R. Scott Bakker

Piszcie o wszystkich których kochacie, cenicie, podziwiacie...

Moderatorzy: Nightchill, Dhuaine, Andrzej Miszkurka, Kalriem

Postautor: Himura » 07 lutego 2007, 23:46 - śr

Z tego co ja wiem, to po "księciu nicości" autor ma w planach dwie duologie dziejące się dwadzieścia lat później, w których pokawi się tylko kilka postaci z "księcia". Tytuł pierwszej z planowanych książek to "The Aspect-Emperor". Wszystkie siedem książek to "cykl" "Druga Apokalipsa"

Co do tego thrillera s-f, o którym wspomniała Night to wiem tylko tyle, że ma tytuł "Neuropath"
“It has always seemed to me that my existence consisted purely and exclusively of nothing but the most outrageous nonsense.”
Awatar użytkownika
Himura
Tom Bombadil
 
Posty: 3788
Rejestracja: 16 listopada 2005, 23:46 - śr
Lokalizacja: Porando-kyowakoku

Postautor: Elektra » 07 lutego 2007, 23:46 - śr

Mam wrażenie, że nie będę czekać na te kolejne książki, chyba że w dalszej części drugiego tomu i w trzecim autor mnie czymś urzeknie. Na razie nie za bardzo mu to wychodzi.

Pisałam wcześniej, że nie odczuwałam do tej pory żadnych emocji przy lekturze. No niedokładnie tak było. Zdarzył się taki jeden fragment:

Byli cishaurimami, Nosiwodami Indary; ich życie było cenniejsze od życia tysiąca zwykłych żołnierzy.
[teraz parę bardzo brutalnych akapitów]
Byli cishaurimami, Nosiwodami Indary, i ich śmierć była cenniejsza od śmierci tysiąca zwykłych żołnierzy.
Nie mów kobiecie, że jest piękna. Powiedz jej, że nie ma takiej drugiej jak ona, a otworzą ci się wszystkie drzwi.
Jules Renard

Obrazek
Awatar użytkownika
Elektra
Wielki AQ
 
Posty: 1280
Rejestracja: 08 lipca 2005, 23:46 - pt
Lokalizacja: z Gdyni

Postautor: Youkai » 07 lutego 2007, 23:46 - śr

Himura pisze:Co do tego thrillera s-f, o którym wspomniała Night to wiem tylko tyle, że ma tytuł "Neuropath"

I że starają się, aby przenieść to na duży ekran :).
'You're gonna carry that weight'
'All that you achieve shall turn to dust in your hands'

Nikt nie mówił, że życie usłane jest różami.
Awatar użytkownika
Youkai
Cthulhu
 
Posty: 608
Rejestracja: 19 kwietnia 2006, 23:46 - śr

Postautor: Himura » 08 lutego 2007, 23:46 - czw

Youkai pisze:I że starają się, aby przenieść to na duży ekran :).

No to fajnie, bo mi proza Bakkera odpowiada :)
“It has always seemed to me that my existence consisted purely and exclusively of nothing but the most outrageous nonsense.”
Awatar użytkownika
Himura
Tom Bombadil
 
Posty: 3788
Rejestracja: 16 listopada 2005, 23:46 - śr
Lokalizacja: Porando-kyowakoku

Postautor: Adam1 » 08 lutego 2007, 23:46 - czw

A nie lepiej nakręcić dobry film o pierwszej krucjacie?

Przecież Bakker przepisał historię pierwszej krucjaty w wersji fantasy z dodatkiem gier RPG (latający magowie) i odnosi oszałamiające sukcesy wynikające z tego, że przeciętny Amerykanin nie ma bladego pojęcia o historii.

Jak czytam o Nansurze (Bizancjum), który chce wykorzystać świętą wojnę (krucjatę) ludzi kła (zachodni chrześcijanie) by odzyskać swoje stracone ziemie (ziemie stracone przez Bizancjum na rzecz Arabów) to naprawdę nie mogę mieć wysokiego mniemania ani o takiej książce ani o takim autorze.

Przeczytać można, ale nic poza tym.

Odtwórcza pisanina i to wszystko dla mnie, a ludzie nie znający historii klaszczą... na poprzedniej stronie napisałem bardziej szczegółowo na ten temat z wyszczególnieniem poszczególnych nazw.

PS. No i słynny motyw "czarnej spermy". :D

PPS. I "co rycerz robi w namiocie i na co ptak patrzy" :D
Love is the difficult realization that something other than oneself is real.

Iris Murdoch (1919–1999), Irish-born British novelist.
Chicago Review "The Sublime and the Good" (1959).
Awatar użytkownika
Adam1
Wielki AQ
 
Posty: 1238
Rejestracja: 19 maja 2006, 23:46 - pt
Lokalizacja: Łódź

Postautor: Nightchill » 08 lutego 2007, 23:46 - czw

O bogowie! Adamie, przyjmij do wiadomości, że wątki historyczne i magiczne w tej powieści to pretekst (!!!) dla rozważań filozoficznych i psychologicznych. Jeżleli tego nie nie dostrzegasz lub/i nie jesteś takimi wątkami zainteresowany, to po prostu nie jest książka dla Ciebie, więc przestań dowodzić, że to jest zła powieść, tylko dlatego, że Tobie się nie podoba.
"Jakie jezioro, taka pani..."
Awatar użytkownika
Nightchill
Moderator
 
Posty: 1625
Rejestracja: 13 sierpnia 2005, 23:46 - sob
Lokalizacja: z piwnicy

Postautor: Adam1 » 08 lutego 2007, 23:46 - czw

Nightchill pisze:O bogowie! Adamie, przyjmij do wiadomości, że wątki historyczne i magiczne w tej powieści to pretekst (!!!) dla rozważań filozoficznych i psychologicznych. Jeżleli tego nie nie dostrzegasz lub/i nie jesteś takimi wątkami zainteresowany, to po prostu nie jest książka dla Ciebie, więc przestań dowodzić, że to jest zła powieść, tylko dlatego, że Tobie się nie podoba.


Ale ja nawet podaję czemu na poprzedniej stronie. Tam nie ma wątków tylko jest PRZEPISANIE historii.

Jakie tam są rozważania psychologiczne? Wymień.

I nie mów, że nie jestem "takimi wątkami zainteresowany" bo po lekturze Franka Herberta do którego jest Bakker porównywany mam prawo się wypowiedzieć i co więcej ocenić.

Polecam książkę o krucjatach Runcimiana i nową Asbridge'a "Pierwsza krucjata. Nowe spojrzenie".

To nie jest kwestia co się podoba a co nie tylko kwestia nieznajomości historii.

I jeszcze raz poproszę o podanie mi jakie tam są rozważania psychologiczne.
Love is the difficult realization that something other than oneself is real.

Iris Murdoch (1919–1999), Irish-born British novelist.
Chicago Review "The Sublime and the Good" (1959).
Awatar użytkownika
Adam1
Wielki AQ
 
Posty: 1238
Rejestracja: 19 maja 2006, 23:46 - pt
Lokalizacja: Łódź

Postautor: Nightchill » 08 lutego 2007, 23:46 - czw

Do Adama. Wiem, że Cię nie przekonam, ale...

Po pierwsze, mnie w ogóle nie interesują krucjaty same w sobie. To, że opisywane przez Bakkera wydarzenia dzieją się podczas krucjaty traktuję jako tło. Już na tym etapie różnimy sie bardzo perspektywą, z której patrzymy na tą powieść. Poza tym opisywane tam strony konfliktu dosyć mało przypominają Muzułmanów i Chrześcijan, zarówno od strony kulturowej, jak religijnej. Podobieństwo faktów historycznych zapewne mi umyka ze względu na ignorancję w tej kwestii.

Rozważania psychologiczne i filozoficzne? Ano nie mam w głowie całej listy, która byłaby długa. Od filozofii roi się aż przy gadkach przy ognisku. Fiolzofii z punktu widzenia, żołnierza, arystokraty, czy dziwki.
Moje ulubione konstrukcje psychologiczne, to Cinaiur i Esmenet. On to najlepszy "dzikus", jakiego znalazłam w literaturze fantastycznej. Takich osobników zazwyczaj opisuje się dosyć stereotypowo. Zakłada się przeważnie, że ich emocje są prymitywne i nieskomplikowane, tymczasem Cinaiur to majstersztyk. Różnica między sposobem myślenia osoby pochodzącej z kultury, tak zwanej, prymitywnej, a ludźmi 'cywilizowanymi' jest bardzo dobrze pokazana.
Esmenet - prostytutka z zawodu, jak i z serca. Jakby się nie starała nie może się od tego uwolnić. We wszelkich ludzkich relacjach widzi transakcję. Wątek z jej córeczką uważam za rewelacyjny.
Czekam z niecierpliwością na rozwinięcie Kellhusa, na jakieś rysy na powierzchni tego niewinnego potwora.
W ogóle dużo miejsca poświęcono na opis przemyśleń bohaterów i ich wzajemnych relacji. To jest fakt.

Zdaję sobie sprawę znając co nieco Twój gust, że nie jest to książka, która by Ci 'leżała'. Nie ma tam przykładnego bohatera, który walczył by o Dobro. Są zamiast tego antybohaterowie, słabi ludzie, ale bardzo rzy tym ludzcy. Moim zdaniem to specjalny zabieg, a autor polemizuje z utartymi w fantasy stereotypami. Nie ma ideałów, panoszy się relatywizm. Jeden z moich ulubionych cytatów: Grami, jak życiem, rządzą reguły. Lecz w przeciwieństwie do życia gry ograniczają się do zasad. Zasady to gra, a jesli ktoś stosuje się do innych zasad, to po prostu gra w inną grę.
Mimo wszystko, niezależnie od gustów i guścików, uważam że sprowadzanie tej książki do krucjat i czarnej spermy jest mocno niesprawiedliwe i krzywdzące.

Btw, co jest takiego złego w czarnej spermie? Obleśna? Miała być. Kiczowata? A magiczne miecze nie są kiczowate?
"Jakie jezioro, taka pani..."
Awatar użytkownika
Nightchill
Moderator
 
Posty: 1625
Rejestracja: 13 sierpnia 2005, 23:46 - sob
Lokalizacja: z piwnicy

Postautor: Andrzej Miszkurka » 08 lutego 2007, 23:46 - czw

Adam1 pisze:I jeszcze raz poproszę o podanie mi jakie tam są rozważania psychologiczne.[/u]


Pozwolę sobie odpowiedzieć, wykorzystując słowa jednego z użytkowników naszego forum :wink:

"Jeśli nie widzisz związku ze sprawą to trudno, przeczytaj jeszcze raz".

Pozdrawiam,

Andrzej
Andrzej Miszkurka
Redaktor
 
Posty: 2991
Rejestracja: 02 lipca 2005, 23:46 - sob

Postautor: Adam1 » 08 lutego 2007, 23:46 - czw

Nightchill pisze:Do Adama. Wiem, że Cię nie przekonam, ale...


Ale nie chodzi o przekonanie a prezentację własnych poglądów i to szanuję i podoba mi się, że to zrobiłaś.

Nightchill pisze:Zdaję sobie sprawę znając co nieco Twój gust, że nie jest to książka, która by Ci 'leżała'. Nie ma tam przykładnego bohatera, który walczył by o Dobro.


A w tym miejscu to przesadzasz. Na czym budujesz swoją opinię o mnie?

Akurat bardzo lubię poza Tolkienem też Diuny, Gemmella, Feista, Martina a do tych książek jak ulał przecież pasuje, że - jak napisałaś:

"Są zamiast tego antybohaterowie, słabi ludzie, ale bardzo rzy tym ludzcy. Moim zdaniem to specjalny zabieg, a autor polemizuje z utartymi w fantasy stereotypami. Nie ma ideałów, panoszy się relatywizm."

Czy u Martina, Feista czy Gemmella nie ma takich bohaterów?

Nawet u Tolkiena są - Turin, Karanthir chociażby. :)

Nightchill pisze:Btw, co jest takiego złego w czarnej spermie? Obleśna? Miała być. Kiczowata? A magiczne miecze nie są kiczowate?


Magiczne miecze, jeśli są dobrze ukazane (i nie za często) są epickie. Vide Tolkien czy Andre Norton. :)

Są też kiczowate jak najbardziej - choćby Pierwsze Prawo Magii Goodkinda.

Natomiast co do czarnej spermy to dla mnie jest to po prostu prymitywne, poniżej pewnego poziomu i obleśne.

Nie lubię też gdy bohaterem jest dziwka czy dzikus. Po prostu. Nie chodzi mi by bohater był "bez skazy czy zmazy", ale babranie się w totalnych dołach społeczno-cywilizacyjnych mnie zniesmacza, podobnie jak pokazywanie albo fanatyzmu albo totalnego relatywizmu moralnego i wielkiej pustki po środku. Inspiracji nie znajduje się w rynsztoku...

...a dziwka pozostaje dziwką bez względu na to co mówi tak jak dzikus pozostaje dzikusem bo o człowieku świadczy to co robi nie zaś chwila przemyśleń moim zdaniem.

Świat jest jednak pełen uczciwych, ciężko pracujących ludzi dzięki pracy których pan Bakker może sobie napisać książkę w której pokazuje na jednym biegunie fanatyzm religijny, na drugim właśnie jak to dobrze ujęłaś kompletny relatywizm.

Świat jest także pełen bardzo silnych ludzi tylko obecnie w literaturze jest moda na pokazywanie brzydoty, słabości i zła. Jakby to rzec: dobro jest niemedialne. :)

Dobra, kończąc ten post chcę jeszcze raz powtórzyć, że nie zamierzam polemizować z tym co napisałaś. Szanuję Twoje zdanie, moje jest inne. To nie jest kwestia przekonania kogokolwiek, podchodzimy do tej książki odmiennie i tyle.

Pozdrawiam! :)

PS. Z tego co przeczytałem - a nie skończyłem czytać Mroku - to moim ulubionym boheterem w tej książce był cesarz Nansuru.

Dlatego, że wbrew pozorom się starał a był słabym człowiekiem, który przez te starania chwilami był prawdziwym silnym cesarzem - przynajmniej na pokaz. :)
Love is the difficult realization that something other than oneself is real.

Iris Murdoch (1919–1999), Irish-born British novelist.
Chicago Review "The Sublime and the Good" (1959).
Awatar użytkownika
Adam1
Wielki AQ
 
Posty: 1238
Rejestracja: 19 maja 2006, 23:46 - pt
Lokalizacja: Łódź

Postautor: Nightchill » 08 lutego 2007, 23:46 - czw

Adam1 pisze:A w tym miejscu to przesadzasz. Na czym budujesz swoją opinię o mnie?


Na tym co wczesniej napisałeś w innych wątkach. O, chociaż na czymś takim:
Adam1 pisze:I teraz co mi się podoba najbardziej:

bohaterowie jak z klasycznej fantasy z dawnych lat. Moralni i mający poukładane pod sufitem. Można powiedzieć, że czarno-biali, ale ja osobiście mam dosyć czytania o miernotach co jest przytakiwaniem przeciętniactwu, a co jest tak popularne w obecnej fantastyce.


Własnie takie Twoje opinie miałam na myśli pisząc, to co napisałam. Z resztą dalej je potwierdzasz w powyższej wypowiedzi.



Adam1 pisze:Są też kiczowate jak najbardziej - choćby Pierwsze Prawo Magii Goodkinda.

Natomiast co do czarnej spermy to dla mnie jest to po prostu prymitywne, poniżej pewnego poziomu i obleśne.


Zgoda co do mieczy. Sa kiczowate i niekiczowate. Jako, że dałeś jako przykład Goodkinda, to nadmienię, że nie tylko miecze bywają u niego kiczowate. Właśnie Goodkind (moim zdaniem) w bardzo prymitywny sposób posługuje się seksem. Pisałam już o tym w stosownym temacie. W dodatku udaje mu się ten prymitywizm osiągnąć nie używając żadnego wulgarnego słowa, ani opisów narządów intymnych.

Czarna sperma jest wydzielana przez osobników będących przedstawicielami Wielkiego Złą, więc ma wzbudzać w czytelniku obrzydzenie, żeby poczuł, że Zło jest Złe.

Adam1 pisze:Nie lubię też gdy bohaterem jest dziwka czy dzikus. Po prostu. Nie chodzi mi by bohater był "bez skazy czy zmazy", ale babranie się w totalnych dołach społeczno-cywilizacyjnych mnie zniesmacza, podobnie jak pokazywanie albo fanatyzmu albo totalnego relatywizmu moralnego i wielkiej pustki po środku. Inspiracji nie znajduje się w rynsztoku...

...a dziwka pozostaje dziwką bez względu na to co mówi tak jak dzikus pozostaje dzikusem bo o człowieku świadczy to co robi nie zaś chwila przemyśleń moim zdaniem.

Świat jest jednak pełen uczciwych, ciężko pracujących ludzi dzięki pracy których pan Bakker może sobie napisać książkę w której pokazuje na jednym biegunie fanatyzm religijny, na drugim właśnie jak to dobrze ujęłaś kompletny relatywizm.

Świat jest także pełen bardzo silnych ludzi tylko obecnie w literaturze jest moda na pokazywanie brzydoty, słabości i zła. Jakby to rzec: dobro jest niemedialne. :)


To jest właśnie wypowiedź, która świadczy, że ta książka nie podoba Ci się z przyczyn subiektywnych. Piszesz, co lubisz w literaturze, a czego nie. Mogła bym z tymi poglądami długo polemizować, ale chyba nie o to chodzi. Wszystko co, chciałam dowieść, to to że umiem ocenić na tle Twoich dotychczasowych wypowiedzi, że ta książka nie będzie Ci się podobać (może nigdy), ale to nie dlatego, że jest kiepska.

Andrzej Miszkurka pisze:
Adam1 pisze:I jeszcze raz poproszę o podanie mi jakie tam są rozważania psychologiczne.[/u]


Pozwolę sobie odpowiedzieć, wykorzystując słowa jednego z użytkowników naszego forum :wink:

"Jeśli nie widzisz związku ze sprawą to trudno, przeczytaj jeszcze raz".

Pozdrawiam,

Andrzej


Trafiony, zatopiony :D.
"Jakie jezioro, taka pani..."
Awatar użytkownika
Nightchill
Moderator
 
Posty: 1625
Rejestracja: 13 sierpnia 2005, 23:46 - sob
Lokalizacja: z piwnicy

Postautor: Adam1 » 08 lutego 2007, 23:46 - czw

Ale w tym momencie to pisząc tak Nighchill też piszesz subiektywny sąd.

Książka, która koncentruje się tylko na relatywiźmie i fanatyźmie i niczym pośrodku nie może też być z drugiej strony super bo zakłamuje wizję świata.

Natomiast co do bohaterów to bohaterowie relatywizujący, wszelkiej maści doły społeczne (dziwka) i dzikusy są oczywiście ciekawe, jednak traktowanie ich jako swego rodzaju normę jest dla mnie czymś nie tak bo zakłamuje wizję świata.

Natomiast jeśli ktoś się w takich bohaterach lubuje, cóż, widać tęskni za czymś co jak by spotkał w rzeczywistości to poderżnęłoby mu gardło/oszukało/okradło, etc. W większośći "fani" takich postaci nie za bardzo rozumieją co tak naprawdę im się podoba i jest to na zasadzie "odrzucenia cywilizacji zastanej".

Ja wychodzę z silnego podejścia, że cywilizacja, państwo i religia pomimo swych minusów i ograniczeń są gwarantami godnego życia jednostki i to bez znaczenia na to, że pewnego rodzaju indywidua lądują na marginesie (dziwki, dzikusy, etc.) - mówi się trudno - ktoś zawsze musi.

Literatura powinna pokazywać to co w ludziach najlepsze na tle tego co najgorsze, u Bakkera natomiast widzę jedynie deliberowanie nad tym jak to źle jest i niedobrze i jaki to człowiek do niczego nie jest czyli słowem: najniższy wspólny mianownik.

Nawiasem też mówiąc to przemyślenia obecne w książce Bakkera są dla mnie bardzo płyciutkie. Do Diun to się nie umywa w żadnej mierze choć widać, że Bakker się starał. Aż dziw bierze, że facet ma dyplom z filozofii...

Moje ostatecznre zdanie o Bakkerze jest takie:

dobrze napisane, zwłaszcza początek, widać, że się facet starał, można przeczytać, warte 15zł za tom moim zdaniem. Książka jak książka. Żaden cud. Diuna to to nie jest. Zwykła współczesna fantastyka pokazująca jaki to człowiek jest do niczego. Kolejna na liście.

PS. SPOILER :lol:

A masturbujący się facet w namiocie w "Mroku..." - jakiż to powód miało jego pokazanie?

Pewnie "prawdziwa natura człowieka się tutaj objawiła"? :lol:

Dla mnei to jest taplanie się w świństwach.
Ostatnio zmieniony 08 lutego 2007, 23:46 - czw przez Adam1, łącznie zmieniany 1 raz
Love is the difficult realization that something other than oneself is real.

Iris Murdoch (1919–1999), Irish-born British novelist.
Chicago Review "The Sublime and the Good" (1959).
Awatar użytkownika
Adam1
Wielki AQ
 
Posty: 1238
Rejestracja: 19 maja 2006, 23:46 - pt
Lokalizacja: Łódź

Postautor: ASX76 » 08 lutego 2007, 23:46 - czw

Adam1 :arrow: Jak już wcześniej zasygnalizowała Nightchill, książki Bakkera zawierają rozważania natury filozoficznej i psychologicznej.
To, że nie chcesz/nie potrafisz ich dostrzec wcale nie oznacza, że ich nie ma. Ja rozumiem, że proza Bakkera nie każdemu musi się podobać/odpowiadać, ale, jak widzę, uprzedzenie (czy też niechęć) przeważyło nad trzeźwą oceną.

Przepraszam bardzo, ale Twój argument o tym co POWINNA przekazywać literatura, a czego nie jest absurdalny (by nie rzec dosadniej) przynajmniej dopóki mamy (i całe szczęście) wolność słowa :!:
Awatar użytkownika
ASX76
Samuraj Jack
 
Posty: 2878
Rejestracja: 02 lipca 2005, 23:46 - sob

Postautor: Adam1 » 08 lutego 2007, 23:46 - czw

Raczej trzeźwa ocena i wiedza wpłynęły na ocenę...
Love is the difficult realization that something other than oneself is real.

Iris Murdoch (1919–1999), Irish-born British novelist.
Chicago Review "The Sublime and the Good" (1959).
Awatar użytkownika
Adam1
Wielki AQ
 
Posty: 1238
Rejestracja: 19 maja 2006, 23:46 - pt
Lokalizacja: Łódź

Postautor: ASX76 » 08 lutego 2007, 23:46 - czw

Adam1 pisze:Raczej trzeźwa ocena i wiedza wpłynęły na ocenę...


Nie piję do Twojej oceny książki (z którą rzecz jasna się nie zgadzam), lecz do oceny rzeczywistości - to nie to samo. :P
Chodzi mi o to, że w swym zaślepieniu popartym "trzeźwą oceną i wiedzą" nie dostrzegasz faktów - w książkach Bakkera nie brakuje rozważań filozoficznych i psychologicznych. Jaśniej tego wytłumaczyć już nie potrafię. :)
Awatar użytkownika
ASX76
Samuraj Jack
 
Posty: 2878
Rejestracja: 02 lipca 2005, 23:46 - sob

PoprzedniaNastępna

Wróć do Ogólnie o autorach

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości

cron