Ysabel

Moderatorzy: Nightchill, Dhuaine, Andrzej Miszkurka, Kalriem

Ysabel

Postautor: Tigana » 13 kwietnia 2007, 23:46 - pt

Do polskiej premiery najnowszej książki G.G. Kaya coraz bliżej (sierpień).
Poniżej przypominam blurba
In this exhilarating, moving new work, Guy Gavriel Kay casts brilliant light on the ways in which history—whether of a culture or a family—refuses to be buried. Ned Marriner, fifteen years old, has accompanied his photographer father to Provence for a six-week "shoot" of images for a glossy coffee-table book. Gradually, Ned discovers a very old story playing itself out in this modern world of iPods, cellphones, and seven-seater vans whipping along roads walked by Celtic tribes and Roman legions. On one holy, haunted night of the ancient year, when the borders between the living and the dead are down and fires are lit upon the hills, Ned, his family, and his friends are shockingly drawn into this tale, as dangerous, mythic figures from conflicts of long ago erupt into the present, claiming and changing lives.

A tutaj zamieszczam link do oficjalnej strony książki, gdzie min można przeczytać prolog powieści.
Obrazek
Awatar użytkownika
Tigana
Samuraj Jack
 
Posty: 2541
Rejestracja: 03 listopada 2005, 23:46 - czw
Lokalizacja: z Krainy Deszczowców

Postautor: Himura » 13 kwietnia 2007, 23:46 - pt

Powieść zapowiada się naprawdę interesująco - nic tylko czekać cierpliwie :)
“It has always seemed to me that my existence consisted purely and exclusively of nothing but the most outrageous nonsense.”
Awatar użytkownika
Himura
Tom Bombadil
 
Posty: 3788
Rejestracja: 16 listopada 2005, 23:46 - śr
Lokalizacja: Porando-kyowakoku

Postautor: Kalriem » 10 czerwca 2007, 23:46 - ndz

Na stronie głównej MAGa, można już zobaczyć okładkę "Ysabel"
[img]http://www.mag.com.pl/zdjecia//i_can_ysabel_final[1].jpg[/img]
- nie podoba mi się. Ale w końcu to zupełnie inna opowieść więc może i okładka powinna być inna.

Premiera - 27 lipca, wprost wspaniale, bo mnie w tym czasie nie będzie. I nie będę miała szans na kupienie jej. Ale dobrze że w końcu będzie wydana.
Awatar użytkownika
Kalriem
Moderator
 
Posty: 2289
Rejestracja: 04 lipca 2005, 23:46 - pn

Postautor: Tigana » 10 czerwca 2007, 23:46 - ndz

Kalriem pisze:Na stronie głównej MAGa, można już zobaczyć okładkę "Ysabel"
[img]http://www.mag.com.pl/zdjecia//i_can_ysabel_final[1].jpg[/img]
- nie podoba mi się. Ale w końcu to zupełnie inna opowieść więc może i okładka powinna być inna.


To może wydanie anglojęzyczne ?

Obrazek
Obrazek
Awatar użytkownika
Tigana
Samuraj Jack
 
Posty: 2541
Rejestracja: 03 listopada 2005, 23:46 - czw
Lokalizacja: z Krainy Deszczowców

Postautor: Kalriem » 10 czerwca 2007, 23:46 - ndz

Patrząc na wydanie anglojęzyczne okładka przypomina mi jakąś sztukę, malarstwo, coś związanego z "Kodem da Vinci", z renesansem. Więc sama nie wiem. Ale jest lepsza.
Awatar użytkownika
Kalriem
Moderator
 
Posty: 2289
Rejestracja: 04 lipca 2005, 23:46 - pn

Postautor: Himura » 10 czerwca 2007, 23:46 - ndz

Ta angielska to nie jest przypadkiem powiększonym fragmentem okładki polskiego wydania - tak mi się wydaje.

Dla mnie polska okładka może być (nie żeby jakaś rewelacyjna była, ale nie jest źle).
Awatar użytkownika
Himura
Tom Bombadil
 
Posty: 3788
Rejestracja: 16 listopada 2005, 23:46 - śr
Lokalizacja: Porando-kyowakoku

Postautor: Kalriem » 10 czerwca 2007, 23:46 - ndz

Himura chyba czas do okulisty się wybrać ;)


No właśnie, nie jest rewelacyjna, czyli polska okładka jest średnia - a to źle. Bo czym przyciągnąć nowych czytelników jak nie okładką?
Awatar użytkownika
Kalriem
Moderator
 
Posty: 2289
Rejestracja: 04 lipca 2005, 23:46 - pn

Postautor: Himura » 11 czerwca 2007, 23:46 - pn

Okładki polskich wydań Kay'a w MAG-u są identyczne z wydaniami wydawnictwa kanadyjskiego Penguin Books. Czyli jest to okładka właściwa - i zostać powinna, a czemu taka? - bo wiąże się to z fabułą książki.

Okładka zaprezentowana przez Tiganę jest okładką wydania amerykańskiego.
Awatar użytkownika
Himura
Tom Bombadil
 
Posty: 3788
Rejestracja: 16 listopada 2005, 23:46 - śr
Lokalizacja: Porando-kyowakoku

Postautor: Kalriem » 11 czerwca 2007, 23:46 - pn

Himura pisze:Okładki polskich wydań Kay'a w MAG-u są identyczne z wydaniami wydawnictwa kanadyjskiego Penguin Books. Czyli jest to okładka właściwa - i zostać powinna, a czemu taka? - bo wiąże się to z fabułą książki.

Ależ ja nigdzie nie napisałam że trzeba ją zmieniać. Po prostu wyraziłam swoją opinię. Zresztą, ludzie zajmujący się fachowo opracowywaniem okładek chyba wiedzą lepiej niż taka nijaka Kali jak ja.
I zdaje sobie sprawe z tego, że okładka wiąże się z fabułą książki.

Okładka zaprezentowana przez Tiganę jest okładką wydania amerykańskiego.

Tak więc amerykańska wersja jest ładniejsza.
Awatar użytkownika
Kalriem
Moderator
 
Posty: 2289
Rejestracja: 04 lipca 2005, 23:46 - pn

Postautor: 0lukasz0 » 11 czerwca 2007, 23:46 - pn

A ja bym wolał coś zupełnie innego. Bardziej w stylu tego co już MAG wydał. Te kolorowe paski u góry i dołu, jakieś kontury budynków i księżyce :)
Przecież jeśli wina spada na wszystkich, nie można nikogo oskarżyć. Na tym właśnie polega odpowiedzialność zbiorowa. Niepowodzenie to raczej pech albo coś w tym rodzaju. Terry Pratchett, Wiedźmikołaj
Awatar użytkownika
0lukasz0
Asimov
 
Posty: 269
Rejestracja: 01 lipca 2005, 23:46 - pt

Postautor: Tigana » 11 czerwca 2007, 23:46 - pn

0lukasz0 pisze:A ja bym wolał coś zupełnie innego. Bardziej w stylu tego co już MAG wydał. Te kolorowe paski u góry i dołu, jakieś kontury budynków i księżyce :)

Ta książka otwiera, być moze, nowy rozdział w twórczości Kaya więc trzeba było zmienić okładkę. Ja posiadam stare wydania i nie zamierzam kupowac nowych dla innej obwoluty. W końcu liczy sie treść. Inna sprawa, ze nowe tłumaczenie "Tigany" nieco różni od poprzedniego.
Obrazek
Awatar użytkownika
Tigana
Samuraj Jack
 
Posty: 2541
Rejestracja: 03 listopada 2005, 23:46 - czw
Lokalizacja: z Krainy Deszczowców

Postautor: Kalriem » 11 czerwca 2007, 23:46 - pn

Tigana pisze:
0lukasz0 pisze:A ja bym wolał coś zupełnie innego. Bardziej w stylu tego co już MAG wydał. Te kolorowe paski u góry i dołu, jakieś kontury budynków i księżyce :)

Ta książka otwiera, być moze, nowy rozdział w twórczości Kaya więc trzeba było zmienić okładkę. Ja posiadam stare wydania i nie zamierzam kupowac nowych dla innej obwoluty. W końcu liczy sie treść. Inna sprawa, ze nowe tłumaczenie "Tigany" nieco różni od poprzedniego.

Zgadzam się z Tiganą. To zupełnie nowa historia. Już nie w realiach fantastyki, może troche zaczepia, ale to już nie to samo. Nie ta magia, jakby rzec jak w "Tiganie", czy w "Lwach...".
Awatar użytkownika
Kalriem
Moderator
 
Posty: 2289
Rejestracja: 04 lipca 2005, 23:46 - pn

Postautor: Himura » 12 czerwca 2007, 23:46 - wt

Co jednak wcale nie oznacza, że książka musi być gorsza, po prostu będzie (mam nadzieję) tylko inna.

OlukaszO - ta okładka pochodzi z wydawnictwa, które inne książki Kay'a ozdobiło okładkami, o których wspominasz.
Awatar użytkownika
Himura
Tom Bombadil
 
Posty: 3788
Rejestracja: 16 listopada 2005, 23:46 - śr
Lokalizacja: Porando-kyowakoku

Postautor: Tigana » 06 sierpnia 2007, 23:46 - pn

YSABEL - SPOILERY

Właśnie skończyłem "Ysabel" i mam bardzo, ale to bardzo mieszane uczucia. Przede wszystkim to nie jest Kay jakiego pamiętamy z poprzednich książek. Bardzo zabrakło mi charakterystycznych dla niego łzawych scen czy różnego spojrzenia na te same wydarzenia. Zabrakło mi też bohaterów, z którymi mógłbym się zaprzyjaźnić - owszem Greg czy Dave są sympatyczni, ale nic ponad to. Co gorsza cała ta opowieść ozostawiła mnie dziwnie obojętnym - nie czułem jej. Ot takie "Wakacje z duchami". Jedynym plusem, który póki co zauważyłem to scena finałowa, święto Beltaine i opis Prowansji z jej historią. Mało tego jak na książke G.G. Kaya.
Obrazek
Awatar użytkownika
Tigana
Samuraj Jack
 
Posty: 2541
Rejestracja: 03 listopada 2005, 23:46 - czw
Lokalizacja: z Krainy Deszczowców

Postautor: Tigana » 17 sierpnia 2007, 23:46 - pt

Pierwsze wieści dotyczące "Ysabel" najnowszej powieści pióra Guya Gavriela Kaya napawały mnie optymizmem. Kanadyjski powieściopisarz postanowił, bowiem „uciec” od swoich ostatnich książek i napisać coś całkiem nowego. Uważałem to za krok w słuszną stronę, ponieważ przy lekturze „Ostatnich promieni słońca” odniosłem wrażenie, że dotychczasowa ścieżka literacka, którą podążał Kay jest już mocno „wypalona”. Zapowiadana wizja naszego świata, który przenika magia i duchy przeszłości, niosła ze sobą nadzieję na coś nowego, świeżego, co więcej taka tematyka wydawała się wręcz stworzona dla tego autora. Nie ukrywam, więc, że pokładałem w tej książce duże oczekiwania. Czy jednak „Ysabel” je spełnia? W moim odczuciu zdecydowanie nie.
Początek powieści przypomina nieco książki z mojego dzieciństwa – „Wakacje z duchami” albo „Długi deszczowy tydzień” Dwójka nastolatków Ned i Kate spotykają w katedrze Aix -en-Provence tajemniczego mężczyznę, a w podziemiach świątyni znajdują zagadkowe przedmioty. Tak zaczyna się ich przygoda z legendami, magią i oczywiście Ysabel. W jej trakcie staną się świadkami pogańskich obrzędów, zetknął się z ożywionymi mitami, a także poznają stare rodzinne tajemnice.
Książki Kaya zawsze dostarczały swoim czytelnikom wiele emocji i wzruszeń. Razem z bohaterami czuliśmy smutek odchodzących epok ( „Lwy Al-Rassanu” ), widzieliśmy upadek całych kultur ( „Saracyńska Mozaika” ). Tymczasem „Ysabel” to, w moim odczuciu, jedynie pocztówka z Prowansji, tam właśnie rozgrywa się akcja powieści, kolorowa, przyciągająca wzrok, ale tak naprawdę pusta. Wiele mówi się w niej o barwnej historii tej ziemi – wspomina Celtów, Rzymian czy czasy Katarów, ale niestety czyta się to niczym zapisek z przewodnika „Pascala” – gdzieś uleciał magia prozy Kaya. Zabrakło mi także tak bardzo charakterystycznych dla twórczości tego autora scen – kluczy, które oddawały sens i przesłanie powieści. Chwila, gdy Devin po raz pierwszy słyszy słowo „Tigana”, tworzenie mozaiki w finale „Pożeglować do Sarancjum” czy ostatni karnawał w Ragosie. Być może jestem sentymentalny, ale takie właśnie sceny bardzo do mnie przemawiają. Co pozostaje w pamięci? Chyba tylko opis święta Beltaine i samo zakończenie książki chociaż i one pozbawione są siły, którą pamiętam z poprzednik książek Kaya.
„Ysabel” nie ratują także postaci. Główny bohater książki Ned Marriner to typowy nastolatek na pierwszy rzut oka nie różniący się niczym od swych rówieśników. Uczy się w szkole, serwuje w Internecie, kombinuje jak ściągnąć pracę semestralną, robi dowcipy przestawiając dzwonki w telefonach komórkowych. Nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że równocześnie Ned jest bardzo podatny na magię i aurę poszczególnych miejsc. Nie wiem być może jestem za stary, ale nie czułem więzi z tym bohaterem, a jego perypetie były mi dziwnie obojętne. Czyżby robiła to świadomość, że komu, jak komu, ale nastolatkowi w książce Kaya krzywda stać się nie może? Jeśli już miałbym wskazać jakąś ciekawszą postać to jest nią bez wątpienia Dave Martyniuk – wujek Neda – szkoda tylko, że pojawia się w powieści tak rzadko. Ot kolejny niby zwykły człowiek, ale ma w sobie jakąś tajemnicę, zadrę. Jaką? Odsyłam do debiutanckiej trylogii autora „Fionavarski gobelin”. Duży, aczkolwiek nie wykorzystany, potencjał, mieli również dwaj antagoniści: Rzymianin – Phelan oraz Celt – Cadell. Śmiertelni, a równocześnie odwieczni, toczący wciąż od nowa swą prywatną wojnę o serce Ysabel. Szkoda tylko, że gdy dochodzi między nimi do spotkania nie czuć między nimi iskrzenia, brakuje napięcia. Jeden rzut nożem to zdecydowanie za mało. W dodatku ich zachowanie przypomina dobrych wujków, pomimo, że cały czas zapewniają, iż są niebezpieczni i potrafią zabijać. Nie do końca dopracowana wydaje mi się także postać tytułowej Ysabel – Kay opisuje ją bardzo zdawkowo i tak naprawdę nie poznajemy ani motywów jej postępowania, ani jej prawdziwej natury. Zresztą takich zagadek i niedomówień jest o wiele więcej.
Czytając tą książkę zastanawiałem się, do kogo została ona tak naprawdę skierowana. Nastoletni bohater sugerowałby młodszego adresata, ale obawiam się, ze pokolenie wychowane na Harrym Potterze nie podoła lekturze książki Kaya. Z drugiej strony nie do końca chyba będą usatysfakcjonowani dorośli czytelnicy – wiek Neda utrudnia utożsamianie się z postacią, dodatkowo nieznajomość poprzednich powieści uniemożliwia w pełni zrozumienie niektórych scen i motywów postępowania postaci. Czyżby, więc książka dla fanów? Tych na pewno ucieszy powrót starych bohaterów i możliwość szukania śladów powiązań z innymi pozycjami Kaya, ale obawiam się, że również odejdą zawiedzeni.
Jednego nie można zarzucić Kayowi – wciąż potrafi pięknie pisać, a jego charakterystyczny styl pozostaje wzorcem dla większości pisarzy. Dzięki temu „Ysabel” czyta się bardzo szybko i z dużą przyjemnością. Chyba właśnie ta umiejętność pozwoliła mi dotrwać do końca powieści – z każda kolejną stroną miałem nadzieje, ze teraz padną ważne słowa, że „Ysabel” nabierze rumieńców. Daremnie. Nie jako na osłodę mamy okazje poznania dziejów i uroków Prowansji, co pewnie dla wielu osób może stać się powodem do podróży w tamte okolice.
Trudno jest mi ocenić najnowszą książkę Kaya. Jest ona, bowiem bardzo odmienna od tego, do czego zdążył nas przyzwyczaić autor. Okazało się, ze nie tak łatwo jest zmienić swoja niszę literacką i napisać coś zupełnie innego. Mnie zabrakło emocji, wielkich uczuć, magii. Jeśli nazwiemy „Ysabel” porażką to na pewno porażką ambitną. Dostaliśmy, bowiem książkę, która może zauroczyć wielu, ale równie wielu rozczarować. Szczególnie tych, którzy pokochali poprzednie książki Kaya. Dla nich ocena 5/10, pozostali mogą śmiało dopisać sobie jeden lub dwa punkciki więcej.

Ocena 5/10
Obrazek
Awatar użytkownika
Tigana
Samuraj Jack
 
Posty: 2541
Rejestracja: 03 listopada 2005, 23:46 - czw
Lokalizacja: z Krainy Deszczowców

Następna

Wróć do Guy Gavriel Kay

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron