kto wam się nie podobal w malazanskiej....

Moderatorzy: Nightchill, Dhuaine, Andrzej Miszkurka, Kalriem

Postautor: Anomander Rake » 15 lutego 2012, 23:46 - śr

No, no, no ale się tu pojawiło nielubianych postaci... To ja dorzucę conieco od siebie ;>
ACHTUNG SPOILERY BĘDĄ!!!
NAWET Z OKALECZONEGO BOGA!!!


Jeden - ktoś tam napisał, że Szybki Ben to taki "dobry wujek". There must be some misunderstanding! :P Szybki to cwany, tajemniczy skurczybyk, piekielnie ambitny i do tego arogancki i zarozumiały :P Lubi ryzykowną grę, co czasem mu się opłaca, czasem nie... No ale... To miało być o nielubianych, a ja Szybkiego kocham. Podobnie jak Kalama - nie uważam, by był postacią tragiczną, w żadnym razie, zaś jego powrót i ponowne pojawienie się duetu Szybki&Kalam to było coś, co mnie najbardziej uradowało! ;)
Crokus - zgadzam się , nudny, rozpieszczony dzieciak, beznadziejny, niestety poskłądali mu te flaki do kupy, jak już go rozpruli i miałem nadzieję....
Mhybe mnie po prostu nudziła, podobnie jak i Scliara, która nic do powieści nie wniosła.
Apsalar jest absolutnie cudowna i to ona jest postacią tragiczną, cały czas opętana, wykorzystywana et cetera, a jednocześnie charakterek zachowuje... No i jest lojalna - uratowała w końcu Szybkiego, "pomślciła" Kalama.
Felisin oczywiście, jest wkurzająca, zgadzam się, nie lubię. Nie lubię również obu przybocznych - Lorn i Tavore.
Srebrna Lisica jakoś mnie niespecjalnie wzruszała, nic nadzwyczajnego, ale też nic wkurzającego.
Kallor - no jasne! Jak można nie nienawidzić zdrajcy, po tym jak zabił Sójeczkę? No ale nie da się nie docenić jego udziału w całej historii - jest sprawcą jednego z najbardziej dramatycznych wydarzeń w całej serii. Cyniczny skuin**** !
Co do Karsy... Ojoj, długo by można dyskutować, bardzo długo... Był taki etap, na którym go postrzegałem właśnie jako "tępaka barbarzyńcę" ale miałem poważną dyskusję z jednym z wielkich fanów na amerykańskim forum i muszę przyznać, że część jego argumentów do mnie trafiła, poczytałem ponownie i konkluzja jest taka, że po prostu trudno jest podzielać jego ideały...
Two bells. That was the full duration of Rake's visit to the island and its people. He described the ferocity of that short time, and his dismay and
exhaustion which led him to withdraw into his warren if only to slow the hammering of his heart.
Awatar użytkownika
Anomander Rake
Pisarczyk
 
Posty: 77
Rejestracja: 01 stycznia 1970, 23:46 - czw
Lokalizacja: Moon's Spawn

Postautor: Scav » 15 lutego 2012, 23:46 - śr

Anomander Rake pisze:Co do Karsy... Ojoj, długo by można dyskutować, bardzo długo... Był taki etap, na którym go postrzegałem właśnie jako "tępaka barbarzyńcę" ale miałem poważną dyskusję z jednym z wielkich fanów na amerykańskim forum i muszę przyznać, że część jego argumentów do mnie trafiła, poczytałem ponownie i konkluzja jest taka, że po prostu trudno jest podzielać jego ideały...

Ta postać jest chyba celowo napisana tak żeby budzić mieszane uczucia. Sam SE nie kryje że Karsa to jego pupil i ulubiona postać. Początkowo przedstawiony praktycznie jako niepohamowany psychopata (coż w takiej kulturze się wychował) z czasem się zmienia. Z typu myślenia "bij zgwałć/zabij, w dowolnej kolejności" na "zabij jeśli cię zaatakuje" do "spróbuj pogadać, zabij jak dalej będzie irracjonalne" jest daleka droga, a Karsa ją przechodzi dość szybko. Jego "świeże" spojrzenie na to co widzi w sowich podróżach i jego spostrzeżenia (szczególnie na temat "cywilizowanych" miast i ich zwyczajów) bardzo mi przypominają Conana, który też miał być barbarzyńcą ale czasami dawał dość unikalne spostrzeżenia na temat "cywilizowanych zwyczajów" (niewolnictwo, nierząd, brak honoru itd. itp.) które napotykał, i suma sumarum mimo nazwy "barbarzyńca" nie był tępym osiłkiem zabijającym wszystko na swojej drodze. Tak samo Karsa z "tępego osiłka" ewoluuje w obieżyświata z licznymi doświadczeniami i pogardą dla innych cywilizacji która daje mu unikalne (i czesto dśc trafne) spojrzenie na to co w nich zachodzi.
Sam jestem ciekaw co SE nam wysmaży w "trylogii Toblakai" (na pewno czekam na nią z większą ciekawością niż na tą o Andii), i jak dalej Karsa się rozwinie. poprowadzi swoją wojnę z cywilizacją czy jednak stwierdzi że szkoda zachodu cywilizacja sama prędzej czy później upadnie i pójdzie na piwo :wink:
I'm not crazy. I'm just not user-friendly.
Scav
Asimov
 
Posty: 337
Rejestracja: 01 stycznia 1970, 23:46 - czw

Postautor: Anomander Rake » 15 lutego 2012, 23:46 - śr

Otóż to. To kim Karsa jest i jak się zachowuje, jest w dużej mierze spowodowane kulturą, w której wyrósł. Dla nas wydaje się ona "barbarzyńska" również po części dlatego, że postrzegamy ją przez pryzmat tego, jak w naszej tradycji postrzega się "cywilizację".
Początkowe losy Karsy mnie w sumie urzekły - to było takie miłe wytchnienie od intryg imperium, takie naturalne, proste, ciekawe... Pote Karsa zaczął mnie irytować, właśnie przez swoją arogancję i sposób w jaki szedł przez świat, a który można najkrócej okreslić jako "kill them all". Ale i w tym trzeba dostrzec jedno: Karsa chciał walczyć o lepszy świat. Był idealistą. Dla niego "lepszy" znaczyło taki, jaki jemu i jego rasie odpowiadał. Nie przyjmował do wiadomości, że być może, nie dla wszystkich to taka utopia. Potem faktycznie Karsa się zmienia. Potrafi już dostrzegać wartości w innych, ba nawet uznać czyjąć wyższość. Tu nasuwa mi się pojedynek Rake-Traveller, gdzie Karsa stał tylko z boku, stwierdzając coś mniej więcej w stylu, że tylko samobójca by chciał stanąć między nimi ;)
Co do trylogii oczywiście marzę w dzień i w nocy o tej o Andii, ale przeczytam wszystko co stworzy SE i wierzę, że jeszcze sporo się na temat Karsy dowiemy.
Two bells. That was the full duration of Rake's visit to the island and its people. He described the ferocity of that short time, and his dismay and
exhaustion which led him to withdraw into his warren if only to slow the hammering of his heart.
Awatar użytkownika
Anomander Rake
Pisarczyk
 
Posty: 77
Rejestracja: 01 stycznia 1970, 23:46 - czw
Lokalizacja: Moon's Spawn

Postautor: Scav » 16 lutego 2012, 23:46 - czw

Anomander Rake pisze:Otóż to. To kim Karsa jest i jak się zachowuje, jest w dużej mierze spowodowane kulturą, w której wyrósł. Dla nas wydaje się ona "barbarzyńska" również po części dlatego, że postrzegamy ją przez pryzmat tego, jak w naszej tradycji postrzega się "cywilizację".

Za przeproszeniem, gówno prawda. Właśnie Karsa "wyrasta" (w sensie zostawia ją za sobą) z własnej kultury, to czego go uczyli (zabijać "dzieci", zbierać uszy, i Gwałcić!!!) staje się dla niego wspomnieniem. Przerasta własną kulturę i zdaje sobie z tego sprawę. Właśnie wtedy jego "barbarzyńskość" zyskuje pozytywne cechy (brak zepsucia "cywilizacją", "świeże" spojrzenie na wszechobecną "podwójną" moralność).

Anomander Rake pisze:Początkowe losy Karsy mnie w sumie urzekły - to było takie miłe wytchnienie od intryg imperium, takie naturalne, proste, ciekawe... Pote Karsa zaczął mnie irytować, właśnie przez swoją arogancję i sposób w jaki szedł przez świat, a który można najkrócej okreslić jako "kill them all". Ale i w tym trzeba dostrzec jedno: Karsa chciał walczyć o lepszy świat. Był idealistą. Dla niego "lepszy" znaczyło taki, jaki jemu i jego rasie odpowiadał. Nie przyjmował do wiadomości, że być może, nie dla wszystkich to taka utopia. Potem faktycznie Karsa się zmienia. Potrafi już dostrzegać wartości w innych, ba nawet uznać czyjąć wyższość.

Właśnie u mnie na odwrót. Młody Karsa to typowy "kanoniczny" barbarzyńca/zabijaka/wiking bez łodzi/"zły" i szalony śmieć. Potem faktycznie przechodzi fazę "zadufania". Ale koniec końców "wychodzi na ludzi". Cały czas jest idealistą tylko z czasem jego ideały się zmieniają (wraz z poszerzeniem horyzontów z "moja wioska i wzgórze dalej" do ""świat jest duży") dlatego jestem ciekawy czy jego pomysł "wojny przeciw cywilizowanemu światu" się utrzyma, a jeśli się utrzyma to czy przekona innych Toblakai do niego? W końcu jeśli wróci na pólnoc, do plemion to będzie "dziwadłem", pewnie może ich zmusić do posłuszeństwa za pomocą piąchy i krzemiennego miecza (tudzież perspektywą łupów), ale wątpię żeby zrozumieli jego ideologię (o ile mu się nie zmieniła po raz kolejny).
Tak że podsumowując. Nie lubiłem Karsy (jako postać, bo jako kopalnie faktów to go uwielbiałem) gdy zaczynał swą wędrówkę, ale z czasem wyrósł ze swojej "mało miasteczkowej" ksenofobicznej jaźni (do "wielo cywilizacyjnej" jaźni socjopaty) i zdobył moją sympatią. Pewnie że nie jest moją ulubioną postacią w MKP, ale też na pewno nie jest na ostatnim miejscu :)
I'm not crazy. I'm just not user-friendly.
Scav
Asimov
 
Posty: 337
Rejestracja: 01 stycznia 1970, 23:46 - czw

Postautor: Anomander Rake » 16 lutego 2012, 23:46 - czw

Za przeproszeniem, gówno prawda. Właśnie Karsa "wyrasta" (w sensie zostawia ją za sobą) z własnej kultury, to czego go uczyli (zabijać "dzieci", zbierać uszy, i Gwałcić!!!) staje się dla niego wspomnieniem

Nasunął mi się znów cytat, ale daruję sobie :D :D :D
Nie powiedziałem, że nie wyrósł z kultury z której wyrósł, tylko, że wyrósł w takiej nie innej kulturze i dlatego patrzył na świat z takiej nie innej perspektywy. Nie powiedziałem, że jak zobaczył świat poza swoją wioską, to nie ewoluował, jak najbardziej uważam, że ewoluował :P
Moją ulubioną postacią też nie jest i trylogia raczej tego nie zmieni, ale nie żywię do niego niechęci, bynajmniej :) Conana też darzę sympatią ;)
Btw. tak sobie myślę, że pewie Karsa by wcale nie docenił tego, iż uznaliśmy, że wyszedł "na ludzi" :D
Two bells. That was the full duration of Rake's visit to the island and its people. He described the ferocity of that short time, and his dismay and
exhaustion which led him to withdraw into his warren if only to slow the hammering of his heart.
Awatar użytkownika
Anomander Rake
Pisarczyk
 
Posty: 77
Rejestracja: 01 stycznia 1970, 23:46 - czw
Lokalizacja: Moon's Spawn

Postautor: Inkiper » 06 września 2012, 23:46 - czw

Mnie najbardziej do gustu przypadł jeden prawdziwy bóg, którego jedna jest prawdziwa religia Dessembrae, to mój bohater MPK...najbardziej ulubiona postać...oczywiście lubię też wielu innych...
Najbardziej nie lubie chyba Kalora, Osserca, zbłąkanego
czyli ascendenty
co do zwykłych ludzi to jesli można tak powiedzieć o tym świecie, to
lubię Zrzęde, Sójeczke, Harta, Niewidkę
a nie lubię oczywiście Mallicka Rella i Korbolo doma, co chyba nie wymaga tłumaczenia:-)

Co do Karsy, to też uważam że karsa wyewoluował i w późniejszych odsłonach jego decyzje były nieco bardziej przemyślane,
a co do tego czy Karsa podbije świat z armią Toblakai to się okaże, tereny przez które podróżował były w większości przypadków imperialne, a jak sam Karsa mówił polubił tych malazańczyków...
Inkiper
Przechodzień
 
Posty: 12
Rejestracja: 01 stycznia 1970, 23:46 - czw

Postautor: Salis » 23 listopada 2013, 23:46 - sob

A może to dziwne, ale mnie chyba najbardziej irytowała Tavore. Po prostu jak już kolejny raz czytałam, jak ona cierpi, ile strasznych tajemnic w sobie skrywa, jaka jest biedna to już mnie na mdłości zbierało...
Salis
Przechodzień
 
Posty: 10
Rejestracja: 01 stycznia 1970, 23:46 - czw

Poprzednia

Wróć do Steven Erikson

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość