"Malazańska Księga Poległych" - Wrażenia

Moderatorzy: Nightchill, Dhuaine, Andrzej Miszkurka, Kalriem

Postautor: Yath » 14 maja 2013, 23:46 - wt

@Janusz S. pisze:
O ile pamiętam, to Ruthan twierdził, że pożyczył sobie magię Jeźdźców Sztormu, czego efektem była lodowa broda. To raczej nie jest równoznaczne z przybraniem postaci Jeźdźca.

Szybki Ben był naocznym świadkiem i jego relacja jest diametralnie inna:
Niech mnie szlag. Jeździec Sztormu. Ugryziony przez Maela pomiot kurwy Nerruse.
Żadna historia nie ma początku i końca. Początki i końce można wymyślić, by służyły jakiemuś celowi, chwilowym, ulotnym zamiarom, lecz ze swej fundamentalnej natury są czymś arbitralnym i istnieją wyłącznie jako wygodna konstrukcja ludzkiego umysłu.
Yath
Bezimenny
 
Posty: 892
Rejestracja: 01 stycznia 1970, 23:46 - czw
Lokalizacja: Glimmer Faith

Postautor: Janusz S. » 14 maja 2013, 23:46 - wt

Yath pisze:@Janusz S. pisze:
O ile pamiętam, to Ruthan twierdził, że pożyczył sobie magię Jeźdźców Sztormu, czego efektem była lodowa broda. To raczej nie jest równoznaczne z przybraniem postaci Jeźdźca.

Szybki Ben był naocznym świadkiem i jego relacja jest diametralnie inna:
Niech mnie szlag. Jeździec Sztormu. Ugryziony przez Maela pomiot kurwy Nerruse.

Nie wiem jakim cudem napisałem "broda" zamiast "zbroja", chyba, że to słownik mnie załatwił.
Szybki tak to opisał, ale sam Ruthan twierdził, że to tylko pożyczka. Żadna z tych wypowiedzi nie jest w pełni wiarygodna.
Janusz S.
 

Postautor: Yath » 14 maja 2013, 23:46 - wt

@Januszu S.
Zdecyduj się: o co ci chodzi i z czym dyskutujesz? @Domino_Jachas napisał:
...skoro Ruthan umiał przybrać postać Jeźdzca sztormu...


Ja napisałem:
...moc posłużyła mu do stworzenia "przebrania" Jeźdźca Sztormu...

Nie piszemy, że był on Jeźdźcem Sztormu. Przybrał postać Jeźdźca Sztormu.
Tak też widzi go Szybki Ben i inni na polu bitwy:
Lepiej, żeby ten numer z Jeźdźcem Sztormu zadziałał. Bogowie, ależ to bolesne przebranie.


Ty natomiast upierasz się:
To raczej nie jest równoznaczne z przybraniem postaci Jeźdźca.

To jaką – według ciebie – postać przybrał Ruthan Gudd na polu bitwy z Nah'ruk?
Żadna historia nie ma początku i końca. Początki i końce można wymyślić, by służyły jakiemuś celowi, chwilowym, ulotnym zamiarom, lecz ze swej fundamentalnej natury są czymś arbitralnym i istnieją wyłącznie jako wygodna konstrukcja ludzkiego umysłu.
Yath
Bezimenny
 
Posty: 892
Rejestracja: 01 stycznia 1970, 23:46 - czw
Lokalizacja: Glimmer Faith

Postautor: Domino_Jachas » 15 maja 2013, 23:46 - śr

Ruthan sam stwierdził iż on nigdy nic sobie nie przywłaszczył a jedynie pożyczał za zgoda strony zainteresowanej 8)
Janusz nie rozumiem cię, pożyczył moc jeźdźców aby przybrać ich postać to oboje z Yathem napisaliśmy :D Pewnie chodzi ci o zdanie Szybkiego jakoby ruthan faktycznie był owym jeźdźcem, ale nawet szybki potrafi się mylić, jak wiemy z relacji T'ian imasów Ruthan jest pradawnym, czym to już próbujemy rozgryźć ale pewne nam się nie uda :evil:
"Byliby doskonali, lecz wad im zabrakło" - Jan Twardowski
Awatar użytkownika
Domino_Jachas
Pisarczyk
 
Posty: 65
Rejestracja: 01 stycznia 1970, 23:46 - czw
Lokalizacja: P do n z kreską

Postautor: Janusz S. » 15 maja 2013, 23:46 - śr

Yath pisze:@...
To jaką – według ciebie – postać przybrał Ruthan Gudd na polu bitwy z Nah'ruk?

Żadnej. Albo, jak wolisz, Ruthana Gudda. Nałożył sobie tylko pancerz Jeźdźca Sztormu. Na tej samej zasadzie zakładam, że ubranie majtek z napisem Calvin Klein nie oznacza dla ciebie przybrania jego postaci.

Domino_Jachas pisze:... Pewnie chodzi ci o zdanie Szybkiego jakoby ruthan faktycznie był owym jeźdźcem...

Dokładnie. A cytat z Szybkiego został wykorzystany do poparcia pewnej teorii. z którą się nie zgadzam. Istnieje jeszcze możliwość, że zupełnie odmiennie interpretujemy sformułowanie "przybrać postać" i spieramy się o pierdoły. :wink:
Janusz S.
 

Postautor: Domino_Jachas » 16 maja 2013, 23:46 - czw

Faktycznie wygląda na to iż spieramy sie o kwestie semantyczne związane ze zdaniem
Przybrał postać
Otóż moim zdaniem Ruthan pożyczył moc jeźdźców ale nie stał się/nie jest jednym z nich, choć z drugiej strony Szybki stwierdził iż owym jeźdźcem Ruthan jest a Szybki naiwny nie jest.
Ty zapewne uważasz że to iż Ruthan przyodział zbroje z lodu nie czyni go Jeźdźcem, co w sumie jest trafnym spostrzeżeniem gdyż pożyczył on jedynie ich moc, z czym zreszta w pełni się zgadzam, zresztą Yath raczej uważa podobnie, przynajmniej ja tak wnioskuje z jego wypowiedzi i faktycznie spieramy się o to czy przyodzianie zbroi czyni go pełnoprawnym jeźdźcem sztormu :D A chyba wszyscy uważamy że nie.
"Byliby doskonali, lecz wad im zabrakło" - Jan Twardowski
Awatar użytkownika
Domino_Jachas
Pisarczyk
 
Posty: 65
Rejestracja: 01 stycznia 1970, 23:46 - czw
Lokalizacja: P do n z kreską

Postautor: Yath » 16 maja 2013, 23:46 - czw

@Janusz S. pisze:
Na tej samej zasadzie zakładam, że ubranie majtek z napisem Calvin Klein nie oznacza dla ciebie przybrania jego postaci.


Na tej samej zasadzie zakładam, że użycie prześmiewczego porównania nie oznacza dla ciebie, iż stałeś się rzeczowym dyskutantem.
Żadna historia nie ma początku i końca. Początki i końce można wymyślić, by służyły jakiemuś celowi, chwilowym, ulotnym zamiarom, lecz ze swej fundamentalnej natury są czymś arbitralnym i istnieją wyłącznie jako wygodna konstrukcja ludzkiego umysłu.
Yath
Bezimenny
 
Posty: 892
Rejestracja: 01 stycznia 1970, 23:46 - czw
Lokalizacja: Glimmer Faith

Postautor: Janusz S. » 16 maja 2013, 23:46 - czw

Yath pisze:@Janusz S. pisze:
Na tej samej zasadzie zakładam, że ubranie majtek z napisem Calvin Klein nie oznacza dla ciebie przybrania jego postaci.


Na tej samej zasadzie zakładam, że użycie prześmiewczego porównania nie oznacza dla ciebie, iż stałeś się rzeczowym dyskutantem.

Prześmiewczość była drugorzędna. Bardziej liczyłem, że docenisz trafność, ale pominąłeś ją w pochwałach. :)
Tytuły "rzeczowych dyskutantów" pozostawiam bardziej godnym od siebie.

Domino_Jachas pisze:.... A chyba wszyscy uważamy że nie.

Pewnie tak, ale to zupełnie nie przeszkadza zajadłej wymianie prześmiewczych argumentów i rzeczowych uwag.
Ramen.
Janusz S.
 

Postautor: Yath » 16 maja 2013, 23:46 - czw

Ramen jest bardzo smaczny :shock: — szczególnie z glonami wakame lub kombu.
Żadna historia nie ma początku i końca. Początki i końce można wymyślić, by służyły jakiemuś celowi, chwilowym, ulotnym zamiarom, lecz ze swej fundamentalnej natury są czymś arbitralnym i istnieją wyłącznie jako wygodna konstrukcja ludzkiego umysłu.
Yath
Bezimenny
 
Posty: 892
Rejestracja: 01 stycznia 1970, 23:46 - czw
Lokalizacja: Glimmer Faith

Postautor: Janusz S. » 16 maja 2013, 23:46 - czw

Yath pisze:Ramen jest bardzo smaczny :shock: — szczególnie z glonami wakame lub kombu.

Chyba się jednak zakrztusiłeś tymi glonami, bo coś ci oczy wyszły na zdjęciu.
Janusz S.
 

Postautor: Yath » 16 maja 2013, 23:46 - czw

@Janusz S. pisze:
Chyba się jednak zakrztusiłeś tymi glonami, bo coś ci oczy wyszły na zdjęciu.


@Januszu S. – gdzie ty widzisz zdjęcie? A może znowu słownik pisze za ciebie, tak jak skarżyłeś się wcześniej...
Yath
Bezimenny
 
Posty: 892
Rejestracja: 01 stycznia 1970, 23:46 - czw
Lokalizacja: Glimmer Faith

Postautor: Ascella » 11 sierpnia 2013, 23:46 - ndz

Wracając do tematu - moje wrażenia po 7 tomach MKP bardzo pozytywne.
Wszystkie tomy bardzo równe i ciężko wskazać tutaj na jakiś słabszy moment.
Gdy zakończę serię przeczytam ją raz jeszcze bo chyba kilka wątków mi umknęło ;)
Awatar użytkownika
Ascella
Przechodzień
 
Posty: 2
Rejestracja: 01 stycznia 1970, 23:46 - czw

Postautor: jagna2 » 22 sierpnia 2013, 23:46 - czw

Nie podeszło mi to zupełnie. Chyba to po prostu nie "mój" autor...
Zapraszamy na [url=http://forehand-krakow.pl/:2amadl04]tenis kraków[/url:2amadl04]
jagna2
Przechodzień
 
Posty: 3
Rejestracja: 01 stycznia 1970, 23:46 - czw

Postautor: julitka » 07 października 2013, 23:46 - pn

Mi też tematyka nie podeszła . Męczyłem sie przy tym troszke
[url=http://dom.gratka.pl/inwestycja/wroclaw/rafin/zlota-podkowa/1499.html:21jpdffb]Złota podkowa opinie[/url:21jpdffb]
[url=http://otodom.pl/inwestycje/deweloper/rafin-developer-id548801:21jpdffb]Rafin Opinie[/url:21jpdffb]
julitka
Przechodzień
 
Posty: 7
Rejestracja: 01 stycznia 1970, 23:46 - czw
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: notozobaczymy » 08 listopada 2013, 23:46 - pt

Witajcie. Na dniach skończyłem Okaleczonego Boga, a cały dekalog wraz z Nocą i Powrotem ICE zajął mi około pół roku. Z fantasy zawsze byłem do tyłu, dlatego też Tolkiena ruszyłem na studiach w okolicy pierwszego filmu, Sapkowskiego gdzieś pod koniec studiów, Martina tuż po 30tce w okolicy pierwszego sezonu serialu, a Eriksona w tym roku.

Natrafiłem dość przypadkowo, szukając dobrej pozycji z dużą liczbą bohaterów i wątków, motywowało też to, że zakupić OK nie było zbyt łatwo.

Ogrodom Księżyca trzeba było zaufać - od początku głęboka woda, bez żadnego wstępu i wyjaśnienia. I okazało się to sporym atutem, wymagało myślenia od czytelnika, łączenia, kojarzenia i odkrywania. Potem było jeszcze lepiej - mistrzowski Sznur Psów w BDU, mistrzowska kampania panniońska. Skakanie między bohaterami uderzające w anonimowość walczących żołnierzy (tak znaną z wielu innych książek), sceny trzymające w napięciu czy poruszające (wizyta w Odprysku Księżyca jako grobowcu dla Podp. Mostów).

Dom Łańcuchów i pewne zaskoczenie... Zamiast otrzymać lekturę odwetowej kampanii Tavore w 7 Miastach, nagle liniowa opowieść o Karsie O. Odniosłem wręcz wrażenie, że Erikson celowo tak to ujął, by pokpić sobie z masówki w fantasy, gdzie bohater chodzi tu i tam, sobie "ekspiąc". A jednocześnie każdy element podróży Karsy O. miał - jak się stopniowo - okazywało istotne znaczenie dla fabuły.

Przypływy Nocy to konieczność niejako zaczęcia od nowa. A jednak ta odmiana była potrzebna w środku cyklu - nowe postacie równie ciekawe, nowe cywilizacje, płytki i twierdze, czytało się to po prostu świetnie.

Łowcy Kości - i wracamy do "czasów realnych". Chyba najlepsza część cyklu, poruszający atak i zwłaszcza ucieczka z Yghatanu, przedstawiona oczyma kilkunastu postaci, a następnie równie dobre sceny w Malazie. Wicher Śmierci trzymał poziom, choć rozkręcił się w drugiej połowie, gdy na scenę zawitali Malazańczycy. Wątku Awli nie traktowałem jako zapychacza, ciekawy przerywnik, przydatny dla kreowania kilku postaci i dla późniejszego wątku KCCM.

Myto Ogarów - mroczne, przygnębiające. Nie stwierdziłbym, że słabe, choć może niektóre wątki się dłużyły. Rekompensował to jednak korowód postaci, a także poznanie kolejnych tajemnic świata.

Pył Snów ciężko oceniać odrębnie. Wstęp do finału był miejscem na wprowadzenie ostatnich wątków czy rozwinięcie wątków dotąd liźniętych. Erikson daje pograć Wypalonym Łzom, Białym Twarzom, Zgubańczykom, Bolkando, Shake'om, uchodźcom z Kolanse itp. Okaleczony bóg - pierwsza część to wciąż przygotowanie do finału. Druga część czyli wielki finał łączący większość najważniejszych wątków i postaci - robi wrażenie.

Między tym wszystkim ICE. Noc Noży warta przeczytania dla doprecyzowania wizerunku bohaterów, bez szału chyba jednak. Powrót KG - ciekawsza znacznie od przygód Kyle'a okazała się oczywiście kwestia powstania w QT, na pojawienie się księcia Kazza trzeba było sporo poczekać. Widać było jednak rozkręcanie się pozytywne ICE - i jakoś łudzę się, że kolejne jego powieści jednak zostaną przetłumaczone na język polski.

Pewnie się można różnych rzeczy czepiać u Eriksona, a to nieskończenia pewnych wątków (chociaż tu raczej widzę podrzucanie ich ICE lub przyszłym "odnogom"), a to jakichś nieścisłości czasowych, a to zagubienia niektórych bohaterów w trakcie akcji. Można ale po co? Konsekwencja, bogactwo szczegółów, świeżość przekazu, mnogość postaw, różnorodność, radość czytelnika z odkrywania szczegółów i kojarzenia faktów. Po prostu rewelacja:)
notozobaczymy
Przechodzień
 
Posty: 3
Rejestracja: 01 stycznia 1970, 23:46 - czw

PoprzedniaNastępna

Wróć do Steven Erikson

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron