie a'propos bezwyznaniowości państwa. Czy to co się dzieje w zachodniej Europie, tj. zakazywanie dzieciom śpiewania kolęd we Włoszech, albo zakaz robienia szopek bożonarodzeniowych w Hiszpanii to jest wg Ciebie słuszna droga?
Bo jeśli tak - to mam pytanie - gdzie prawo do wolności wyznawania religii?


Pytasz się gdzie??? To Ci powiem - u siebie w domu! A tak na serio: prawo do swobody wyznania religijnego dotyczy prywatnej sfery życia człowieka - a neutralność światopoglądowa państwa polega na tym, że w sferze publicznej nikt nie powinien nachalnie afiszować się ze swoją religijnością/jej brakiem.

Miejscem praktykowania własnej religii jest świątynia, bożnica, dom Boży - tam nikt nikomu nie broni wolności religijnej, wychodzenie poza taką prywatną sferę to już jest agresywna ekspansja religijna (choć raczej może powinienem powiedzieć - dewocyjna - bo to zwykle banda dewotów i oszołomów wpycha nam religię na siłę - to tylko tak a propos polskiej prawicy)

Na kult religijny:

Szkoła - nie jest tym miejscem...

Sejm - nie jest tym miejscem...

Sąd - nie jest tym miejscem...

Szpital - nie jest tym miejscem...

żadne miejsce w przestrzeni publicznej nim nie jest

Nie dziwcie się więc, że w krajach, w których do tej pory - często przez bardzo długi czas wahadło ideologiczno-religijne było radykalnie wychylone w prawo (Hiszpania - Franko i jego pogrobowcy, Włochy - Berlusconi), teraz nagle wychyla się gwałtownie w lewo - to naturalna reakcja na dekady ciemnoty, zabobonu, dewocji, prymitywizmu, dwulicowości i obłudnej religijności na siłę realizowanej przez publiczne instytucje państwa. Ja tam nie mam nic przeciwko szopkom czy kolęndom - ale najwyraźniej w tamtych krajach ludzie mieli już dość - ta sytuacja pewnie po jakimś czasie się ustabilizuje - i owe "wahadło" nastrojów znowu wróci do stano równowagi - i ten stan równowagi to jest właśnie neutralność światopoglądowa państwa...

Nas takie wahanie też jeszcze czekają - za jakieś 10-15 lat, bo teraz obserwujemy gwałtowny wychył w prawo po 50 latach wychyłu w lewo
Ugar Or Metranseran, Eaee Or Unt-Aghedon Galaar, Eaee Or Unt Arai Harai...

"Twój ród nie może być moim
a twój bóg... ja w bogi nie wierzę"
Awatar użytkownika
Shadowrunner
Jeszcze nienarodzony
 
Posty: 413
Rejestracja: 19 grudnia 2005, 23:46 - pn
Lokalizacja: z Wysp Czerwonych Piratów ;-)

Postautor: Adam1 » 20 grudnia 2006, 23:46 - śr

W pełni się zgadzam, że NA SIŁĘ nikomu religii nie wpychać.

To powinno być dla chętnych - zajęcia z religii powinny być moim zdaniem w salkach katechetycznych PO lekcjach tak jak to mają protestanci w swoich szkółkach niedzielnych.

Natomiast co innego NA SIŁĘ, a co innego radosna atmosfera Świąt.

Tu nie ustąpię ani na jotę.

Jestem nauczycielem angielskiego i dzisiaj rano dzieciaki śpiewały "Jingle bells" u mnie na lekcji mimo, że tylko część była wierząca. Rodzice nawet tych nie wierzących (i świadków Jehovy) nie mają nic przeciw śpiewaniu kolęd i piosenek świątecznych czy rysowaniu symboli świątecznych (choinka, kartki, żłóbek, etc).

Tak samo jak podanie WIEDZY o chrześcijaństwie jest moim zdaniem OK co też na swoich lekcjach robię przed świętami zawsze pytając się "a kto to był Jezus" i zapisując różne odpowiedzi na tablicy po angielsku tak samo jak słownictwo związane ze Śwetami.

Natomiast choinka MA być, kolędy PUBLICZNIE MAJĄ być, Święta PUBLICZNIE MAJĄ być.

I przykro mi, ale nie widzę nic złego w tym, że w marketach lecą świąteczne piosenki/kolędy i że udziela się ludziom świąteczna atmosfera.

Dodatkowo mam za sobą studia techniczne i humanistyczne i szczerze mówiąc uważam odcięcie się od jakiejkolwiek formy wyznaniowości/religii/wiary za zamknięcie pewnych drzwi w swoim wnętrzu.

Tak samo jak nie przeszkadzają mi wiszące symbole religijne.

Powiem tak: jeśli jestem wierzący to krzyż jest OK, a jeśli nie jestem to co mi ta postać na krzyżu przeszkadza?

Shadowrunner: Dobrze piszesz, że nikt nie powinien afiszować się ze swą religijnością/jej brakiem. Ale tak zawsze będzie moim zdaniem.

Natomiast często niezwykle napastliwe wobec osób wierzących jest to drugie: "jej brakiem" właśnie i to równie jak człon pierwszy "religijnością" [przesadną].
Love is the difficult realization that something other than oneself is real.

Iris Murdoch (1919–1999), Irish-born British novelist.
Chicago Review "The Sublime and the Good" (1959).
Awatar użytkownika
Adam1
Wielki AQ
 
Posty: 1238
Rejestracja: 19 maja 2006, 23:46 - pt
Lokalizacja: Łódź

Postautor: Shadowrunner » 20 grudnia 2006, 23:46 - śr

Adam1 pisze:I przykro mi, ale nie widzę nic złego w tym, że w marketach lecą świąteczne piosenki/kolędy i że udziela się ludziom świąteczna atmosfera.


Ja też nie. Ale znowu podałeś zły przykład - gros księży bierze taki stan rzeczy za - jak to oni nazywają - zbytnią komercjalizację religii (to tylko tak a propos tego ostatniego pomysłu Watykanu na temat wycofania świąt z kalendarza świąt państwowych) ;-)

Tak samo jak nie przeszkadzają mi wiszące symbole religijne.
Powiem tak: jeśli jestem wierzący to krzyż jest OK, a jeśli nie jestem to co mi ta postać na krzyżu przeszkadza?

Ciekawe, czy jakby obok tego twojego krzyża nagle ktoś powiesił pentagram to też było by Ci wszystko jedno???

Shadowrunner: Dobrze piszesz, że nikt nie powinien afiszować się ze swą religijnością/jej brakiem. Ale tak zawsze będzie moim zdaniem.

A ja myślę, że jednak nie zawsze - w każdym razie nie zawsze - pod względem sfery publicznej o której wspominałem. W sferze prywatnej nikt nikomu nie broni afiszować się religijnością - w sensie powoływania się na katechizm w prywatnych dyskusjach, noszeniu czador czy naszyjników z symbolami religijnymi

Natomiast często niezwykle napastliwe wobec osób wierzących jest to drugie: "jej brakiem" właśnie i to równie jak człon pierwszy "religijnością" [przesadną].


To nie moja wina, że ludzie słabej wiary czują się zagrożeni przez każdą "inność" - katolicy (głównie kapłani) światków jehowy nazywają sekciarzami (choć ci są oficjalnie zarejestrowanym kościołem), a protestantów heretykami (w najbardziej dyplomatycznej formie: odstępnymi synami), zaś ateistów protekcjonalnie "błądzącymi" - i to mi się, kurna, nie podoba - szczególnie jeśli taki pogląd wyraża publicznie jakiś polityk lub hierarcha kościelny.
I sorry, ale na coś takiego zgody nie ma z mojej strony - bo to nie jest normalne
Ugar Or Metranseran, Eaee Or Unt-Aghedon Galaar, Eaee Or Unt Arai Harai...

"Twój ród nie może być moim
a twój bóg... ja w bogi nie wierzę"
Awatar użytkownika
Shadowrunner
Jeszcze nienarodzony
 
Posty: 413
Rejestracja: 19 grudnia 2005, 23:46 - pn
Lokalizacja: z Wysp Czerwonych Piratów ;-)

Postautor: Adam1 » 20 grudnia 2006, 23:46 - śr

Shadowrunner pisze:
Adam1 pisze:I przykro mi, ale nie widzę nic złego w tym, że w marketach lecą świąteczne piosenki/kolędy i że udziela się ludziom świąteczna atmosfera.


Ja też nie. Ale znowu podałeś zły przykład - gros księży bierze taki stan rzeczy za - jak to oni nazywają - zbytnią komercjalizację religii (to tylko tak a propos tego ostatniego pomysłu Watykanu na temat wycofania świąt z kalendarza świąt państwowych) ;-)


Nie muszę tego popierać, a księża nie stanowią o kościele - są władze nad nimi, a te się nie wypowiedziały jednoznacznie :)

To o wycofaniu świąt to była świadoma prowokacja - zresztą facet powiedział.

Nota bene dla mnie Święta to coś więcej niż prezenty :)

Pentagram i symbole żydowskie mi nie przeszkadzają.

Co do noszenia czador i gigantycznych krzyży to powiem tak.

Wszystko do pewnego punktu. Jeśli ktoś nosi krzyż/gwiazdę Dawida rozsądnej (czyli zwykły łańcuszek) wielkości to OK. Natomiast jeśli ktoś nosi taki symbol w rozmiarach pół bochenka chleba to to już jest nie przymierzając żenujące. :)

Zgadzamy się? :)

Małe symbole OK, duże nie moim zdaniem bo to już traci swe pierwotne, symboliczne znaczenie, a staje się wulgarne.

Nietolerancji też nie popieram.

Dobra, myślę, że zamykamy ten temat, co?

Każdy powiedział co miał i już, a teraz zboczymy zaraz w kierunku krucjat i rzeczy nie związanych z głównym topikiem, który uważam za wyczerpany.

To jak, kończymy? :)
Love is the difficult realization that something other than oneself is real.

Iris Murdoch (1919–1999), Irish-born British novelist.
Chicago Review "The Sublime and the Good" (1959).
Awatar użytkownika
Adam1
Wielki AQ
 
Posty: 1238
Rejestracja: 19 maja 2006, 23:46 - pt
Lokalizacja: Łódź

Postautor: Nightchill » 20 grudnia 2006, 23:46 - śr

Lee: ja nie jestem w jakiejś ciężkiej depresji, tylko chronicznie brak mi energii. Czekam na wiosnę i słońce. Paradoksalnie, na początku wiosny słońce będzie mi przeszkadzać. Ostatnio podsumowałam książki na które czekam (a terminy ich wydania dość odległe) i naszła mnie refleksja, że muszę sobie przypominać tę listę za każdym razem, kiedy najdą mnie myśli, że życie jest bez sensu.

Tematu nie ma co zamykać. Niekórzy uważają, że tematów o religii i polityce nie powinno się zakładać na forach, bo ludzie się pokłócą wymieniając poglądy i popsują sobie humor. Ja uważam wręcz przeciwnie. To jest forum na temat książek, a nie szydełkowania, czy komputerów. Książki nie są zawieszone w próżni. Są też o polityce i religii, więc nie można udawać, że takie kwestie nie istnieją. Takie dyskusje wychodzą prędzej, czy później. Jeżeli ktoś chce dyskutować na drażliwe tematy i umie tak to robić, żeby nie obrażać rozmówców, to ja nie mam nic przeciwko. A jak się komuś to nie podoba, to niech nie czyta.
"Jakie jezioro, taka pani..."
Awatar użytkownika
Nightchill
Moderator
 
Posty: 1625
Rejestracja: 13 sierpnia 2005, 23:46 - sob
Lokalizacja: z piwnicy

Postautor: Adam1 » 20 grudnia 2006, 23:46 - śr

Nightchill pisze:Lee: ja nie jestem w jakiejś ciężkiej depresji, tylko chronicznie brak mi energii. Czekam na wiosnę i słońce. Paradoksalnie, na początku wiosny słońce będzie mi przeszkadzać. Ostatnio podsumowałam książki na które czekam (a terminy ich wydania dość odległe) i naszła mnie refleksja, że muszę sobie przypominać tę listę za każdym razem, kiedy najdą mnie myśli, że życie jest bez sensu.


Uszy do góry! :)

Życie jest z sensem! :)

Jest fajne! :)

Teraz jest ciemno i fajnie, a jutro będzie rano słońce i też będzie fajnie! :)

Pozdrawiam! :) :) :) :)
Love is the difficult realization that something other than oneself is real.

Iris Murdoch (1919–1999), Irish-born British novelist.
Chicago Review "The Sublime and the Good" (1959).
Awatar użytkownika
Adam1
Wielki AQ
 
Posty: 1238
Rejestracja: 19 maja 2006, 23:46 - pt
Lokalizacja: Łódź

Postautor: Lee » 20 grudnia 2006, 23:46 - śr

Nightchill

Wyszło, że to ty jesteś oparciem dla mnie :wink:

Kurde - przydałby mi sie rumak - popędziłbym do Ciebie z podarkami prosić o twoją ręke :lol:

No...a jakbyś odmówiła to by się zrobiło jakąś wojenkę np..z pobudek religijnych :twisted:
Awatar użytkownika
Lee
Jeszcze nienarodzony
 
Posty: 408
Rejestracja: 12 lipca 2006, 23:46 - śr
Lokalizacja: Sosnowiec

Postautor: Himura » 21 grudnia 2006, 23:46 - czw

Wojenki o kobiętę (bądź z powodu kobiet) przerabialiśmy już w historii kilka razy, więc może już wystarczy Lee?
Pobudki religijne - to najczęstsza przykrywka dla prawdziwych celów wojny!
Trochę oryginalności jeśli już... :wink:
“It has always seemed to me that my existence consisted purely and exclusively of nothing but the most outrageous nonsense.”
Awatar użytkownika
Himura
Tom Bombadil
 
Posty: 3788
Rejestracja: 16 listopada 2005, 23:46 - śr
Lokalizacja: Porando-kyowakoku

Postautor: Lee » 21 grudnia 2006, 23:46 - czw

Himura
Wojenki o kobiętę (bądź z powodu kobiet) przerabialiśmy już w historii kilka razy, więc może już wystarczy Lee?


To był sarkazm :wink:
O kobiety wojenki bym nie stoczył. Sprawa jest krótka: dwóch facetów - tylko jeden zostaje i decyduje o tym kobieta - koniec tematu


Himura
Pobudki religijne - to najczęstsza przykrywka dla prawdziwych celów wojny!
Trochę oryginalności jeśli już... :wink:


To był straszny sarkazm, wręcz złośliwy dla, jak to nazwałeś: "prawdziwych celów wojny"

Zatem masz moje 100% zgody do swojej wypowiedzi :wink:

P.S.
Mieszkam sobie sam z 3,5 rocznym synkiem i dziewczyny jakoś mi nie w głowie :)
Awatar użytkownika
Lee
Jeszcze nienarodzony
 
Posty: 408
Rejestracja: 12 lipca 2006, 23:46 - śr
Lokalizacja: Sosnowiec

Postautor: Himura » 21 grudnia 2006, 23:46 - czw

Lee pisze:To był sarkazm :wink:

Wiem! :wink:
Lee pisze:... i dziewczyny jakoś mi nie w głowie :)

Tak się tylko mówi. :)
“It has always seemed to me that my existence consisted purely and exclusively of nothing but the most outrageous nonsense.”
Awatar użytkownika
Himura
Tom Bombadil
 
Posty: 3788
Rejestracja: 16 listopada 2005, 23:46 - śr
Lokalizacja: Porando-kyowakoku

Postautor: Lee » 21 grudnia 2006, 23:46 - czw

Tak się tylko mówi. :)


:lol: :lol: pewnie, że to nie na zawsze :lol: :lol:
Awatar użytkownika
Lee
Jeszcze nienarodzony
 
Posty: 408
Rejestracja: 12 lipca 2006, 23:46 - śr
Lokalizacja: Sosnowiec

Postautor: Shadowrunner » 21 grudnia 2006, 23:46 - czw

To był sarkazm


Nie spamujta, to jest topic o religii a nie o sarkazmie i doopie maryni :wink: :P

Adam1 pisze:Wszystko do pewnego punktu. Jeśli ktoś nosi krzyż/gwiazdę Dawida rozsądnej (czyli zwykły łańcuszek) wielkości to OK. Natomiast jeśli ktoś nosi taki symbol w rozmiarach pół bochenka chleba to to już jest nie przymierzając żenujące. Smile

To ty widziałeś naprawdę gdzieś kogoś z "symbolem religijnym wielkości bochenka chleba"?? He, he, he - ktoś taki to chyba może dostać zwyrodnienia kręgosłupa od swojej źle pojmowanej religijności :wink: Ale Prałat J. to całkiem pokaźne te swoje krzyże na piersi nosi - ma chyba największy krzyż, większy niż nawet członkowie episkopatu i sam prymas. Hmmm, czyżby jakieś kompleksy :lol:

Co do noszenia czador

Bo tak szczerze powiedziawszy, chustki na głowie to może jeszcze przejdą - ale kwefy to już jest lekka przesada - co to za dziewczyna, która zasłania całą buzię i nic nie widać - to już uważam za chore (no chyba, że jest niezbyt urodziwa z aparycji - ale to już trochę seksizmem zajeżdża, więc już nic nie mówię... ) :wink:
Ugar Or Metranseran, Eaee Or Unt-Aghedon Galaar, Eaee Or Unt Arai Harai...

"Twój ród nie może być moim
a twój bóg... ja w bogi nie wierzę"
Awatar użytkownika
Shadowrunner
Jeszcze nienarodzony
 
Posty: 413
Rejestracja: 19 grudnia 2005, 23:46 - pn
Lokalizacja: z Wysp Czerwonych Piratów ;-)

Postautor: Himura » 21 grudnia 2006, 23:46 - czw

Czytał może ktoś opowiadanie "Święty dzień w świętym mieście" - Kłamca trafia na zlot słuchaczy pewnego toruńskiego radia! :)
Tekst tutaj
“It has always seemed to me that my existence consisted purely and exclusively of nothing but the most outrageous nonsense.”
Awatar użytkownika
Himura
Tom Bombadil
 
Posty: 3788
Rejestracja: 16 listopada 2005, 23:46 - śr
Lokalizacja: Porando-kyowakoku

Postautor: Nightchill » 21 grudnia 2006, 23:46 - czw

To Arka Noego reklamowała jakieś lody?

PS. Lee: podobno kobiety strasznie lecą na facetów z małym dzieckiem. Od razu widać, że opiekuńczy itd.
"Jakie jezioro, taka pani..."
Awatar użytkownika
Nightchill
Moderator
 
Posty: 1625
Rejestracja: 13 sierpnia 2005, 23:46 - sob
Lokalizacja: z piwnicy

PoprzedniaNastępna

Wróć do O czymkolwiek zechcesz...

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość