Pieśń dla Arbonne

Moderatorzy: Nightchill, Dhuaine, Andrzej Miszkurka, Kalriem

Pieśń dla Arbonne

Postautor: Tigana » 23 stycznia 2008, 23:46 - śr

A już za niedługo ostatnia niepublikowana w Polsce powieść G.G. Kaya. Ponoć mocno wtórna w stosunku do "Tigany" Z drugiej czy po dwóch średnio udanych książkach ("Ostatnie promienie słońca" i "Ysabel") może byc gorzej?

Obrazek

Oparta na kulturze trubadurów, która narodziła się w Prowansji w szczytowym okresie średniowiecza, ta panoramiczna, fascynująca powieść, w przepiękny sposób odmalowuje alternatywną wersję średniowiecznego świata, tego samego, w których rozgrywa się akcja wielu innych powieści Kaya.

Matriarchalna, cywilizowana kraina Arbonne jest rozdarta przez konflikt pomiędzy dwoma najpotężniejszymi książętami, szlachetnym trubadurem Bertranem de Talar i Urte de Miravalem, co od dawna martwi Aelis, ukochaną jednego i żonę drugiego, a niegdyś również jedną z dziedziczek tronu.
Na północy leży militarystyczne Gorhaut, którego mieszkańcy wyznają boga wojny Corannosa i są władani przez zepsutego do szpiku kości króla Ademara. Jego główny doradca, najwyższy kapłąn Corannosa, marzy o wyplenieniu wiary w kobiece bóstwo, którego wyznawcy żyją na południu. Gdy na scenie pojawia się tajemniczy najemnik z Gorhut, Blaise, który wstępuje na służbę u Bertrana i udaremnia zamach na jego życie, a także gdy zostają ujawnione tajemnice dotyczące jego pochodzenia, rozpoczyna krwawe starcie pomiędzy dwoma kulturami.
Kay tworzy barwny świat miłości dworskiej i muzyki, magii i śmierci, który przypomina nasz, lecz jest jednocześnie na tyle odmienny, aby stać się perłą literatury fantasy.
Obrazek
Awatar użytkownika
Tigana
Samuraj Jack
 
Posty: 2541
Rejestracja: 03 listopada 2005, 23:46 - czw
Lokalizacja: z Krainy Deszczowców

Re: Pieśń dla Arbonne

Postautor: Youkai » 23 stycznia 2008, 23:46 - śr

Tigana pisze:Z drugiej czy po dwóch średnio udanych książkach ("Ostatnie promienie słońca" i "Ysabel") może byc gorzej?

Gorzej może być zawsze (szczególnie dzisiaj :/), sztuka żeby lepiej było :twisted: . Nieśmiałą nadzieję żywię, że będzie gdzieś pomiędzy 'Ostatnimi...', a 'Mozaiką'.


PS. Gratulujemy 2000 :)
Awatar użytkownika
Youkai
Cthulhu
 
Posty: 608
Rejestracja: 19 kwietnia 2006, 23:46 - śr

Postautor: Himura » 25 stycznia 2008, 23:46 - pt

Akurat co do oceny "Ostatnich promieni słońca" pozwolę się nie zgodzić.
To naprawdę nie jest zła książka.
“It has always seemed to me that my existence consisted purely and exclusively of nothing but the most outrageous nonsense.”
Awatar użytkownika
Himura
Tom Bombadil
 
Posty: 3788
Rejestracja: 16 listopada 2005, 23:46 - śr
Lokalizacja: Porando-kyowakoku

Postautor: Kalriem » 25 stycznia 2008, 23:46 - pt

Himura pisze:Akurat co do oceny "Ostatnich promieni słońca" pozwolę się nie zgodzić.
To naprawdę nie jest zła książka.

No nie jest zła... jest koszmarna.
Awatar użytkownika
Kalriem
Moderator
 
Posty: 2289
Rejestracja: 04 lipca 2005, 23:46 - pn

Postautor: Andrzej Miszkurka » 25 stycznia 2008, 23:46 - pt

A ja ciągle się zastanawiam, czy Ostatnie promienie rzeczywiście są słabsze, czy może po prostu nie są tym czego się wszyscy fani Kay'a spodziewali?
Andrzej Miszkurka
Redaktor
 
Posty: 2991
Rejestracja: 02 lipca 2005, 23:46 - sob

Postautor: Himura » 25 stycznia 2008, 23:46 - pt

W sumie to nie rozumiem tych wszystkich narzekań na "Ostatnie...", ale cóż gusta są różne. Dla mnie książka była OK.
Ewentualną dalszą dyskusję proponuje przenieść do innego wątku, gdyż ten poświęcony jest "Pieśni..."
“It has always seemed to me that my existence consisted purely and exclusively of nothing but the most outrageous nonsense.”
Awatar użytkownika
Himura
Tom Bombadil
 
Posty: 3788
Rejestracja: 16 listopada 2005, 23:46 - śr
Lokalizacja: Porando-kyowakoku

Postautor: Tigana » 25 stycznia 2008, 23:46 - pt

Andrzej Miszkurka pisze:A ja ciągle się zastanawiam, czy Ostatnie promienie rzeczywiście są słabsze, czy może po prostu nie są tym czego się wszyscy fani Kay'a spodziewali?

Być może nastąpił przesyt konwencji - co by nie mówić kolejne książki Kaya są do siebie mocno zbliżone - jest to szczególnie widoczne, gdy czyta sie je jedna po drugiej. Tym bardziej jestem ciekawy jak ja sam zareaguje na "Pieśń" będąc "na głodzie".
Obrazek
Awatar użytkownika
Tigana
Samuraj Jack
 
Posty: 2541
Rejestracja: 03 listopada 2005, 23:46 - czw
Lokalizacja: z Krainy Deszczowców

Postautor: ASX76 » 22 lutego 2008, 23:46 - pt

"Pieśń dla Arbonne" przeczytana. Chwaliłem książkę za pierwszych 200 stron, fajnie się czytało i wydawało mi się, ku mojej niezgłębionej naiwności, że dalej też będzie przyjemnie. Absolutnie nic nie zwiastowało horroru, który nastąpił niedługo potem. Bożesz ty mój, czegoś tak okropnego, to nie czytałem od czasów trzeciej części przygód Fedry z cyklu pani J. Carey, jak mi życie miłe. Ba, powieść Kaya jest jeszcze gorsza, niż wspomniany harlequin fantasy. "Miłe złego początki, ale koniec...". Sztampowych, wołających o pomstę do nieba rozwiązań fabularnych, jest w "Pieśń dla Arbonne" mnóstwo. Możnaby nimi obdzielić kilka książek. Bohaterowie, a przynajmniej kilku z nich, sprawia dość pozytywne wrażenie, jednak w miarę rozwoju akcji, gdy wychodzą na wierzch wady utworu, zaczynają denerwować i nudzić. W wielu momentach robi się słodko aż do wyrzygania, więc lepiej czyta się na czczo.
Gdyby tę knigę napisał inny autor fantasy, to nie sądzę, żebym dał radę wytrzymać do końca tego nader nieudanego i męczącego dzieła. Jedynie przez wzgląd na to, że bardzo lubię inne dokonania Kaya, zdobyłem się na heroiczny wysiłek i nie poddałem się, choć wystawił mnie na iście piekielną próbę. Jak On mógł napisać "coś" takiego... W głowie mi się nie mieści.
Jak wspomniałem wcześniej, najlepsze partie tekstu występują na początku, później również zdarzają się lepsze fragmenty, jednak dość sporadycznie, głównie w zakończeniach podrozdziałów, gdzie Kay jednym pięknie skonstruowanym zdaniem potrafi dotrzeć prosto do serca czytelnika, aż łezki w oczkach stają. Niestety, im fabuła posuwa się bardziej do przodu, tym takich atrakcji coraz mniej. Łudziłem się, że może zakończenie, choć w drobnej części zrekompensuje wielki zawód. Nic z tego, bo tam to dopiero się dzieje... Od nagromadzenia absurdów i totalnych przegięć aż się roi. Jeśli zaś chodzi o cuda bitewne i zagrywki typu deus ex machine, to w tym przypadku Kay rozłożył Kearneya na obie łopatki.
Podsumowanie: SROGIE rozczarowanie.
Awatar użytkownika
ASX76
Samuraj Jack
 
Posty: 2878
Rejestracja: 02 lipca 2005, 23:46 - sob

Postautor: niepco » 23 lutego 2008, 23:46 - sob

Wychodzi na to, iż Kay napisał tylko jedną naprawdę dobrą książkę: Mozaikę (dobra, ok - Lwy też dadzą się czytać).

Trzeba go będzie sobie chyba odpuścić...
I'm not singing for the future
I'm not dreaming of the past
I'm not talking of the first time
I never think about the last

Shane MacGowan
Awatar użytkownika
niepco
Cthulhu
 
Posty: 506
Rejestracja: 01 lipca 2005, 23:46 - pt
Lokalizacja: Antiquitatis Genus Crosniensis

Postautor: ASX76 » 23 lutego 2008, 23:46 - sob

niepco pisze:Wychodzi na to, iż Kay napisał tylko jedną naprawdę dobrą książkę: Mozaikę (dobra, ok - Lwy też dadzą się czytać).

Trzeba go będzie sobie chyba odpuścić...


Po pierwsze: na Mozaikę składają się dwie książki: "Pożeglować do Sarancjum" i "Władca Cesarzy". Tak więc nie jedną... :D
Po drugie: To są naprawdę bardzo dobre książki, a nie tylko naprawdę dobre.
Po trzecie: "Lwy Al-Rassanu", pomimo chwilami przesadnego popadania w patos, są, przynajmniej dla mnie, bardziej wartościowe.
Po czwarte: "Zapomniałeś" ( :wink: ) wśród bardzo dobrych pozycji umieścić "Ostatnie promienie słońca". :D
Awatar użytkownika
ASX76
Samuraj Jack
 
Posty: 2878
Rejestracja: 02 lipca 2005, 23:46 - sob

Postautor: Kalriem » 23 lutego 2008, 23:46 - sob

Podejrzewam, że dzisiaj skończę "Pieśń..." i... się nie zgodzę z recenzją ASXa. Srogo przesadza, pisząc o srogim rozczarowaniu. Dla mnie "Pieśni" są dobrą pozycją - fakt, nie zachwycały tak jak "Lwy", ale też nie jest to taka słaba pozycja jak to opisał nasz drogi ASX. Książka miejscami - szczególnie stylem i charakterem opowieści - przypomina mi "Tiganę".
I na pewno nie zgodzę się z tym, że Kay napisał 2 dobre książki - przesadzacie chłopcy.
Awatar użytkownika
Kalriem
Moderator
 
Posty: 2289
Rejestracja: 04 lipca 2005, 23:46 - pn

Postautor: ASX76 » 23 lutego 2008, 23:46 - sob

Kalriem pisze:Podejrzewam, że dzisiaj skończę "Pieśń..." i... się nie zgodzę z recenzją ASXa. Srogo przesadza, pisząc o srogim rozczarowaniu. (...)
I na pewno nie zgodzę się z tym, że Kay napisał 2 dobre książki - przesadzacie chłopcy.


Jacy chłopcy, na Jowisza :?: :wink: Toż tylko jeden tak uważa. :P
Primo - w punkcie pierwszym swojej wypowiedzi odniosłem się jedynie do kwestii Sarantyńskiej Mozaiki i niczego więcej :!: Wydawało mi się, że jest to jasne... Na przyszłość postaram się wyrażać bardziej precyzyjnie.
Secundo - Za bardzo dobre książki Kaya uważam cztery: "Pożeglować do Sarancjum", "Władca Cesarzy", "Ostatnie promienie słońca" i "Lwy Al-Rassanu" :!:
Tertio - ASX nie przesadza. "Pieśń dla Arbonne" jest nieudaną książką, pełną naiwnych (aż do bólu) scen. Bardzo razi fabularnym nieprawdopodobieństwem. Liczba cudów daleko wykracza poza moje granice tolerancji.
Mam tę przewagę, że przeczytałem książkę do końca. :P
O zaletach wspomniałem w krótkiej recenzji.
Awatar użytkownika
ASX76
Samuraj Jack
 
Posty: 2878
Rejestracja: 02 lipca 2005, 23:46 - sob

Postautor: Artur Chruściel » 23 lutego 2008, 23:46 - sob

niepco pisze:Wychodzi na to, iż Kay napisał tylko jedną naprawdę dobrą książkę: Mozaikę (dobra, ok - Lwy też dadzą się czytać).


No to już są trzy. I jednak nie zapominałbym o "Tiganie" (nie doceniłem jej przy okazji pierwszego wydania, ale po powtórnej lekturze oddaję honory wszędzie, gdzie mam okazję).

Z kolei "Ostatnie promienie słońca" płacą cenę za konsekwencję Kaya. Im dalej w historię, tym trudniej człowiekowi kształtować świat. Nie dalekosiężne plany, ale wątłe nadzieje. Nie dyktowanie warunków, ale trudne kompromisy. I coraz większe brzemię gigantów z przeszłości, którym nie sposób już dorównać. Siłą rzeczy to jest mniej atrakcyjne, mniej porywające. Szkoda tylko, że również literacko. W "Mozaice" gra toczyła się o to, by wykuć swoje miejsce w historii. W "Promieniach" - żeby dać choć cień szansy następnemu pokoleniu.

Jedyną bezdyskusyjną porażką jest dla mnie "Ysabel". Te wakacje z duchami to rozmienianie się na drobne, ale tak bywa, kiedy pisze się książkę dla swoich dzieci. Przy czym była tutaj szansa na spuentowanie cyklu historycznego, na klamrę spinającą dotychczasową twórczość Kaya. W zasadzie można się tego w "Ysabel" doszukać. Ale po co?

No i z niecierpliwością czekam, aż MAG da mi okazję do powtórki z "Gobelinu", który podobał mi się bardzo. Ale to było dawno temu i przyznam, że trochę się boję tego powrotu.

A.
Artur Chruściel
Asimov
 
Posty: 260
Rejestracja: 07 lipca 2005, 23:46 - czw
Lokalizacja: Sieradz / Kraków

Postautor: ASX76 » 23 lutego 2008, 23:46 - sob

Również czekam na tę okazję, choć nie wiem, jak długo jeszcze wytrzymam. :wink: Patrząc na plany MAG-a, obawiam się, że na Gobelin przydzie czekać latami...

"Ostatnie promienie słońca" słabsze literacko :?: :shock: Veto :!: :)

A co sądzisz o "Pieśń dla Arbonne" :?:
Awatar użytkownika
ASX76
Samuraj Jack
 
Posty: 2878
Rejestracja: 02 lipca 2005, 23:46 - sob

Postautor: niepco » 24 lutego 2008, 23:46 - ndz

Zaiste, dziękuję że uświadomiliście mi że na Mozaikę składają się 2 książki. Do tej pory błądziłem w ciemnościach. Następnym razem wezmę pod uwagę Waszą zdolność do rozszyfrowywania skrótów myślowych :D

Co do Promieni - dla mnie są dużo słabszą książką od Mozaiki i Lwów. Być może dlatego że interesuję się (także zawodowo) epoką w której rozgrywa się akcja, stąd pewne rzeczy po prostu mnie drażnią. Mimo wszystko przeczytać się dało.
W jednym natomiast przyznam rację ASX-owi: Mozaika to naprawdę BARDZO dobre KSIĄŻKI.

Podsumowując: najlepiej swe oczekiwania co do kolejnych książek Kaya zawiesić na kołku. A nuż znowu nas zaskoczy (mile dla odmiany)?
I'm not singing for the future
I'm not dreaming of the past
I'm not talking of the first time
I never think about the last

Shane MacGowan
Awatar użytkownika
niepco
Cthulhu
 
Posty: 506
Rejestracja: 01 lipca 2005, 23:46 - pt
Lokalizacja: Antiquitatis Genus Crosniensis

Następna

Wróć do Guy Gavriel Kay

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron