Guy Gavriel Kay - ogólnie

Moderatorzy: Nightchill, Dhuaine, Andrzej Miszkurka, Kalriem

Guy Gavriel Kay - ogólnie

Postautor: 0lukasz0 » 01 września 2005, 23:46 - czw

Kay jest jednym z moich ulubionych pisarzy fantasy, mimo, że czytałem jedynie dylogię "Sarantyńska Mozaika". Naprawdę niewielu książką z czystym sumieniem mógłbym postawić 6/6, Władca Cesarzy na to z pewnocią zasługuje.

Najmocniejszą stroną jego twórczości są ciekawe postacie, IMO jest to spowodwane tym, że oglądamy wydarzenia oczami niemal wszystkich osób występujących w danej książce, bardzo podoba mi się ten zabieg. Lubie low-magic fantasy i mam nadzieję, że polecicie mi podobne książki. Cieszę się, że jest już właściwie pewne, że MAG będzie wydawać książki tego autora.

Zapraszam do dyskusji na temat twórczości tego autora.


P.S.
Biblionetka polecam mi na pierwszym miejscu Tiganę (98%) :-).
Przecież jeśli wina spada na wszystkich, nie można nikogo oskarżyć. Na tym właśnie polega odpowiedzialność zbiorowa. Niepowodzenie to raczej pech albo coś w tym rodzaju. Terry Pratchett, Wiedźmikołaj
Awatar użytkownika
0lukasz0
Asimov
 
Posty: 269
Rejestracja: 01 lipca 2005, 23:46 - pt

Postautor: Alx » 04 września 2005, 23:46 - ndz

Wszystkie książki Kaya są znakomite i są najlepszym sposobem (przetestowałam samodzielnie na koleżance z pracy :D), by nakłonić kogoś do czytania fantasyki.
Ja jestem zachwycona sposobem tworzenia przez niego postaci, chociaż od wczoraj uważam, że jest autorka, która jednak lepiej od niego oddaje relacje pomiędzy bohaterami.
Gdybym miała wybierać swoją ulubioną książkę, to byłaby to pierwsza trylogia "Fionavarski Gobelin". Tam są postaci z krwi i kości (bo do dziś nie rozumiem, dlaczego Alixana przyszła do Crispina). Ani dlaczego każda kobieca postać stawiała sobie za punkt honoru pójść z nim do łóżka...
Błazen marznie.
Awatar użytkownika
Alx
Czytacz
 
Posty: 17
Rejestracja: 30 sierpnia 2005, 23:46 - wt
Lokalizacja: Śląsk

Postautor: Galvar » 05 września 2005, 23:46 - pn

Alx pisze:Tam są postaci z krwi i kości (bo do dziś nie rozumiem, dlaczego Alixana przyszła do Crispina). Ani dlaczego każda kobieca postać stawiała sobie za punkt honoru pójść z nim do łóżka...
W "Sarantyńskiej mozaice" postaci również są jaknajbardziej z krwi i kości. Moim zdaniem Kay bardzo pieczołowicie, dokładnie je stworzył umiejętnie wkomponowując w obie tworzące ją powieści.

Co do Alixany zaś to przypomnij sobie co się stało z Cesarzem i spróbuj prześledzić jej kontakty, relacje z Crispinem, a może dojdziesz do jakiś interesujących wniosków. :wink:
Galvar, mag z charakterem. ;)
Awatar użytkownika
Galvar
Asimov
 
Posty: 342
Rejestracja: 02 lipca 2005, 23:46 - sob
Lokalizacja: Gdańsk

Postautor: Alx » 05 września 2005, 23:46 - pn

Galvar pisze:Co do Alixany zaś to przypomnij sobie co się stało z Cesarzem i spróbuj prześledzić jej kontakty, relacje z Crispinem, a może dojdziesz do jakiś interesujących wniosków. :wink:


Nie doszlam. Rozumiem Shirin, rozumiem Styliane. Nie rozumiem zakonczenia "Wladcy cesarzy". Ten epizod na koncu jest zbedny.

Posty nadal bez polfontow. Do odwolania na wszystkich forach. Dochodze do wniosku, ze to klatwa.
Błazen marznie.
Awatar użytkownika
Alx
Czytacz
 
Posty: 17
Rejestracja: 30 sierpnia 2005, 23:46 - wt
Lokalizacja: Śląsk

Postautor: finvarre » 10 września 2005, 23:46 - sob

Też nie do końca mi się podobało zakończenie Władcy Cesarzy. Wydaje mi się, że w pewnym momencie Kay bardzo skrócił drugi tom - pierwotnie miała to być trylogia. Akcja w drugim tomie nabiera rozmachu, aż nagle wszystko się ucina, koniec. Nawet mi się to podobało, ale Alixana moim zdaniem nie zdołałaby uciec do Crispina. Wszyscy ją znali, zostałaby zamordowana czy złapana o wiele wcześniej. Poza tym, jest tu też parę niewykorzystanych wątków - na przykład Król Królów z Bassanii. Bardzo ciekawy początek drugiego tomu, ale potem historia się urywa.
Ja też bardzo lubię wszystkie 9 książek Kaya, choć za najlepsze uważam pierwsze 5: Fionavarski Gobelin oraz Tiganę i A Song for Arbonne.
Alx, ciekawa jestem, co to za autorka która oddaje lepiej relacje między postaciami i czy ją znam :?: Kay jest w tym świetny, choć jest paru autorów którzy robią to podobnie dobrze, np. CS Friedman.
finvarre
 

Postautor: Alx » 10 września 2005, 23:46 - sob

Robin Hobb, oczywiście.
Uwielbiam relacje pomiędzy Bastardem a Brusem albo pomiędzy Bastardem a księżną Cierpliwą.

Tobie też podoba się 'Fionavarski Gobelin"? Super - ja strasznie lubię te książki, choć są uznawane za najsłabsze napisane przez Kaya. Jednak moim skromnym zdaniem w późniejszych dziełach Kay za bardzo zaplątał się w swój własny specyficzny styl. jego książki w pewnym momencie zaczynają być wtórne do samych siebie. A w "Gobelinie" był epicki i przebogaty.
Nie umiem przebrnąć właśnie przez "Lwy..." z tego powodu. Nie zrozumcie mnie źle - ja nadal uważam, że to wspaniały autor. Ale.
Błazen marznie.
Awatar użytkownika
Alx
Czytacz
 
Posty: 17
Rejestracja: 30 sierpnia 2005, 23:46 - wt
Lokalizacja: Śląsk

Postautor: Galvar » 10 września 2005, 23:46 - sob

finvarre pisze:Też nie do końca mi się podobało zakończenie Władcy Cesarzy. Wydaje mi się, że w pewnym momencie Kay bardzo skrócił drugi tom - pierwotnie miała to być trylogia. Akcja w drugim tomie nabiera rozmachu, aż nagle wszystko się ucina, koniec. Nawet mi się to podobało, ale Alixana moim zdaniem nie zdołałaby uciec do Crispina. Wszyscy ją znali, zostałaby zamordowana czy złapana o wiele wcześniej. Poza tym, jest tu też parę niewykorzystanych wątków - na przykład Król Królów z Bassanii. Bardzo ciekawy początek drugiego tomu, ale potem historia się urywa.
Czy ja wiem... Zauważ, że Alixana SPOILER odpływając z wyspy, na której był uwięziony senior Styliane'ów (jeśli nic nie pomyliłem :wink: ) zmieniła swój wygląd, podarła szaty, poobgryzała paznokcie, poskracała nożem włosy, pozbyła się kosztowności i na brzegu nikt jej już nie poznał. A czemu dotarła do Crispina... Przecież coś się między nią a Crispinem działo już w cesarskim pałacu, a skoro przetrwała to chciała jakoś żyć dalej, prawda? KONIEC SPOILERA
Galvar, mag z charakterem. ;)
Awatar użytkownika
Galvar
Asimov
 
Posty: 342
Rejestracja: 02 lipca 2005, 23:46 - sob
Lokalizacja: Gdańsk

Postautor: Alx » 10 września 2005, 23:46 - sob

SPOILER

Z twojego tlumaczenia wynika, że Alixana odebrała Styliane palmę pierwszeństwa w byciu najbardziej wyrachowaną postacią w całej dylogii.
Co zreszta nadal nie wyjaśnia, dlaczego każda żeńska postać, nawet cesarzowa, która podobno poza Waleriuszem świata nie widzi, stawia sobie za punkt honoru wylądować w łóżku ze zwykłym mozaicystą.

Dlatego o wiele bardziej podobała mi się linia fabularna z woźnicami, jeśli mam być szczera.
Błazen marznie.
Awatar użytkownika
Alx
Czytacz
 
Posty: 17
Rejestracja: 30 sierpnia 2005, 23:46 - wt
Lokalizacja: Śląsk

Postautor: Arien » 10 września 2005, 23:46 - sob

Ja również stawiam 'Sarantyńską Mozaikę' nad 'Fionawarski Gobelin'. Ta pierwsza jest dużo dojrzalsza i głębsza. Wydaje sie jakby była napisana przez innego autora. 'Gobelin' jest niczego sobie, ale 'Mozaika' to cudo!

Ps. Mi też Biblionetka gorąco poleca Tiganę: 82% :)
Awatar użytkownika
Arien
Czytacz
 
Posty: 31
Rejestracja: 15 sierpnia 2005, 23:46 - pn

Postautor: finvarre » 13 września 2005, 23:46 - wt

Alx pisze:Robin Hobb, oczywiście.
Uwielbiam relacje pomiędzy Bastardem a Brusem albo pomiędzy Bastardem a księżną Cierpliwą.

Tobie też podoba się 'Fionavarski Gobelin"? Super - ja strasznie lubię te książki, choć są uznawane za najsłabsze napisane przez Kaya. Jednak moim skromnym zdaniem w późniejszych dziełach Kay za bardzo zaplątał się w swój własny specyficzny styl. jego książki w pewnym momencie zaczynają być wtórne do samych siebie. A w "Gobelinie" był epicki i przebogaty.
Nie umiem przebrnąć właśnie przez "Lwy..." z tego powodu. Nie zrozumcie mnie źle - ja nadal uważam, że to wspaniały autor. Ale.


Tak,bardzo lubię "Fionavarski Gobelin". Przeczytałam już wszystkie książki Kaya, każda mi się podobała, ale najbardziej te pierwsze 5 - Gobelin, Tigana (naprawde polecam!) i A Song for Arbonne, która nie wiedzieć czemu jest uważana powszechnie za jego najsłabszą książkę. Zabawne, ale mnie też Lwy podobają się zdecydowanie najmniej. Postaci są takie jak zawsze, ale jednak cała historia jest zbyt przewidywalna (i faktycznie wtórna dla Kaya). W związku z tym przeczytałam raz i już do tego nie wróciłam.

Zabawne, ale wydaje mi się, że Fionavarski Gobelin to akurat najbardziej znane ksiązki Kaya, w tym sensie, że najwięcej ludzi ją przeczytało, jeszcze w 80. latach i właśnie stąd znają tego autora. Przynajmniej z takimi opiniami się zetknęłam..

Poza tym, to Fionavar jest PIERWSZYM ze światów:)) i prktycznie w każdej z pozostałych powieści Kay o tym świecie wspomina (np 'w pieśniach')

Ee, jakoś mnie ta Alixana nie przekonuje. OK, może nawet zdołała uciec, ale żeby po tak świetlanej karierze została przykładną żoną zwykłego mozaicysty.. jakoś tego sobie nie wyobrażam, choć oczywiście nie jest to szczególnie niezwykłe rozwiązanie jak na książkę fantasy. Najbardziej podobały mi się wyścigi rydwanów :) ale Crispin też był ciekawą postacią... SPOILER
tylko szkoda że nie skończył mozaiki :wink: /SPOILER

Jasne, Hobb też mi się podoba, tyle że trylogia Skrytobójcy jest opowiedziana z punktu widzenia Bastarda, i stąd dobrze rozwinięta psychologia postaci. Stąd o niej nie pomyślałam. Żywostatki też są fajne, a Błazna jeszcze nie czytałam (choć już posiadam - to co wyszło :D )
finvarre
 

Postautor: Galvar » 13 września 2005, 23:46 - wt

Alx :arrow: No cóż, Crispin miał w sobie sporo tego "czegoś" czego pragną kobiety. :P

finvarre :arrow: SPOILER Ależ Crispin dokończył mozaikę! Sęk w tym, że nie zrobił tego w sarantyńskiej światyni. :wink: Co do Alixany zaś to może po prostu miała dość tego całego przepychu, władzy, dworu i chciała resztę życia przeżyć spokojnie zauważając w nim inne wartości? KONIEC SPOILERA
Galvar, mag z charakterem. ;)
Awatar użytkownika
Galvar
Asimov
 
Posty: 342
Rejestracja: 02 lipca 2005, 23:46 - sob
Lokalizacja: Gdańsk

Postautor: 0lukasz0 » 13 września 2005, 23:46 - wt

Galvar pisze:finvarre :arrow: SPOILER Ależ Crispin dokończył mozaikę! Sęk w tym, że nie zrobił tego w sarantyńskiej światyni. KONIEC SPOILERA


Do mnie przemawia bardziej wersja, że mozaika wykonana przez Crispina była tylko małą namiastką, tej tworzonej w Sarancjum (gra na skojarzeniach, sarantyjska mozaika obejmowała cały świat znany Crispinowi, a ta druga jedynie małą jego część, ale za to obejmująca jedynie miejsca i ludzi, których znał, lubił i kochał).
Przecież jeśli wina spada na wszystkich, nie można nikogo oskarżyć. Na tym właśnie polega odpowiedzialność zbiorowa. Niepowodzenie to raczej pech albo coś w tym rodzaju. Terry Pratchett, Wiedźmikołaj
Awatar użytkownika
0lukasz0
Asimov
 
Posty: 269
Rejestracja: 01 lipca 2005, 23:46 - pt

Postautor: Alx » 14 września 2005, 23:46 - śr

Galvar pisze:Alx :arrow: No cóż, Crispin miał w sobie sporo tego "czegoś" czego pragną kobiety. :P


yeah, right...

SPOILER Co do Alixany zaś to może po prostu miała dość tego całego przepychu, władzy, dworu i chciała resztę życia przeżyć spokojnie zauważając w nim inne wartości? KONIEC SPOILERA


To nie ten typ kobiety, moim zdaniem.



finvarre pisze: Jasne, Hobb też mi się podoba, tyle że trylogia Skrytobójcy jest opowiedziana z punktu widzenia Bastarda, i stąd dobrze rozwinięta psychologia postaci. Stąd o niej nie pomyślałam. Żywostatki też są fajne, a Błazna jeszcze nie czytałam (choć już posiadam - to co wyszło :D )


To czytaj, a potem o tym pogadamy!

:D
Błazen marznie.
Awatar użytkownika
Alx
Czytacz
 
Posty: 17
Rejestracja: 30 sierpnia 2005, 23:46 - wt
Lokalizacja: Śląsk

Postautor: finvarre » 16 września 2005, 23:46 - pt

SPOILER Oczywiśce że mozaika Crispina była tylko namiastką - takiej kopuły jak w Sarancjum nie było nigdzie indziej na świecie, więc to co zrobił Crispin to już tylko namiastka /SPOILER

Alx: Na pewno przeczytam Złotoskórego, choć raczej nie natychmiast bo mam jeszcze parę innych powieści do przeczytania jak np. Scotta Bakkera. Już przeczytałaś wszystko Hobb? Myślałam że ją odkryłaś 10 dni temu :) . Ja pierwszą trylogię o skrytobójcy czytałam, gdy ją wydawał Prószyński i szczerze mówiąc trochę się zraziłam końcem więc jakoś nie mam ogromnej ochoty na czytanie o starszym Bastardzie i umierającym Ślepunie... planuję przeczytać całą drugą trylogię od razu, więc pewnie za miesiąc, gdy osatni poszatkowany tom zostanie już wydany.
finvarre
 

Postautor: Alx » 17 września 2005, 23:46 - sob

finvarre pisze:SPOILER Oczywiśce że mozaika Crispina była tylko namiastką - takiej kopuły jak w Sarancjum nie było nigdzie indziej na świecie, więc to co zrobił Crispin to już tylko namiastka /SPOILER


Istniejąca w realnym świecie. Bardzo podobna, tylko zamiast Alixany jest cesarzowa Teodora (jeżeli coś pomyliłam, to przepraszam, Biznacjum nigdy nie należało do moich ulubionych tematów).

Alx: Na pewno przeczytam Złotoskórego, choć raczej nie natychmiast bo mam jeszcze parę innych powieści do przeczytania jak np. Scotta Bakkera. Już przeczytałaś wszystko Hobb? Myślałam że ją odkryłaś 10 dni temu :) .


Ja szybko czytam. Tylko Żywostatki sobie na razie odpuściłam - poczekam, az MAG je wyda.
Błazen marznie.
Awatar użytkownika
Alx
Czytacz
 
Posty: 17
Rejestracja: 30 sierpnia 2005, 23:46 - wt
Lokalizacja: Śląsk

Następna

Wróć do Guy Gavriel Kay

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron