Ian Cameron Esslemont

Piszcie o wszystkich których kochacie, cenicie, podziwiacie...

Moderatorzy: Nightchill, Dhuaine, Andrzej Miszkurka, Kalriem

Postautor: Janusz S. » 11 marca 2012, 23:46 - ndz

enarion pisze:wracając do tematu Ryllandarasa i oblężenia LI Heng - przeraża niekonsekwencja obu autorów:
1)Szakal - pierwszy bohater, divers, ale naprawdę postać śmiertelna (możliwa do zabicia). Ryllandaras w Bramach Domu Umarłych boi się wchodzić w drogę Mappo i Icariumowi, a chyba w MKP4 spotyka Karsę i także rezygnuje z konfrontacji z nim - w obu przypadkach w wielopostaciowej (chyba 6) postaci szakala -

Temu się akurat specjalnie nie dziwię - na miejscu Ryllandarasa też bym zrezygnował z walki z Icariumem i Karsą. Zwłaszcza walki otwartej, bo atak podstępem zawsze daje pewne dodatkowe możliwości (jak choćby atak Dejima na Mappa) ale też niesie poważne ryzyko.

enarion pisze:A. skąd więc jego jedna postać w mieście? (ktoś już wysnuł tu tezę, że uwięziono tylko 1 szakala podczas inwazji Kallenvada) co się stało z resztą? Uciekły? W książce wyraźnie jest napisane, że trudno było zniewolić tego jednego, a sam Dassem nie umiał go pokonać? Jeśli nie uciekły, to w takim razie skąd nagle wzięły się sto lat później w 7Miastach? Jedyną odpowiedzią jaką znajduję, to że już w tamtych czasach były rozdzielone (dzieliła je duża odległość) - lecz ta teza wydaje się wielce naciągana.

Czy ja wiem czy taka naciągana. Wiele wskazuje, że rozkawałkowanie osobowości jest powszechnie występującym stanem w świecie MKP. Dotyczy to nie tylko d'iversów, ale np. ascendentów również (Dessembrae choćby). Druga rzecz, którą można wnioskować z opisów Gryllena i Dejima to fakt, że liczba osobników, z których składa się d'ivers jest związana z jego aktualnym stanem fizycznym/mocą. Upraszczając - im więcej wchłonie tym więcej osobników jest w stanie wytworzyć. Czy wszystkie są pełnoprawnymi osobowościami? Chyba nie - sądząc z przykładu jedynego (?) znanego ludzkiego d'iversa, czyli Ho. Może część z nich pozostaje w stanie pół-zwierzęcym, albo całkowicie się zatraca. Nie widzę nic dziwnego w tym, że żyjąc tysiące lat, jakieś przypadki rozdzielenia się osobników składowych d'iversa musiały mieć miejsce.

enarion pisze:B. - Trake został zabity przez 3 łowców kell - przetrwał w chwili swojej śmierci tylko dzięki interwencji Kilavy; poza tym mówiono że dłuższe przebywanie w postaci zwierzecej powoduje zanikanie umysłu ludzkiego u diversa/jednopochwyconego(przykład Trake), dodajmy jeszcze dawnego diversa - Dejim Nebrahl(ten co został wysłany do zlikwidowania Mappo) - jego jedna postać została zabita przez zwykłą żołnierkę a wcześniej zabiła aż 11 bezimiennych(ta niekonsekwencja należy do innego tematu).

To była pułapka zastawiona przez Złośliwość, a Bezimienni byli kapłanami nie wojownikami. Dejim atakując sześcioma osobnikami z zaskoczenia poradził sobie lepiej niż jeden z jego krewniaków walcząc z wyszkoloną żołnierka Łowców Kości. Dla mnie OK. Sam Dejim był zresztą lekko zszokowany tym, że Masan tak dobrze poszło.

enarion pisze:W każdym razie chodzi mi o to, że jednopostaciowego Ryllandasa nie powinno być tak trudno zabić, a poza tym po tak długim przebywaniu w zwierzęcej postaci powinien atakować nie miasto a pojedyńcze postacie i je zjadać (by odzyskać moc) a nie tylko zabijać? i co z pociskami Moranthów?

Właśnie pociskami Moranthów go odpędzali, więc tez nie wiem o co chodzi. Ryllandaras atakował i obrońców miasta i obóz bezbronnych rannych. Po prostu lubił zabijać. Lepiej i łatwiej zabija się w tłumie bezbronnych niż ścigając pojedynczych ludzi po okolicy. Gdy go poraniono wycofywał się i regenerował.

enarion pisze: Czytam po raz drugi PKG i MKP po raz trzeci i teraz widzę ile błędów obaj autorzy robią, brak konsekwencji, zmienianie granic czasowych itd. Wydaje się jakby nie czytali swoich książek nawzajem(chodzi szczególnie o ICE'a) oraz nie czytali własnych poprzednich części(SE błyszczy zmieniającą sie siłą mocy i chronologią). Na szczęście zacząłem czytać MKP jako młody chłopak, kiedy to nie zwracałem uwagi na takie błędy, a wciągała mnie ta magiczna kraina. Gdybym teraz zaczynał swoją przygodę z tym światem, raczej nie czytałbym wszystkich tomów. Przestałem się dziwić, dlaczego MAG drukuje coraz mniejszy nakład książek MKP

O chronologii wiele już napisano więc nie ma sensu tego powtarzać. Przy tak wielkim przedsięwzięciu trudno uniknąć pomyłek. Niektóre rzeczywiście są ciężkie do strawienia - dla mnie najgorsze są skokowe zmiany wieku bohaterów. Jeśli dobrze zrozumiałem tekst o zmianach "siły mocy" to chyba nieźle wytłumaczył to Bugg w rozmowie z Seren Pedac w Pyle snów. A sam Erikson nie zwraca uwagi na takie drobiazgi i całkiem przekonująco wyjaśnił dlaczego w ostatnim swoim występie na stronach Tor-u.
Janusz S.
 

Postautor: Yath » 11 marca 2012, 23:46 - ndz

@enarion pisze:
Przestałem się dziwić, dlaczego MAG drukuje coraz mniejszy nakład książek MKP

Mógłbyś podać źródło tej informacji?
Żadna historia nie ma początku i końca. Początki i końce można wymyślić, by służyły jakiemuś celowi, chwilowym, ulotnym zamiarom, lecz ze swej fundamentalnej natury są czymś arbitralnym i istnieją wyłącznie jako wygodna konstrukcja ludzkiego umysłu.
Yath
Bezimenny
 
Posty: 892
Rejestracja: 01 stycznia 1970, 23:46 - czw
Lokalizacja: Glimmer Faith

Postautor: grubshy » 11 marca 2012, 23:46 - ndz

To akurat AM pisal na tym forum - w stosunku do OK, wykryszylo sie bardzo wiele osob.
We are the Dwarfs. You will be decapitated. Resistance is futile.
Awatar użytkownika
grubshy
Wielki AQ
 
Posty: 1166
Rejestracja: 16 lutego 2007, 23:46 - pt
Lokalizacja: Ja tutejszy...

Postautor: Scav » 11 marca 2012, 23:46 - ndz

Co do Ryllandasa i rozbieżności u panów autorów to najbardziej mnie zdziwił opis. U SE jeśli pamiętam dobrze był to d'ivers który rozpadał się na kilka wilków (czy tam innych wilkopodobnych stworów) zaś u ICE mamy wielkiego szakala wzrostem przewyższającego człowieka i o mocy praktycznie ascendenta. Trochę mnie to dziwi u autorów którzy razem grali, razem świat tworzyli i do tej pory są kolegami więc kontakty na pewno utrzymują. Jak ICE chciał jakiegoś uber wymiatacza to IMO lepszym zabiegiem by było stworzenie jakiejś nowej ciekawej postaci, a nie branie użytej i opisanej już dość szczegółowo u SE i drastycznie jej zmienienie. Ale taki urok pisania tych panów. Ale lubię ten świat i przymykam na to oko.
Co do reszty to zgadzam się z Januszem :)

@enarion jeśli wymienione błędy/zmiany/nieścisłości aż tak Cię wkurzają to naprawdę chyba powinieneś odpuścić sobie dalsze książki ICE bo takich kwiatków i rozbieżności jest coraz więcej i coraz większego kalibru.
I'm not crazy. I'm just not user-friendly.
Scav
Asimov
 
Posty: 337
Rejestracja: 01 stycznia 1970, 23:46 - czw

Postautor: enarion » 11 marca 2012, 23:46 - ndz

Scav pisze:@enarion jeśli wymienione błędy/zmiany/nieścisłości aż tak Cię wkurzają to naprawdę chyba powinieneś odpuścić sobie dalsze książki ICE bo takich kwiatków i rozbieżności jest coraz więcej i coraz większego kalibru.


no właśnie niestety same książki SE nie wyjaśniają wszystkiego, a chciałbym wreszcie poznać koniec wszystkich wątkow
enarion
Przechodzień
 
Posty: 8
Rejestracja: 01 stycznia 1970, 23:46 - czw

Postautor: Scav » 12 marca 2012, 23:46 - pn

enarion pisze:
Scav pisze:@enarion jeśli wymienione błędy/zmiany/nieścisłości aż tak Cię wkurzają to naprawdę chyba powinieneś odpuścić sobie dalsze książki ICE bo takich kwiatków i rozbieżności jest coraz więcej i coraz większego kalibru.


no właśnie niestety same książki SE nie wyjaśniają wszystkiego, a chciałbym wreszcie poznać koniec wszystkich wątkow


No właśnie. Więc masz do wyboru podejść do tych "nieścisłości" z pewną dozą dobrej woli i przymykaniem oka (jak ja to robię obecnie), albo coraz bardziej będziesz się irytował i w końcu znienawidzisz serię (bo to co ICE odwala, czyli momentami sam sobie przeczy i to na przestrzeni dwóch kolejnych książek to nawet nieścisłości u SE powala na kolana) i rzucisz w diabły. Taka prawda niestety, trzeba spojrzeć prawdzie w oczy: SE sam się pogubił we własnym świecie a ICE tylko kontynuuje trend. Tak że bez odrobiny dobrej woli a przy czepianiu się wszystkiego (aczkolwiek też miałem takie podejście zanim zdecydowałem wyluzować) to prędzej się nerwicy nabawisz niż znajdziesz przyjemność w lekturze. Nie czepiam się, tylko uprzedzam :)
I'm not crazy. I'm just not user-friendly.
Scav
Asimov
 
Posty: 337
Rejestracja: 01 stycznia 1970, 23:46 - czw

Postautor: Zeb » 12 marca 2012, 23:46 - pn

Podsumowując MKP i książki Esselmonta najlepiej czytać we wczesnej fazie Alzhaimera. Umyka na tyle dużo, że nie traci sie przyjemności z czytania :wink:
Tak sobie myślę, że gdyby wszyscy ludzie byli braćmi to by nie było sióstr
Awatar użytkownika
Zeb
Bezimenny
 
Posty: 959
Rejestracja: 06 lipca 2005, 23:46 - śr
Lokalizacja: wieś zabita dechami

Postautor: Yath » 12 marca 2012, 23:46 - pn

@Zeb pisze:
Podsumowując MKP i książki Esselmonta najlepiej czytać we wczesnej fazie Alzhaimera.

I po zakończeniu czytania znowu mamy nowość :)
Żadna historia nie ma początku i końca. Początki i końce można wymyślić, by służyły jakiemuś celowi, chwilowym, ulotnym zamiarom, lecz ze swej fundamentalnej natury są czymś arbitralnym i istnieją wyłącznie jako wygodna konstrukcja ludzkiego umysłu.
Yath
Bezimenny
 
Posty: 892
Rejestracja: 01 stycznia 1970, 23:46 - czw
Lokalizacja: Glimmer Faith

Postautor: utrivv » 12 marca 2012, 23:46 - pn

Z perspektywy wydaje mi się że moc Ryllandarasa była spowodowana chwilowym brakiem supermenów (tak typowych w każdym innym wątku) - w końcu nawet zwykłe Ogary rozrywały na strzępy armie i diversów ale były jak dzieci w starciu z Rake'iem czy nawet Loczkiem.

Można też gdybać że w przypadku rozdzielonego diversa który stał się przedmiotem kultu zachodziły zmiany niedostępne dla pozostałych jego "części" - nie był magiem więc rozrosła mu się tylko masa mięśniowo-pazurowa :) - możliwe że nowy wygląd nadała mu właśnie wiara nomadów.
Idę ulicą patrzę stoją, stoją nikogo się nie boją, 8 ich było.
A miałem nóż więc myślę cóż, nie dam się wziąć jak jakiś tchórz.
Awatar użytkownika
utrivv
Cthulhu
 
Posty: 502
Rejestracja: 11 lipca 2008, 23:46 - pt
Lokalizacja: City_17

Postautor: enarion » 16 marca 2012, 23:46 - pt

wracając do tematu pojawiającego się Tiste Andii na polu bitwy w PKG, to z jednej strony mógłby to być Draconus - w tym wypadku problemy z czasoprzestrzenią, ale u autorów to nic nowego, lecz mi osobiście wydaje się że to Rake - z uwagi na miecz, który wchłaniał ciemność - jak to jest określone w książce - wiem wiem - czarne włosy i miecz na biodrze -> ale nie zdziwi mnie już nic po przedstawieniu Osserca jako jakiegoś na wpół Barghasta i Jhaga. Po prostu ICE chyba nie czyta książek swojego kolegi
enarion
Przechodzień
 
Posty: 8
Rejestracja: 01 stycznia 1970, 23:46 - czw

Postautor: Yath » 16 marca 2012, 23:46 - pt

@enarion pisze:
Po prostu ICE chyba nie czyta książek swojego kolegi

Może czyta krytycznie? :wink:
Żadna historia nie ma początku i końca. Początki i końce można wymyślić, by służyły jakiemuś celowi, chwilowym, ulotnym zamiarom, lecz ze swej fundamentalnej natury są czymś arbitralnym i istnieją wyłącznie jako wygodna konstrukcja ludzkiego umysłu.
Yath
Bezimenny
 
Posty: 892
Rejestracja: 01 stycznia 1970, 23:46 - czw
Lokalizacja: Glimmer Faith

Postautor: Rusłan » 16 marca 2012, 23:46 - pt

Rake nie bardzo pasuje ze względu na jego obojętność wobec spraw przyziemnych. Ktoś użył Kurald Galain i od razu miałoby go to interesować? Nie wydaje mi się. Poza tym "wchłanianie ciemności" i znaczne obniżenie temperatury towarzyszyło również pojawieniu się Draconusa w "Pyle Snów" z mieczem o wiele mówiącej nazwie - Ciemność.
Awatar użytkownika
Rusłan
Bezimenny
 
Posty: 755
Rejestracja: 01 stycznia 1970, 23:46 - czw

Postautor: Janusz S. » 16 marca 2012, 23:46 - pt

Rusłan pisze:Rake nie bardzo pasuje ze względu na jego obojętność wobec spraw przyziemnych. Ktoś użył Kurald Galain i od razu miałoby go to interesować? Nie wydaje mi się. Poza tym "wchłanianie ciemności" i znaczne obniżenie temperatury towarzyszyło również pojawieniu się Draconusa w "Pyle Snów" z mieczem o wiele mówiącej nazwie - Ciemność.


Też mi się wydaje, że to Draconus, który po powrocie wyraźnie rozgląda się po świecie pojawiając w różnych postaciach w wielu miejscach. Czy to się synchronizuje z wydarzeniami z OB? Nie jestem pewien ale chyba z grubsza tak. Podobnie niepewny jest jego udział w następnych książkach ICE - w OST też występuje postać, która prawdopodobnie jest Draconusem, ale pewności nie ma.

enarion pisze:...ale nie zdziwi mnie już nic po przedstawieniu Osserca jako jakiegoś na wpół Barghasta i Jhaga. Po prostu ICE chyba nie czyta książek swojego kolegi


Nic w tym dziwnego. Wszyscy pradawni najwyraźniej mogą sobie przybierać taką postać jaką chcą. W "Pyle snów" jest to powiedziane bezpośrednio w odniesieniu do Kilmandaros, która przybiera "swoją ulubioną postać" wędrując z Sechulem i Errastasem. Inne przykłady też pewnie da się znaleźć. W OST też są, ale nie da się ich opisać bez ciężkich spoilerów. Czemu Osserc miałby być wyjątkiem?
Janusz S.
 

Postautor: Scav » 16 marca 2012, 23:46 - pt

Nie zapominajmy że słychać było dzwonienie łańcuchów i skrzyp kół. Efekty które bardziej pasują do Draconusa jako że jeszcze wtedy był zamknięty w Dragnipurze ,niż do Rake'a (bo nigdy przy jego opisach takich efektów nie było). No i jak widzimy w PS i OB zimno/aura zimna jest charakterystyczna tylko (przynajmniej ja nie kojarzę nikogo innego) dla Draconusa.
I'm not crazy. I'm just not user-friendly.
Scav
Asimov
 
Posty: 337
Rejestracja: 01 stycznia 1970, 23:46 - czw

Postautor: Janusz S. » 18 marca 2012, 23:46 - ndz

Tutaj można przeczytać jak ICE jednym zdaniem potwierdza, że akcja OST dzieje się bezpośrednio po wydarzeniach w "Mycie Ogarów" przy okazji wtrącając wiele mówiące zdanie:
"Some discontinuities have sneaked in, but not many considering that the world has had more than three million words published on it (and counting)."
Janusz S.
 

PoprzedniaNastępna

Wróć do Ogólnie o autorach

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość