Różne wyjaśnienia niejasności tomów - SPOILERY!!!

Moderatorzy: Nightchill, Dhuaine, Andrzej Miszkurka, Kalriem

Postautor: Yath » 22 maja 2012, 23:46 - wt

"Wspomnienie lodu: Jasnowidz" - Paran mówi do Draconusa:
– Tak, rozmawiałem z Nightchill, Draconusie, ale nie naciskaj mnie w tej sprawie.

Z treści cyklu wiadomo, iż Paran przybywa do Pale już po śmierci Nightchill i spotyka pierwszy raz Draconusa w Dragnipurze. Cytat pochodzi z rozmowy podczas późniejszego spotkania wymienionych. Kiedy, więc, rozmawiał z Nightchill, a jeżeli nie miał takiej możliwości, dlaczego przekazuje Draconusowi powyższą wiadomość?

1. Pomyłka autora.

2. Paran celowo okłamuje Draconusa, mając w tym ukryty cel. Z drugiej strony wiemy, że Nightchill to siostra Draconusa, a on jest pradawnym bogiem, więc na podstawie zależności panujących w tym świecie można przypuszczać, iż wyczuł śmierć siostry i zorientowałby się, że Paran kłamie.

3. Nie jest to pomyłka Eriksona, a Paran mówi prawdę. Wówczas mielibyśmy kolejny przykład istotnych faktów "przemycanych" mimochodem i łatwych do przeoczenia...
Żadna historia nie ma początku i końca. Początki i końce można wymyślić, by służyły jakiemuś celowi, chwilowym, ulotnym zamiarom, lecz ze swej fundamentalnej natury są czymś arbitralnym i istnieją wyłącznie jako wygodna konstrukcja ludzkiego umysłu.
Yath
Bezimenny
 
Posty: 892
Rejestracja: 01 stycznia 1970, 23:46 - czw
Lokalizacja: Glimmer Faith

Postautor: Rusłan » 22 maja 2012, 23:46 - wt

Paran odbył "telepatyczną" rozmowę z Nightchill a raczej z jej duszą w ciele Srebrnej Lisicy:

– Jen’isand Rul. Tak jest, Draconus, ten, z którym rozmawiałeś wewnątrz Dragnipura – mój drugi brat – wykorzystał cię, Ganoesie Paran. Czy ta prawda wydaje ci się okrutna? Czy wykracza poza twoje pojmowanie? Tak jak inni uwięzieni w mieczu, mój brat ma przed sobą... wieczność. Chciał przechytrzyć klątwę, lecz nie wyobrażał sobie, że to potrwa tak długo. Zmienił się, śmiertelniku. Jego legendarne okrucieństwo... złagodniało. Po tysiąckroć zapracował na swą mądrość. Co więcej, jest nam potrzebny.
Chcecie, żebym uwolnił Draconusa z miecza Rake’a.
– Tak.
A wtedy on spróbuje załatwić Rake’a, żeby odebrać mu broń, którą wykuł. Nightchill, wolę mieć do czynienia z Rakiem niż z Draconusem...
– Nie dojdzie do takiego pojedynku, Ganoesie Paran.
A to dlaczego?
– Żeby uwolnić Draconusa, trzeba będzie zniszczyć miecz.
Zimna stal, którą miał między żebrami, obróciła się nagle.
A wtedy wolność odzyskają... wszyscy. Wszystko, co jest w mieczu. Przykro mi, kobieto, ale nie zrobię tego...
– Jeśli jest jakiś sposób, by zapobiec katastrofalnemu uwolnieniu obłąkanych, złośliwych duchów, których naprawdę jest więcej niż legion, tak wiele, że strach o tym myśleć, może go znać tylko jedna osoba.
Sam Draconus.
– Tak. Zastanów się nad tym, Ganoesie Paran. Nie musisz się śpieszyć. Jest jeszcze czas.
Słyszę to z radością.
– Nie jesteśmy tacy okrutni, jak sądzisz.
Awatar użytkownika
Rusłan
Bezimenny
 
Posty: 756
Rejestracja: 01 stycznia 1970, 23:46 - czw

Postautor: Yath » 22 maja 2012, 23:46 - wt

Gratuluję pamięci. Gdyby tak dokładnie "pogrzebać" w cyklu, to może okazałoby się, że żadnych nieścisłości nie ma :wink:
Żadna historia nie ma początku i końca. Początki i końce można wymyślić, by służyły jakiemuś celowi, chwilowym, ulotnym zamiarom, lecz ze swej fundamentalnej natury są czymś arbitralnym i istnieją wyłącznie jako wygodna konstrukcja ludzkiego umysłu.
Yath
Bezimenny
 
Posty: 892
Rejestracja: 01 stycznia 1970, 23:46 - czw
Lokalizacja: Glimmer Faith

Postautor: Rusłan » 22 maja 2012, 23:46 - wt

Gdyby tak dokładnie "pogrzebać" w cyklu, to może okazałoby się, że żadnych nieścisłości nie ma


To chyba tylko pobożne życzenie. "Grzebanie" w fabule póki co dało efekt wprost przeciwny. No, ale w tym przypadku przynajmniej wszystko gra.
Awatar użytkownika
Rusłan
Bezimenny
 
Posty: 756
Rejestracja: 01 stycznia 1970, 23:46 - czw

Postautor: arturiuss » 13 czerwca 2012, 23:46 - śr

Właśnie skończyłem OK :) ... dlaczego to już koniec i ile na SW trzeba będzie czekać ...

mam dwa pytanka krótkie do Was
1. dlaczego Kotylion zabił Okaleczonego ??? ( to już było, ale może ktoś ma inne poglądy)
2. Walka Zrzędy i Kilavy ... ??? Po co, o co, dlaczego ... chyba musiało być już nad ranem jak ten fragment czytałem i za diabła nie czaje o co tam chodziło

Ps. chyba SE na koniec zapomniał, że to Malazańska Księga POLEGŁYCH ... za dużo mi "głównych/ważnych" bohaterów przy życiu zostawił ;P
arturiuss
Przechodzień
 
Posty: 3
Rejestracja: 01 stycznia 1970, 23:46 - czw

Postautor: Asthariel » 14 czerwca 2012, 23:46 - czw

1. Wg mojej interpretacjii, był to jedyny sposób, by odesłać go do swych wyznawców - najpierw trzeba było zabić jego fizyczną postać. Sam Kaminsod żyje (moim zdaniem) bo 1. Kotylion byłby bardziej wstrząśnięty jego zabiciem 2. Mael i Krul powiedzieliby mu szczerze, że skrócą jego cierpienia, zamiast klamać o obietnicy uwolnienia i 3. Kaminsod jest autorem Księgi Poległych - skoro powstała, musiał przeżyć.
2.Zrzęda był wściekły na Treacha za to, że zrobił z niego swą marionetkę bez zgody lub wyrażenia zdania, czy chce być Śmiertelnym Mieczem, a teraz siedowiedział, że Treach i Kilava zamierzają pozwolić, by na świat wyleciały smoki. Miał zamiar temu zapobiec, a gdyby sie nie udało, zabić Treacha poprzez własną śmierć w walce (co mu się najwyraźniej udało).
Asthariel
Czytacz
 
Posty: 40
Rejestracja: 01 stycznia 1970, 23:46 - czw

Postautor: arturiuss » 15 czerwca 2012, 23:46 - pt

Dziękuję
arturiuss
Przechodzień
 
Posty: 3
Rejestracja: 01 stycznia 1970, 23:46 - czw

Postautor: Yath » 16 czerwca 2012, 23:46 - sob

@Asthariel pisze:
Kaminsod jest autorem Księgi Poległych - skoro powstała, musiał przeżyć.


Skąd ta informacja? Twierdzi, że ma taki zamiar, jednak czy go zrealizował? Ostatecznym autorem może być ktoś inny...

@Asthariel pisze:
Zrzęda był wściekły na Treacha za to, że zrobił z niego swą marionetkę bez zgody lub wyrażenia zdania, czy chce być Śmiertelnym Mieczem, a teraz siedowiedział, że Treach i Kilava zamierzają pozwolić, by na świat wyleciały smoki. Miał zamiar temu zapobiec, a gdyby sie nie udało, zabić Treacha poprzez własną śmierć w walce (co mu się najwyraźniej udało).


Nie pamiętam i nie znalazłem informacji, żeby Zrzęda miał pretensję do Kilavy i Treacha o smoki. Możesz posłużyć się cytatem?

Treach, przebywając przez większość czasu w ciele tygrysa, niemal zatracił ludzkie cechy; jego "problemy z psychiką" :wink: zapewne przenoszą sie na Zrzędę, gdy ten korzysta z jednopochwyconej postaci. Zrzęda najpierw twierdzi:
- Wysłuchaj mnie, Treach. Będę walczył w tej wojnie. Widzę, że jest nieunikniona. Rzucę się do szarży na włócznię.

Następnie mówi do Kilavy:
Zamierzam spowodować upadek twojego syna. Tu i teraz. Zabiję skyrwysyna. Koniec boga rzezi, grozy i gwałtu...

Trochę sprzeczne te deklaracje :)

Dlaczego Zrzęda walczy z Kilawą? Z jednej strony prześladuje go sen o konającej panterze. Nie wie, czy jest ona jego sojuszniczką, kochanką, czy też przeciwniczką. Z drugiej strony, do jaskini (z bramą do Starvald Demelain), w której przebywa Kilava, pcha go paniczny strach Trake:
Do bramy. Nadejdzie przez nią jakaś katastrofa. Czego właściwie tak się boisz, Trake?


Czego - właściwie - tak boi się Trake :?: :wink:
Żadna historia nie ma początku i końca. Początki i końce można wymyślić, by służyły jakiemuś celowi, chwilowym, ulotnym zamiarom, lecz ze swej fundamentalnej natury są czymś arbitralnym i istnieją wyłącznie jako wygodna konstrukcja ludzkiego umysłu.
Yath
Bezimenny
 
Posty: 892
Rejestracja: 01 stycznia 1970, 23:46 - czw
Lokalizacja: Glimmer Faith

Postautor: Asthariel » 17 czerwca 2012, 23:46 - ndz

Yath pisze:@Asthariel pisze:
Kaminsod jest autorem Księgi Poległych - skoro powstała, musiał przeżyć.


Skąd ta informacja? Twierdzi, że ma taki zamiar, jednak czy go zrealizował? Ostatecznym autorem może być ktoś inny...


A kto inny? Moim zdaniem, autor nie wprowadzałby takiego wątku w ostatnich rozdziałach książki (Kaminsod mający zamiar napisać księgę), by koniec końców się okazało, że to nie ma żadnego znaczenia.

@Asthariel pisze:
Zrzęda był wściekły na Treacha za to, że zrobił z niego swą marionetkę bez zgody lub wyrażenia zdania, czy chce być Śmiertelnym Mieczem, a teraz siedowiedział, że Treach i Kilava zamierzają pozwolić, by na świat wyleciały smoki. Miał zamiar temu zapobiec, a gdyby sie nie udało, zabić Treacha poprzez własną śmierć w walce (co mu się najwyraźniej udało).


Nie pamiętam i nie znalazłem informacji, żeby Zrzęda miał pretensję do Kilavy i Treacha o smoki. Możesz posłużyć się cytatem?


strona 657, tom 1:
" - Musisz odsunąć się na bok - oznajmiła - Nie stawaj na drodze nadchodzącym Eleintom. Jeśli to uczynisz, zginiesz.
Nie. Ty obawiasz się raczej tego, że mi się uda.
- Nie pozwolę na to.
A więc to z tobą będę walczył w tej jaskini, Widziałem to w snach."
Asthariel
Czytacz
 
Posty: 40
Rejestracja: 01 stycznia 1970, 23:46 - czw

Postautor: Yath » 17 czerwca 2012, 23:46 - ndz

@Asthariel pisze:
Moim zdaniem, autor nie wprowadzałby takiego wątku w ostatnich rozdziałach książki (Kaminsod mający zamiar napisać księgę), by koniec końców się okazało, że to nie ma żadnego znaczenia.

Domyślanie się "co chciał przez to powiedzieć autor?" ma długa tradycję :) Stosujesz dziwne zagrywki: przypisujesz mi słowa, których nie napisałem - "że to nie ma żadnego znaczenia" i odnosisz się do tego?!

W książce jest informacja, iż OB ma zamiar napisać Księgę Poległych i... nic więcej. Reszta to twoje wnioskowanie, które może, lecz nie musi się potwierdzić. Ty dogmatycznie twierdzisz: "musiał przeżyć".

Odnośnie Zrzędy. Przytaczasz jego wypowiedź. Ja przytoczyłem dwie, stojące ze sobą w sprzeczności. Kiedy, więc, mówi prawdę lub to, co za prawdę uważa?
Jeżeli w jaskini jest pewien, iż samotnie stawi czoła smokom, to jak można ocenić stan jego umysłu :wink:
Żadna historia nie ma początku i końca. Początki i końce można wymyślić, by służyły jakiemuś celowi, chwilowym, ulotnym zamiarom, lecz ze swej fundamentalnej natury są czymś arbitralnym i istnieją wyłącznie jako wygodna konstrukcja ludzkiego umysłu.
Yath
Bezimenny
 
Posty: 892
Rejestracja: 01 stycznia 1970, 23:46 - czw
Lokalizacja: Glimmer Faith

Postautor: Asthariel » 17 czerwca 2012, 23:46 - ndz

Huh?
Yath pisze:@Asthariel pisze:
Moim zdaniem, autor nie wprowadzałby takiego wątku w ostatnich rozdziałach książki (Kaminsod mający zamiar napisać księgę), by koniec końców się okazało, że to nie ma żadnego znaczenia.

Domyślanie się "co chciał przez to powiedzieć autor?" ma długa tradycję :) Stosujesz dziwne zagrywki: przypisujesz mi słowa, których nie napisałem - "że to nie ma żadnego znaczenia" i odnosisz się do tego?!


Czy coś ci przypisuję? Nie, po prostu stwierdzam, że wątek wprowadzony tylko po to, by niemal natychmiast go zakończyć bez rozwiązania nie ma znaczenia. Jeśli uważasz, że coś wnosi, twoje prawo.

W książce jest informacja, iż OB ma zamiar napisać Księgę Poległych i... nic więcej. Reszta to twoje wnioskowanie, które może, lecz nie musi się potwierdzić. Ty dogmatycznie twierdzisz: "musiał przeżyć".


Coś nadinterpretujesz. Napisałem - "Sam Kaminsod żyje (moim zdaniem)"

Odnośnie Zrzędy. Przytaczasz jego wypowiedź. Ja przytoczyłem dwie, stojące ze sobą w sprzeczności. Kiedy, więc, mówi prawdę lub to, co za prawdę uważa?
Jeżeli w jaskini jest pewien, iż samotnie stawi czoła smokom, to jak można ocenić stan jego umysłu :wink:
[/quote]

Co do cytatów - nie widzę sprzeczności. W koncu może walczyć na tej wojnie, ale po przeciwnej stronie niż Treach, po to, by ją zakończyć. Oczywiście, jego stan umysłu jest chwiejny, ale dla niego zabicie boga wojny = koniec wojny ma sens.
Asthariel
Czytacz
 
Posty: 40
Rejestracja: 01 stycznia 1970, 23:46 - czw

Postautor: Yath » 17 czerwca 2012, 23:46 - ndz

@Asthariel pisze:
W koncu może walczyć na tej wojnie, ale po przeciwnej stronie niż Treach...


Nieskrępowane gdybanie przeszło w fazę konfabulacji? :shock:
Żadna historia nie ma początku i końca. Początki i końce można wymyślić, by służyły jakiemuś celowi, chwilowym, ulotnym zamiarom, lecz ze swej fundamentalnej natury są czymś arbitralnym i istnieją wyłącznie jako wygodna konstrukcja ludzkiego umysłu.
Yath
Bezimenny
 
Posty: 892
Rejestracja: 01 stycznia 1970, 23:46 - czw
Lokalizacja: Glimmer Faith

Postautor: Asthariel » 17 czerwca 2012, 23:46 - ndz

Yath pisze:@Asthariel pisze:
W koncu może walczyć na tej wojnie, ale po przeciwnej stronie niż Treach...


Nieskrępowane gdybanie przeszło w fazę konfabulacji? :shock:


Słyszałeś kiedyś o przenośni? Zdajesz sobie sprawę, że Zrzęda walczy po przeciwnej stronie niż Treach przez sam fakt, że próbuje go zabić poprzez własną śmierć w walce?
Asthariel
Czytacz
 
Posty: 40
Rejestracja: 01 stycznia 1970, 23:46 - czw

Postautor: Yath » 17 czerwca 2012, 23:46 - ndz

Asthariel pisze:
Słyszałeś kiedyś o przenośni?

Jaki efektów oczekujesz po tym personalnym ataku?
Żadna historia nie ma początku i końca. Początki i końce można wymyślić, by służyły jakiemuś celowi, chwilowym, ulotnym zamiarom, lecz ze swej fundamentalnej natury są czymś arbitralnym i istnieją wyłącznie jako wygodna konstrukcja ludzkiego umysłu.
Yath
Bezimenny
 
Posty: 892
Rejestracja: 01 stycznia 1970, 23:46 - czw
Lokalizacja: Glimmer Faith

Postautor: Asthariel » 17 czerwca 2012, 23:46 - ndz

Yath pisze:Asthariel pisze:
Słyszałeś kiedyś o przenośni?

Jaki efektów oczekujesz po tym personalnym ataku?


Żadnych, ponieważ to nie jest atak? Mógłbym spytać jaki ty masz cel w zarzucaniu mi konfabulacji, ale chyba już wystarczająco oddaliliśmy się od tematu.
Asthariel
Czytacz
 
Posty: 40
Rejestracja: 01 stycznia 1970, 23:46 - czw

PoprzedniaNastępna

Wróć do Steven Erikson

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości

cron