Pieśń dla Arbonne

Moderatorzy: Nightchill, Dhuaine, Andrzej Miszkurka, Kalriem

Postautor: ASX76 » 21 marca 2008, 23:46 - pt

Tutaj Cintryjka rozprawia się z "Pieśń dla Arbonne":
http://siekierka.blox.pl/html/1310721,2 ... tml?101695

Słowo komentarza: w stosunku do tej książki mamy bardzo podobne odczucia. Jak można się przekonać, nie tylko ja uważam, że jest to najgorsza książka Kaya.
Recenzja zawiera spoilery.
Awatar użytkownika
ASX76
Samuraj Jack
 
Posty: 2878
Rejestracja: 02 lipca 2005, 23:46 - sob

Postautor: niepco » 22 marca 2008, 23:46 - sob

Zgadzam się w 100% z tą recenzją. Z zastrzeżeniem, iż to Gobelin jest jednak najgorszy :x
I'm not singing for the future
I'm not dreaming of the past
I'm not talking of the first time
I never think about the last

Shane MacGowan
Awatar użytkownika
niepco
Cthulhu
 
Posty: 506
Rejestracja: 01 lipca 2005, 23:46 - pt
Lokalizacja: Antiquitatis Genus Crosniensis

Postautor: Paulo » 01 kwietnia 2008, 23:46 - wt

Tutaj macie kolejną reckę. O dziwo do pozostałych ta jest bardzo pozytywna i zachęcająca do sięgnięcia po ksiązkę.
Awatar użytkownika
Paulo
Skryba
 
Posty: 126
Rejestracja: 06 marca 2006, 23:46 - pn
Lokalizacja: z fantasta.pl

Postautor: Galvar » 03 kwietnia 2008, 23:46 - czw

Zapraszam do przeczytania mojej recenzji. Dla odmiany trochę bardziej pozytywnej. ;)
Galvar, mag z charakterem. ;)
Awatar użytkownika
Galvar
Asimov
 
Posty: 342
Rejestracja: 02 lipca 2005, 23:46 - sob
Lokalizacja: Gdańsk

Postautor: Elektra » 09 sierpnia 2008, 23:46 - sob

Ja się zupełnie nie zgadzam z opinią m.in. ASX-a, niecpo i innych krytykujących. Tzn. może i jest sztampa, niewiarygodna fabuła, zbyt wiele cudownych rozwiązań itp. ale zupełnie mi to nie przeszkadzało. Lubię czasem poczytać takie baśniowe historie.

Mam wprawdzie mieszane uczucia po przeczytaniu, książka nie podobała mi się tak, jak poprzednie, ale nie mogę jej nazwać beznadziejną. Czytało mi się bardzo dobrze, jak to zwykle Kaya. Całkiem interesujący bohaterowie, chociaż Ci pozytywni tacy bardzo pozytywni, rycerscy itp. co może niektórym przeszkadzać, ale ja czasem lubię o takich poczytać, "kayowy" styl w opisach i prowadzeniu fabuły. Wczoraj nie mogłam się oderwać, dziś tylko dokończyłam.
Mam dwa zarzuty. Pierwszy dotyczy zakończenia. Jest jakieś takie... niesatysfakcjonujące. Aż się prosi, żeby było jeszcze kilkanaście stron. No ale rozumiem, że autor postanowił historię zamknąć w ciągu jednego roku i nie bardzo pasowało tutaj opisanie późniejszych wydarzeń.
Drugi dotyczy postaci kobiecych. Książka miała być w sumie o płci pięknej. O pewnym kraju, gdzie żyją i rządzą wyemancypowane kobiety, które mają takie same prawa jak mężczyźni. No i jest. Tylko że bohaterki są słabo przedstawione i niezbyt interesujące. Takie papierowe. Co z tego, że silne (w końcu jakaś słaba nie poradziłaby sobie z władzą), skoro nie budzą żywszych uczuć w czytelniku? Daleko im do bohaterek Tigany, Mozaiki, czy Lwów Al-Rassanu. Szkoda.

A poza tym trochę irytowały mnie drobiazgi. Jeden to taki, że władczynią Arbonne jest hrabina, a pod jej władzą są m.in. książęta. Coś mi ta hierarchia zgrzyta. ;) A drugim jest dziwna metoda wstawiania przecinków. Czasem wydaje się, że zostały one wrzucone do tekstu bez ładu i składu.
Nie mów kobiecie, że jest piękna. Powiedz jej, że nie ma takiej drugiej jak ona, a otworzą ci się wszystkie drzwi.
Jules Renard

Obrazek
Awatar użytkownika
Elektra
Wielki AQ
 
Posty: 1280
Rejestracja: 08 lipca 2005, 23:46 - pt
Lokalizacja: z Gdyni

Postautor: rose » 14 lipca 2012, 23:46 - sob

Zaczęłam właśnie"Pieśń dla Arbonne" - na razie pierwszy rozdział i uśmiałam się tak, jak już dawno się nie śmiałam.
Nie bardzo miałam ochotę wziąć się za tą książkę, bo przeczytanie powyższych recenzji nie zachęcało, dobrze jednak, że się zdecydowałam.
Czarno-białe zestawienie dwu odmiennych kultur jest tu znakomite.
Awatar użytkownika
rose
Przechodzień
 
Posty: 2
Rejestracja: 01 stycznia 1970, 23:46 - czw

Postautor: ASX76 » 14 lipca 2012, 23:46 - sob

Miłe słabego początki. :wink:
Awatar użytkownika
ASX76
Samuraj Jack
 
Posty: 2878
Rejestracja: 02 lipca 2005, 23:46 - sob

Postautor: rose » 21 lipca 2012, 23:46 - sob

Według mnie książka nie jest słaba, jest znakomita.Wszystko zależy od tego, czego się od lektury oczekuje. Nie chcę patrzeć na bloki za oknem ani na śmieci będące wszędzie. Lubię zanurzyć się w obcym świecie i zapomnieć w trakcie czytania o obecnym. I to mi się udało.
Z całą pewnością w Arbonne nie walały się puste kubki po jogurtach czy opakowania z lodów i papierosów., ani nikt nie podkręcał basów o północy.
Wielką zaletą tej książki jest brak cukierkowych rozwiązań, może tylko wątek córki Aelis , opisany na końcu, jest trochę zbyt słodko rozwinięty i za łatwo jej poszło. Jednak nie da się w jednym woluminie zawrzeć historii kilku pokoleń, bo zamiast jednego tomu mielibyśmy serial na 5000 odcinków.
Nie wzruszał mnie specjalnie główny bohater, może jego imię zbyt mi przypominało polskie"ble,ble"?
Za to wszystkie panie to sam cymes, rodzynki i migdały.A intryga hrabiny i Utre'go - majstersztyk!!!
W sumie bardziej mi się podobała od "Lwów Al-Rassanu".
Awatar użytkownika
rose
Przechodzień
 
Posty: 2
Rejestracja: 01 stycznia 1970, 23:46 - czw

Poprzednia

Wróć do Guy Gavriel Kay

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron