Co aktualnie czytasz?

Zapomniane wątki...

Moderatorzy: Nightchill, Dhuaine, Andrzej Miszkurka, Kalriem

Postautor: Arien » 19 września 2005, 23:46 - pn

Ja do tej książki podchodziłam trochę jak do jeża (ze względu na zasłyszane opinie). Więc uzbroiłam się, przygotowałam na ciężką lekturę i...gładko przez ten pierwszy tom przeszłam, że nawet się nie obejrzałam. Możliwe jest, że mi właśnie podpasował klimat książki, który wydaje mi się taki swojski, chyba ze względu na brzmienie imion i nazw własnych w powieści. No i ten język taki staropolski, świetnie mi się go czyta.
A i wcześniej przeczytałam 'Opowieści z Wilżyńskiej Doliny', wiec miałam odrobinę rozeznania w opisywanym świecie.

'Wody głębokie jak niebo' również są świetne, choć to już inna bajka...
Awatar użytkownika
Arien
Czytacz
 
Posty: 31
Rejestracja: 15 sierpnia 2005, 23:46 - pn

Postautor: Fujiko » 23 września 2005, 23:46 - pt

Aktualnie kończe czytać Przeznaczenie Błazna. Nie mogłam czekać na wydanie przez MAGa i dorwałam trzecią część w wersji orginalnej - elektornicznej. Ciężko się czyta ale dzięki temu wiem że Błazen ..... pomalował sobie paznokcie w kwiatki :)


Pozdrówka
Fujiko
Awatar użytkownika
Fujiko
Czytacz
 
Posty: 20
Rejestracja: 23 września 2005, 23:46 - pt
Lokalizacja: Warszawa

Postautor: Anu » 25 września 2005, 23:46 - ndz

HA HA HA

bardzo dobre czekamy na wydanie czekamy.
May the best dwarf wins!!
Anu
Przechodzień
 
Posty: 14
Rejestracja: 13 sierpnia 2005, 23:46 - sob
Lokalizacja: Gdynia

Postautor: Moja » 25 września 2005, 23:46 - ndz

Ja zaczęłam po angielsku czytać w wersji elektronicznej jeszcze na wakacjach, ale po kilku rozdziałach stwierdziłam, że jednak wolę poczekać na polską wersję :] Tylko nie wiem, jak moja cierpliwość wytrzyma, gdy przeczytam pierwszą część "Przeznaczenia...", a nie będę miała drugiej... o_O Chyba poczekam na drugą część i dopiero wtedy kupię całość :D
Zgubiłam skrzydła
pióro po piórze
opadły w dół
Awatar użytkownika
Moja
Puszkin
 
Posty: 238
Rejestracja: 15 sierpnia 2005, 23:46 - pn
Lokalizacja: zza horyzontu

Postautor: lenin264 » 27 września 2005, 23:46 - wt

zaczełem czytać walka o tron martina
mam nadzieje się nie zawieśc choc wszytko jest możliwe
a potem surmik
i jej opowieści o smokach
cóz zobaczymy co z tego wyniknie :D
Awatar użytkownika
lenin264
Pisarczyk
 
Posty: 70
Rejestracja: 07 września 2005, 23:46 - śr

Postautor: Nightchill » 27 września 2005, 23:46 - wt

Czytałam dwa pierwsze tomy smoków Surmik i takie to nic specjalnego. Cała fabuła oparta na pomyśle tak starym, że broda ciągnie się za nim kilometrami. Miało to tam jakieś swoje plusy ale już ich nie pamiętam. Sam fakt, że czytałam te książki w tym roku i tak mało pamiętam nie za dobrze o nich świadczy... ale może też świadczyc o tym, że połykam tyle fantastyki rocznie, że wszystko mi się miesza :D
"Jakie jezioro, taka pani..."
Awatar użytkownika
Nightchill
Moderator
 
Posty: 1625
Rejestracja: 13 sierpnia 2005, 23:46 - sob
Lokalizacja: z piwnicy

Postautor: lenin264 » 27 września 2005, 23:46 - wt

ja zetknełem się z opiniami że to dobre książki
wiec zakupiłem i teraz musze je przeczytać
nie mam wyboru
coś co podoba się komuś nie musi podobac się innemu
nieprawdaż
na przykład nie podoba mi się koło czasu jordana :( a znajomi wręcz go uwielbają
:D cóz gusta guściki :D
Awatar użytkownika
lenin264
Pisarczyk
 
Posty: 70
Rejestracja: 07 września 2005, 23:46 - śr

Postautor: Nightchill » 28 września 2005, 23:46 - śr

Jasne, jasne... ze wszystkim się zgadzam. Nie mam zamiaru narzucać nikomu mojego gusto. Z resztą gdyby wszystkim podobało sie to samo, na świecie byłoby strasznie nudno.
Jak już wspomniałeś koło czasu, to nie mogę sie powstrzymać, żeby nie dodać swoich trzech groszy... :D
Do Jordana mam sentyment, jako że to jedna z pierwszych pozycji fantasy jaką czytałm. Zaczęło się od Sapokowskiego. Wtedy odkryłam, że fantasy to nie jakaś kicha, którą wcześniej stawiałm na równi z Harleqinami. Chodziłam do różnych bibliotek, podchodziłam do półek z fantastyką i wybierałam na chybił-trafił. Oczywiście trafiałam różnie...
Jordan wpadł mi w ręce tylko dzięki swojemu nazwisku (a właściwie pseudonimowi, bo z tego co wiem nazywa się jakoś inaczej). Nazwisko panieńskie mojej matki to Jordan. Oko Świata było dość przeciętne ale im dalej tym lepiej, każdy następny tom podobał mi się coraz bardziej. Mieszały się rozliczne wątki i książki coraz bardziej trzymały w napięciu... ale tylko do pewnego momentu. Zapewne kiedy autor postanoił pisać cykl do usr... śmierci. Teraz mamy zero akcji, nudne opisy (żeby jeszcze facet miał talent do opisów), które się ciągle powtarzają... w ogóle pisarz ciągle się powtarza. Stał się parodią własnego stylu. Kiedy po raz tysięczny czytam określenie "bawełnianogłowi męszczyźni" robi mi się niedobrze. Kiedyś pochłaniałam jego książki w ciągu jednej nocy. Ostatni tom (nie wiem czy już wydany w Polsce) doczytałam do połowy. Doszłam tak daleko tylko dlatego, że pomijałam wodolejstwo w poszukiwaniu najmniejszego skrawka dialogu. W końcu się poddałam....
"Jakie jezioro, taka pani..."
Awatar użytkownika
Nightchill
Moderator
 
Posty: 1625
Rejestracja: 13 sierpnia 2005, 23:46 - sob
Lokalizacja: z piwnicy

Postautor: Kalriem » 28 września 2005, 23:46 - śr

Ja Jordana lubię - może dlatego, że przeczytałam tylko cztery tomy jego niekończącej się opowieści. Jakoś nie mam ochoty na dalsze tomy, ale nie dlatego że mi się nie podobały - po prostu tak już mam z tym autorem. Może kiedyś dokończe to co zaczęłam już jakiś rok/półtora roku temu ;)
Awatar użytkownika
Kalriem
Moderator
 
Posty: 2289
Rejestracja: 04 lipca 2005, 23:46 - pn

Postautor: lenin264 » 28 września 2005, 23:46 - śr

ja zaczełem czytać fantastyke przez goodkina i jego miecz praw2dy
wciągneło mnie :D
niesłychnie ale tylko rzy piersze tomy są niezłe reszta to niestety badziew
tak jak jordan i koło czasu nie moze skończyć
:( a gra o tron z sagi pieśn lodu i ognie jak narazie jest cudowna
ale niesty brak czasu sprawie że skończe ją dopiero za kilka dni :(
Awatar użytkownika
lenin264
Pisarczyk
 
Posty: 70
Rejestracja: 07 września 2005, 23:46 - śr

Postautor: Arnlam » 28 września 2005, 23:46 - śr

Ja uwielbiam Eragona. :D
Niewiem jak można nieznać tej książki to jest po prostu boskie!! :!:
Niemoge siędoczekać na drugą część ,,Najstarszy''
Mam nadzieje że będzie tak samo doskonały lub lepszy.
Gratulacje dla AUTORA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Awatar użytkownika
Arnlam
Przechodzień
 
Posty: 3
Rejestracja: 28 września 2005, 23:46 - śr

Postautor: Arnlam » 28 września 2005, 23:46 - śr

CIEŃ GROZY


Wiatr zawodził w ciemnościach, niosąc z sobą woń, która mogłaby odmienić losy świata. Wysoki Cień uniósł głowę i zaczął węszyć w powietrzu. Wyglądał jak człowiek, tyle że człowiek o szkarłatnych włosach i rdzawoczerwonych oczach.
Wzdrygnął się zdumiony. Wiadomość mówiła prawdę: byli tu. A może to pułapka? Rozważył wszystkie za i przeciw, po czym rzekł lodowatym głosem:
- Rozdzielcie się, ukryjcie za drzewami i krzakami. Musicie zatrzymać każdego, kto się tu zjawi... albo sami zginiecie.
Otaczająca go dwunastka Urgali, uzbrojonych w krótkie miecze i okrągłe żelazne tarcze pokryte czarnymi symbolami, rozbiegła się, szurając głośno stopami. One także przypominały ludzi o krzywych nogach i grubych masywnych ramionach, jakby stworzonych do tego, by miażdżyć w śmiertelnym uchwycie. Znad małych uszu wyrastały skręcone rogi. Potworne istoty ukryły się wśród poszycia, pomrukując głośno. Wkrótce szelest liści ucichł i w lesie znów zapanował spokój.
Cień wyjrzał na szlak zza grubego pnia drzewa. Żaden człowiek nie dostrzegłby niczego w takiej ciemności, dla niego jednak słabiutka poświata księżyca była jasna niczym promienie słońca, zalewające drzewa. Dostrzegał wyraźnie i ostro każdy najdrobniejszy szczegół. Trwał bez ruchu, nienaturalnie cicho, ściskając w dłoni długi jasny miecz. Wzdłuż klingi biegło cieniutkie kręte wyżłobienie. Broń była dość smukła, by wbić się między żebra, lecz dość solidna, by przeciąć nawet najtwardszą zbroję.
Urgale nie widziały tak dobrze jak Cień, poruszały się po omacku niczym ślepi żebracy, niezdarnie wymachując bronią. Nagle ciszę przeszyło donośne hukanie sowy. Czekali w napięciu, aż ptak odleci. Potwory zadrżały w zimnym nocnym powietrzu. Jeden z nich nastąpił ciężkim butem na gałązkę, która pękła z trzaskiem. Cień syknął gniewnie i Urgale skuliły się przerażone. Z trudem zwalczył niesmak - cuchnęły zepsutym mięsem - i odwrócił głowę. To tylko narzędzia, nic więcej.
Minuty zamieniały się w godziny, a Cień z trudem opanowywał zniecierpliwienie. Woń musiała daleko wyprzedzać swych właścicieli. Nie pozwolił Urgalom wstać, ani się rozgrzać. Sobie także odmówił tego luksusu. Czuwał za drzewem, nieustannie obserwując szlak. Lasem zakołysał kolejny powiew wiatru. Tym razem woń była silniejsza. Podniecony uniósł cienką wargę, odsłaniając zęby.
- Szykujcie się - szepnął.
Całe jego ciało wibrowało, czubek miecza zataczał niewielkie kręgi. Trzeba było wielu knowań i wiele bólu, by doprowadzić go do tej chwili. Nie mógł teraz przegrać, stracić wszystkiego.
Głęboko osadzone oczy Urgali rozbłysły pod nawisami masywnych brwi. Stwory mocniej chwyciły broń. Cień jako pierwszy usłyszał brzęk: coś twardego uderzyło o kamień. Z mroku wyłoniły się niewyraźne plamy szarości, zbliżające się z każdą chwilą.
Trzy białe konie niosły jeźdźców wprost w pułapkę. Dumnie unosiły głowy, ich grzywy falowały w blasku księżyca niczym żywe srebro.
Na pierwszym rumaku siedział elf o spiczastych uszach i eleganckich ukośnych brwiach. Był smukły, lecz silny i gibki niczym rapier. Przez ramię przewiesił potężny łuk. U boku, naprzeciw kołczana pełnego strzał o lotkach z łabędzich piór, wisiał miecz.
Ostatni jeździec miał podobną jasną twarz i ostre rysy. W prawej dłoni trzymał długą włócznię, u pasa miał biały sztylet. Głowę okrywał mu kunsztownej roboty hełm, zdobiony bursztynem i złotem.
Między nimi jechała kruczowłosa elfia dama. Zdawała się promieniować spokojem; ciemne oczy płonęły w okolonej czarnymi lokami twarzy. Strój miała prosty, co jeszcze podkreślało jej niezwykła urodę. U pasa wisiał jej miecz, na plecach długi łuk i kołczan. Przed sobą w siodle wiozła sakwę - co chwila zerkała na nią, jakby upewniając się, że wciąż tam jest.
Jeden z elfów przemówił zniżając głos; Cień nie dosłyszał jego słów. Dama odpowiedziała władczo i jej strażnicy zamienili się miejscami: ten w hełmie wyjechał naprzód, poprawiając włócznię w dłoni. Bez żadnych podejrzeń minęli kryjówkę Cienia i kilku pierwszych Urgali.
Cień już czuł smak zwycięstwa, gdy wiatr gwałtownie zmienił kierunek i powiał w stronę elfów, niosąc z sobą ciężki smród Urgali. Konie parsknęły gniewnie, zarzucając głowami. Jeźdźcy zesztywnieli, rozglądając się niespokojnie, błyskawicznie zawrócili wierzchowce i pogalopowali z powrotem.
Koń elfiej damy wystrzelił naprzód, pozostawiając strażników daleko w tyle. Porzucając kryjówkę Urgale wypuściły w ich ślady deszcz czarnych strzał. Cień wyskoczył zza pnia i wykrzyknął:
- Garjzla!
Z jego ręki wytrysnął czerwony płomień, zalewając drzewa blaskiem barwy krwi. Promień trafił wierzchowca elfki, który runął na ziemię z przeszywającym kwikiem. Elfka z nieludzką szybkością zeskoczyła mu z grzbietu, wylądowała lekko i obejrzała się przez ramię ku strażnikom.
Śmiercionośne strzały Urgali zdążyły już powalić obu elfów. Wojownicy spadli ze swych szlachetnych rumaków i legli na ziemi w kałużach krwi. Urgale rzuciły się ku nim.
- Za nią! - krzyknął Cień.
- To ją chcę dostać!
Stwory wymamrotały coś w odpowiedzi i popędziły ścieżką.
Na widok dwóch martwych towarzyszy, z ust elfki dobył się cichy krzyk. Postąpiła krok ku nim, potem jednak przeklęła wrogów i śmignęła w lasu.
Podczas gdy Urgale miotały się wśród pni, Cień wspiął się na sterczącą ponad wierzchołki drzew granitową iglicę. Widział stamtąd cały otaczający ich las. Uniósł rękę, wymówił dwa słowa, Boetq istalri!, i ćwierćmilowy odcinek lasu stanął w płomieniach. Z ponurą determinacją Cień wypalał kolejne fragmenty, aż w końcu miejsce pułapki otoczył pierścień ognia o średnicy półtorej mili - rozżarzona korona pośród ciemnych drzew. Zadowolony obserwował uważnie krąg pilnując, by ogień nie przygasł.
Obręcz ognia zacieśniała się, zmniejszając teren, który musiały przeszukać Urgale. Nagle Cień usłyszał wrzaski i ochrypły krzyk. Pomiędzy drzewami dostrzegł poruszenie: trzy śmiertelnie ranione stwory runęły na ziemię. Ujrzał też elfkę, uciekającą przed pozostałymi Urgalami.
Z niewiarygodną szybkością biegłą w stronę granitowej iglicy. Cień obejrzał uważnie teren dwadzieścia stóp niżej, po czym skoczył i wylądował zręcznie tuż przed nią. Uskoczyła gwałtownie i rzuciła się biegiem ku ścieżce. Z jej miecza ściekała czarna krew Urgali, plamiąc trzymaną w dłoni sakwę.
Rogate potwory wynurzyły się z lasu i otoczyły elfkę, odcinając jej drogę ucieczki. Osaczona rozejrzała się gwałtownie w poszukiwaniu wyjścia. Nie dostrzegając go, wyprostowała się z królewską wzgardą. Cień podszedł do niej, unosząc rękę, napawając się bezradnością zdobyczy.
- Brać ją.
W chwili, gdy Urgale skoczyły naprzód, elfka otworzyła sakwę, sięgnęła do niej i upuściła na ziemię. W dłoniach trzymała duży szafirowy kamień, w którym odbijał się gniewny blask pożarów. Podniosła go nad głowę, jej wargi poruszyły się, formułując desperackie słowa.
- Garjzla! - rzucił gwałtownie Cień.
Z jego dłoni wystrzeliła kula czerwonego ognia i poleciała ku elfce, chyżo niczym strzała. Spóźniła się jednak. Na moment las zalała szmaragdowa poświata, kamień zniknął - a potem czerwony ogień uderzył w nią i powalił na ziemię.
Cień zawył z wściekłości i ruszył naprzód, uderzając gniewnie mieczem w drzewo. Klinga do połowy zagłębiła się w pniu i utkwiła tam, wibrując. Wystrzelił z dłoni dziewięć promieni energii, natychmiast zabijając Urgale, po czym uwolnił miecz i podszedł do elfki.
Z jego ust posypały się proroctwa zemsty, wypowiedziane w potwornym, tylko jemu znanym języku. Zaciskając chude dłonie spojrzał wściekle w niebo. Zimne gwiazdy patrzyły na niego spokojnie niczym obserwatorzy z innego świata. Z niesmakiem wykrzywił usta, po czym pochylił się nad nieprzytomną elfką.
Jej uroda, która zachwyciłaby każdego śmiertelnika, dla niego nic nie znaczyła. Potwierdził, że kamień zniknął, przywołał czekającego wśród drzew wierzchowca. Przywiązawszy elfkę do siodła wskoczył mu na grzbiet i ruszył naprzód.

Zgasił płomienie na swej drodze, pozwalając reszcie płonąć.


A TO DLA POPULARNOŚCI TEJ KSIĄŻKI!!!
Awatar użytkownika
Arnlam
Przechodzień
 
Posty: 3
Rejestracja: 28 września 2005, 23:46 - śr

Postautor: lenin264 » 28 września 2005, 23:46 - śr

eroogon ksiązka która odpowiada
poziomem nie wiem nawet jakim ksiązkom
wiem że jest beznadziejna :( :(
kiepskie
poprsotu koszmar
nie ma nic chyba gorszego
choć to moje zdanie :D
Awatar użytkownika
lenin264
Pisarczyk
 
Posty: 70
Rejestracja: 07 września 2005, 23:46 - śr

Postautor: Nightchill » 29 września 2005, 23:46 - czw

A propos Godkinda i Jordana... tych panów zadziwiająco bardzo dużo łączy. Obaj zaczęli nieźle, a obecnie produkują miernotę, a poza tym mają tyle podobnych pomysłów w swoich książkach. Najwyraźniej bardzo się wzajemnie inspirują... no dobra bez eufemizmów: niech mi ktoś powie, który od którego ściąga?
"Jakie jezioro, taka pani..."
Awatar użytkownika
Nightchill
Moderator
 
Posty: 1625
Rejestracja: 13 sierpnia 2005, 23:46 - sob
Lokalizacja: z piwnicy

Postautor: Kalriem » 29 września 2005, 23:46 - czw

Goodkind nieźle zaczął, to prawda, ale już gorzej skończył :/ A zapowiadało się tak ciekawie.

Moim skromnym zdaniem to on ściąga od Jordana.
Awatar użytkownika
Kalriem
Moderator
 
Posty: 2289
Rejestracja: 04 lipca 2005, 23:46 - pn

PoprzedniaNastępna

Wróć do Czyściec

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron